Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Historia
Dzieje Biłgoraja

Dole i niedole sitarzy biłgorajskich

W omawianym okresie sitarstwo stanowiło nadal, jako główna gałąź biłgorajskiego rzemiosła, podstawę egzystencji i rozwoju miasta. W XIX stuleciu w jego dziejach można wyróżnić dwie fazy rozwojowe. Pierwsza, będąca kontynuacją modelu osiemnastowiecznego rzemiosła, trwała gdzieś od końca lat sześćdziesiątych. W okresie tym zarówno w sferze techniki, jak i w organizacji produkcji i zbytu wystąpiło wiele nowych zjawisk o charakterze częściowo kapitalistycznym, które następnie stały się dominującymi, zamieniając sitarstwo biłgorajskie z rzemiosła w charakterystyczną dla wczesnej fazy ustroju kapitalistycznego wytwórczość chałupniczą bazującą na systemie nakładczym.

W pierwszej połowie XIX stulecia podstawową jednostką wytwórczą był nadal warsztat rzemieślniczy związany nierozerwalnie z instytucją rodziny. Tradycyjny warsztat sitarski w Biłgoraju opierał się na wewnętrzno- rodzinnym podziale pracy. Polegał on na tym, że żona przy pomocy córek przez cały rok tkała siatki, natomiast mąż z synami oprawiał sita w łuby i wyjeżdżając z Biłgoraja, sprzedawał je na rynkach krajowych lub zagranicznych. W modelu tym produkcja łączyła się bezpośrednio ze zbytem. Wyeliminowanie pośrednictwa handlowego zapewniało sitarzom biłgorajskim wysokie zyski i dochody, zwłaszcza że początkowo sami zaopatrywali się w surowiec do wyrobu sit, jakim było włosie końskie. W układzie tym główną rolę, w związku z długimi okresami nieobecności mężów w domu, odgrywały kobiety. One wyrabiały siatki, wysyłały je mężom będącym w podróży, odbierały od nich nadesłane pieniądze i surowiec lub też same troszczyły się o jego zakup. Nadto prowadziły gospodarstwo domowe oraz rolne, korzystając z pomocy najemnych parobków i służących.

Zwiększony popyt na wyroby sitarskie, zwłaszcza na rozległych rynkach rosyjskich, sprawił, że rodzina stanowiąca pierwotnie jednostkę produkcyjną, nie mogła podołać wszystkim obowiązkom. Z tego powodu sitarki biłgorajskie zaczęły zatrudniać w swych warsztatach młode dziewczęta z okolicznych wsi, tak zwane groszówki, które przez pierwsze trzy lata terminowały bezpłatnie. W ciągu następnych trzech płacono im po groszu za wykonanie jednego sita. Po ukończeniu 16 lat dziewczęta te, nie mając funduszy na założenie własnego warsztatu, najczęściej wracały na wieś, gdzie jako tzw. włościanki pracowały w charakterze chałupniczek. Dzięki nim sitarstwo upowszechniło się w sąsiadujących z Biłgorajem wsiach, takich jak Puszcza Solska, Bojary, Gromada, Rapy, Dereźnia i Różnówka.

Wyrobem łubów, oprawą siatek, a także zbytem sit zajmował się ojciec wraz z synami. Na pobliskie jarmarki i targi sitarze docierali pieszo, niosąc sita na plecach przy pomocy specjalnych drabinek, zwanych "krosienkami". Dalsze wyprawy odbywali na furmankach. Każdy sitarz miał także przy sobie zapas gotowych płócienek i narzędzia służące do oprawy. Po sprzedaniu gotowych sit na miejscu wyrabiał łuby, aby oprawić w nie dalsze partie posiadanych płócienek. Po sprzedaniu całego zapasu posiadanego towaru wracał do domu. W dalsze podróże udawali się sitarze zamożniejsi, dysponujący większą ilością towaru w postaci siatek. Zabierali oni także ze sobą podręczny warsztat do oprawy sit. Takie wyprawy, których celem były odległe rynki zagraniczne, trwały zwykle do roku, a niekiedy nawet przez kilka lat.

Przy wzrastającym popycie na sita również sitarze, zwłaszcza ci, którzy ulokowali się na rynkach zagranicznych, nie mogli sprostać swym zadaniom, pracując jedynie przy pomocy synów czy też krewnych. Zaczęli więc zatrudniać siłę najemną, zabierając ze sobą na wyprawy handlowe czeladników i uczniów rekrutujących się nie tylko z mieszkańców miasta, lecz także z okolicznych wsi. W ten sposób sitarz z bezpośredniego producenta i kupca przekształcił się, zachowując tradycyjną dla majstra nazwę "gospodarza", w przedsiębiorcę organizującego produkcję i zbyt. Między tymi wędrującymi przedsiębiorcami wytworzyły się wyraźne różnice. Według Oskara Kolberga "Najbiedniejsi gospodarze, oprócz uczniów, mają po dwóch lub trzech czeladników, a bogatsi po dziesięciu". Wyższa liczba pracowników podnosiła oczywiście dochody gospodarza. Z czasem te pojedyncze przedsiębiorstwa zaczęły się łączyć w większe organizacje, tworząc tak zwane towarzystwa. Towarzystwem kierował bogaty sitarz, zwany "kupcem". Przydzielał on odpowiednie rejony handlowe poszczególnym towarzystwom, zaopatrywał je w skupowane przez siebie w Biłgoraju płócienka, a na rynku rosyjskim kupował włosie i dostarczał je warsztatom biłgorajskim. W tym układzie gospodarz zawierał na własną rękę umowę z kupcem, otrzymując profit od sprzedanego towaru, kierował produkcją i sprzedażą sit. Miał on zwykle do pomocy kilku "towarzyszy", którzy tylko w nazwie zachowywali dawną cechową pozycję, będąc już w rzeczywistości najemnymi i płatnymi robotnikami, oraz kilku tzw. "chłopaków", czyli młodych kilkunastoletnich uczniów wprawiających się do zawodu.

Według J. Jastrzębskiego towarzystwa te miały charakter cechów kupiecko- rzemieślniczych. Z opinią tą nie można się jednak zgodzić. W rzeczywistości były to już bowiem typowe dla okresu przejściowego między feudalizmem a kapitalizmem przedsiębiorstwa, w których dominował system nakładczy. Nakładca, w tym wypadku ów "kupiec", organizował bowiem w całości proces produkcyjny, kontrolując jego poszczególne fazy, i osiągał największe zyski. Kupców, którzy na rynku rosyjskim podporządkowali sobie w drugiej połowie XIX w. cały biłgorajski handel sitarski, było około 20, gospodarzy kilkakrotnie więcej. Wspólnie, w liczbie około 150 osób, stanowili oni zróżnicowaną wewnętrznie (dochody kupców były daleko wyższe), lecz jako całość, dominującą nad innymi pod względem majątkowym, grupę bogatych sitarzy biłgorajskich, posiadających znaczne nieraz majątki. Natomiast daleko liczniejsi, gdyż w końcu XIX stulecia było ich jeszcze przeszło 700, "towarzysze", zarabiający przeciętnie po około 90 rubli rocznie, spadali stopniowo do warstwy robotników najemnych. Te częściowe już kapitalistyczne przeobrażenia, jakie dokonały się w sferze zbytu i handlu sitami, w sposób bardziej wyraźny i uchwytny wystąpiły w połowie XIX w. Wówczas to pojawili się owi kupcy, przeważnie żydowscy, którzy zrazu zaczęli sprowadzać włosie z Rosji i sprzedawać je sitarzom lub zamieniać za gotowe wyroby, podporządkowując sobie z czasem całe sitarstwo biłgorajskie. Zmiany te musiały wywrzeć wpływ na podporządkowany dotąd zasadom swoistego matriarchatu proces bezpośredniej produkcji. W związku ze wzrastającym zapotrzebowaniem na płócienka ich produkcją zajęli się także Żydzi. W przeciwieństwie do sitarek, które tkały płócienka na tradycyjnych ręcznych krosnach, sitarze pochodzenia żydowskiego pracowali przy pomocy bardziej wydajnego warsztatu nożnego. Właściciel takiego warsztatu zatrudniał zwykle 2- 3 czeladników - mężczyzn i mógł w procesie produkcji wprowadzić zasadę podziału pracy. Przy równaniu i farbowaniu włosia, a następnie jego namiataniu i tkaniu zatrudniał nieraz kilku pracowników, podczas gdy sitarka wszystkie te czynności z zasady wykonywała sama. Według Kolberga przed rokiem 180 w Biłgoraju było 60warsztatów, w których obok majstrów pracowało 150 czeladników. Sitarze żydowscy nie oprawiali w łuby wyprodukowanych przez siebie płócienek, ani też nie zajmowali się dystrybucją sit, lecz sprzedawali je na miejscu kupcom.

Dla pracujących indywidualnie sitarek najważniejszą sprawą było zaopatrzenie się w surowiec, tj. we włosie końskie, które znajdowało się w rękach kupców sprowadzających je z Rosji. Swój monopol w tym zakresie, jak stwierdził to bystry obserwator biłgorajskich stosunków Oskar Kolberg, wykorzystywali oni często w sposób lichwiarski i spekulacyjny. Gdy sitarkom brakowało pieniędzy na zakup surowca, pośrednicy ci zamieniali z ogromnym zyskiem surowiec na gotowe płócienka. Z czasem ten typowy dla produkcji chałupniczej zwyczaj rozpowszechnił się, przybierając formę zwaną przez sitarzy "iścizną". Rzecz polegała na tym, że w zamian za surowiec kupcy płacili sitarkom za ich pracę nie gotówką, lecz częścią wykonanych przez nie sit. Gdy na przykład kupiec wydawał sitarce funt włosia, z którego wykonywała ona 13- 14 płócienek, 8 musiała oddać nakładcy, zostawiając sobie 6, które następnie na własną rękę sprzedawała, uzyskując w ten sposób zapłatę za swą pracę. W umowie tej warunki jednak zawsze dyktował kupiec. Już w kilkanaście lat później, w 1883 r., sitarki musiały oddawać kupcom 11 lub nawet 12 sit, pozostawiając sobie zaledwie 2- 3. Tak więc wskutek wzrastającego wyzysku sitarki- chałupnice zmuszone były, jak podkreślała to ówczesna prasa lubelska, do sprzedaży swych wyrobów za bezcen.

Postępujące w sitarstwie biłgorajskim zjawiska o charakterze kapitalistycznym ostatecznie rozbiły cech sitarski i podzieliły w drugiej połowie XIX stulecia dawnych "towarzyszy" na kilka kategorii. Największe zyski z wytwórczości sitarstwa osiągało wówczas kilku kupców- grosistów, sprowadzających surowiec i organizujących na wielką skalę handel gotowymi wyrobami, kierowanymi głównie na ogromny i chłonny rynek rosyjski. Prawdziwym potentatem był wśród nich Kelman Szajnwald, skupujący rocznie sita za sumę 40 tys. rubli. Pozostali bogaci kupcy obracali rocznie kapitałami od 10 do 15 tys. rubli. Zmonopolizowanie handlu sitami w kilku rękach doprowadziło do powstania w Biłgoraju nielicznej warstwy bogatych kupców- przedsiębiorców, których majątki szacowano wówczas na kilkaset tysięcy rubli. Spory udział w zyskach posiadali nadal ci sitarze, którzy odchodząc od bezpośredniej produkcji, usadowili się mocno na rynku rosyjskim jako pomniejsi kupcy lub gospodarze kierujący towarzystwami lub większymi spółkami. Często zawiązywalije między sobą krewni, co pozwoliło na znaczne wzbogacenie się w tym czasie niektórym rodzinom sitarskim. Do stosunkowo bogatych należały wówczas klany rodzinne Matrasiów, Kłosków, Książków, Malawskich, Szczurkowskich, Skrobańskich, Małysów, Łońskich, Buiłków i Iwańczyków. Ogół sitarzy zatrudnionych w bezpośredniej produkcji sit, tj. czeladnicy i uczniowie oraz sitarki- chałupniczki, łubiarze, wytwarzający głównie we wsi Dąbrowica sosnowe łuby na oprawę sit, a także "towarzysze" i "chłopaki" pracujący pod kierunkiem "gospodarza" poza granicami kraju, otrzymywali niewielką zapłatę. I tak na przełomie XIX i XX w. stosunkowo niezłe dochody uzyskiwali właściciele warsztatów nożnych, wynosiły one bowiem przeciętnie po ok.175 rubli rocznie. Sitarz sprzedający bezpośrednio sita, zrzeszony w spółce, uzyskał rocznie ok. 150 rubli, "towarzysz" oprawiający sita w łuby - ok.90, natomiast przebywające w Biłgoraju sitarki, pracujące często od rana do wieczora, zarabiały rocznie już tylko po ok. 50 rubli.

Sitarki pracujące na ręcznych krosnach tkały zazwyczaj niewielki siatki, nie przekraczające 45 cm szerokości, które w zależności od splotu włosia nazywano "złotówkami", "potrójniakami", "fartuszkami" lub "braźnymi". "Złotówki" miały stosunkowo największe rozmiary i najgęściejszy splot. "Potrójniaki" były mniejsze i posiadały układ włosia rzadszy. "Fartuszki" charakteryzowały się prostokątną formą i średnią gęstością, wreszcie "braźne" były tkane w kilka włosów. Przeciętnie każda sitarka wyrabiała dziennie po 6 sit średniej wielkości i gęstości.

Sita tkane na warsztatach nożnych nazywano "niemieckimi". Odznaczały się one większymi rozmiarami i lepszą jakością, były zatem droższe. Dzięki temu właściciele warsztatów uzyskiwali wyższe dochody w skali rocznej. Dzienna wydajność jednego warsztatu była niewielka i wynosiła przeciętnie 7 płócienek.

Ponieważ sitarstwem zajmowała się większość mieszkańców w Biłgoraju, istotną sprawą jest określenie w skali rocznej rozmiarów i wartości tej produkcji. Urzędowe dane statystyczne dla XIX i początków XX w. pochodzą dopiero od 1843 r. Podają one zwykle liczbę warsztatów i roczną wartość produkcji sitarskiej.

Rok Liczba warsztatów Wartość produkcji w rublach Rok Liczba warsztatów Wartość produkcji w rublach
1843
1844
1845
1846
1847
1848
1849
1850
1851
1852
1853
1854
1855
1856
1857
1858
-
693
-
620
750
756
610
596
582
536
590
572
552
546
527
527
53500
50000
50000
11845
32871
29350
32150
27255
21536
23980
23980
22450
24412
23000
31960
22430
1859
1860
1861
1862
1863
1864
1865
1871
1873
1879
1886
1889
1890
1895
1900
1906
578
585
588
986
974
675
980
-
-
-
-
-
-
-
595
580
33600
36000
36739
46500
39800
37500
44000
150000
150000
120000
70000
30240
22479
22973
29850
81980
Tabela 12.

Cytowani już: publicysta ekonomiczny z przełomu wieków XIX i XX J. Brandt i opierający się na jego wywodach współczesny etnograf J. Jastrzębski uznali dane w tabeli, pochodzące ze źródeł oficjalnych, za niewiarygodne i zaniżające wartość biłgorajskiej produkcji sitarskiej. W ich miejsce starali się podać dane o charakterze szacunkowym. Natomiast znany przed I wojną światową historyk i statystyk lubelski Henryk Wierciński często z nich korzystał. Ostatnio podał je także w odniesieniu do lat 1843- 64 współczesny historyk i znawca źródeł - Tadeusz Mencel. Oczywiście, urzędowych statystyk carskich nie należy przeceniać. Zestawiając je jednak w sposób porównawczy dla całego badanego okresu, uzupełniając źródłami o charakterze opisowym oraz biorąc pod uwagę zarysowany uprzednio obraz przemian o charakterze ekonomicznym i strukturalnym, jakie zaszły w sitarstwie biłgorajskim, można pokusić się o ich interpretację.

Jak wynika z tabeli, do roku 1845 wartość produkcji sit była wysoka i wynosiła 50 tys. rubli rocznie. Przy nieznacznym tylko zmniejszeniu się liczby warsztatów sitarskich jej gwałtowny spadek do niecałych 12 tys. rubli nastąpił w roku 1846. Potwierdza ten fakt suplika złożona przez Michała Szczurkowskiego w imieniu mieszkańców Biłgoraja w celu uzyskania funduszów z kasy miejskiej na pokrycie remontu kościoła i cerkwi. Szczurkowski pisał w niej między innymi, iż mieszkańcy Biłgoraja są rzeczywiście "[...] w krytycznym położeniu przez tegoroczny bowiem nieurodzaj, a nade wszystko upadający handel sitarski, stanowiący ich jedyne źródło utrzymania". Wartość produkcji w latach następnych wprawdzie znowu wzrosła, lecz do końca lat sześćdziesiątych stale oscylowała między 20 a 30 tys. rubli. Mogły mieć na to pewien wpływ niebagatelne dla wędrujących po całej Europie sitarzy biłgorajskich wydarzenia polityczne, jak powstanie krakowskie i rzeź galicyjska 1846 r., Wiosna Ludów czy wojna krymska. Wydaje się jednak, iż podstawową przyczyną takiego spadku produkcji był dokonujący się wówczas i przełomowy dla sitarstwa biłgorajskiego proces przechodzenia z rzemiosła na mający już wyraźnie kapitalistyczne cechy system nakładczy. W miarę jego upowszechniania się, poczynając od końca lat sześćdziesiątych, wartość produkcji znowu zaczyna rosnąć, zrazy dość wolno, lecz do końca lat siedemdziesiątych - gwałtownie, by osiągnąć swe rekordowe wartości, wynoszące 150 tys. rubli, w latach 1871 i 1873. Owa pierwotna akumulacja kapitału, jaka w tym czasie dokonała się w sitarstwie biłgorajskim, wpłynęła więc pobudzająco na produkcję. Gros dochodów z niej uzyskiwanych szło już jednak do kieszeni bogatych kupców i przedsiębiorców. Ów okres hossy nie trwał długo. Od roku 1879 wartość produkcji wykazywała już bowiem tendencję zniżkową. Upadek sitarstwa biłgorajskiego w końcu ubiegłego stulecia poza danymi statystycznymi znalazł swe potwierdzenie w wielu ówczesnych wypowiedziach prasowych i publicystycznych. Zdaniem ich autorów główną przyczyną tego stanu rzeczy była zabójcza dla sit wyrabianych z włosia konkurencja sit drucianych, tańszych i masowo wytwarzanych w fabrykach zagranicznych. Zaczęły one w tym czasie dominować zarówno na rynku krajowym, jak również niezmiernie ważnym dla sitarstwa biłgorajskiego rynku rosyjskim. Rynek ten był również w tym okresie nasycany sitami z włosia wytwarzanymi przez wielu byłych sitarzy biłgorajskich, którzy w drugiej połowie XIX w. osiedlili się na terenie cesarstwa rosyjskiego. Można przypuszczać, iż wyraźne trudności ze zbytem biłgorajskich wyrobów sitarskich, jakie wówczas wystąpiły, spowodowały także odpływ kapitału z tej dziedziny wytwórczości, co jeszcze bardziej pogłębiło trudną sytuację.

Z danych statystycznych z początków XX stulecia wynika jednak, że sitarstwo biłgorajskie zdołało przetrwać ten kryzysowy dla siebie okres, w 1906 r. wartość produkcji osiągnęła bowiem znowu znaczną stosunkowo kwotę prawie 82 tys. rubli. Bystry obserwator ówczesnych zjawisk ekonomicznych i społecznych, jakim był Henryk Wierciński, tłumaczył to zjawisko następująco: "Przemysł ten [sitarski] zdawał się ulegać przesileniu, będąc zagrożonym współzawodnictwem sit drucianych. Z przesilenia tego wyszedł jednak zwycięsko. Okazało się bowiem, że jeśli sita włosiane usunięte zostały ze spichrzów i magazynów zbożowych, to natomiast wracają do kuchni, gdzie sita druciane z powodu łatwego pokrywania się rdzą lub śniedzią okazały się mniej praktycznymi". Współczesny mu J. Brandt, badający sitarstwo biłgorajskie ze szczególnym zapałem, wskazywał nadto, iż przedsiębiorczy jak zwykle sitarze biłgorajscy dzięki liniom kolejowym rozszerzyli znacznie swe tradycyjne rynki zbytu, docierając z sitami aż na Syberię. On również stwierdzał, że sita wytwarzane z włosia są niezastąpione w gospodarstwach domowych.

Do czasu I wojny światowej sitarstwo było więc nadal głównym zajęciem ludności Biłgoraja, lecz ograniczone w swym zbycie do potrzeb wyłącznie już tylko indywidualnych gospodarstw domowych, straciło na przełomie XIX i XX w. wszelkie widoki dalszego rozwoju.

Charakterystyka sitarstwa biłgorajskiego byłaby niepełna, gdyby nie wspomnieć o jego szczególnie barwnej i interesującej stronie, tj. o zbycie i handlu gotowymi sitami. Każdego roku wczesną wiosną Biłgoraj wyludniał się. W bliższą i dalszą okolicę oraz w szeroki świat wyruszali ze swymi wyrobami sitarze. Biedniejsi wędrowali od wsi do wsi, od miasta do miasta, najczęściej pieszo, sprzedając sita na jarmarkach.

Dochodząca w najlepszych latach do około półtora miliona sztuk produkcja sit przekraczała znacznie możliwości zbytu na rynku krajowym. Dlatego też sitarstwo biłgorajskie produkowało głównie na potrzeby rynków zagranicznych. Na początku XIX w. tradycyjny szlak handlowy prowadził na południe poprzez Galicję do Czech, na Węgry, Mołdawię i Wołoszczyznę. W 1803 r. na 742 sitarzy, którzy wyruszyli z Biłgoraja w świat, w tym kierunku udało się 498. Do Prus wyruszyło wówczas 103, a do Rosji 201 sitarzy. Z czasem dominującą pozycję w wywozie sit biłgorajskich uzyskał niezmiernie chłonny rynek rosyjski, obejmujący zarówno europejską, jak i azjatycką część imperium carskiego. I tu, podobnie jak na terenie kraju, poszczególne klany rodzinne czy też spółki miały swoje regiony handlowe. Pod koniec XIX w. do Rostowa nad Donem wyjeżdżali Sebastian Kucharski, Szczepan Matraś, Mikołaj Okoniewski i Antoni Pogorzelski. Do dalekiej stolicy Gruzji, Tibilisi, udawała się rodzina Kłosków. Na terenie Gruzji i Kaukazu prowadził nadto operacje handlowe Stanisław Kucharski, Antoni Sowa, Stec i Siembidowa. Krym opanowany był przez rodzinę Buiłków, a rozległe tereny Ukrainy stały się rynkiem zbytu dla Teofila i Kazimierza Marchewków, Stanisława Łazarowicza i rodziny Książków. Na północ, do Petersburga, jeździli Matrasie, Budzyński, Sikorski. Niektórzy posiadali także swe placówki handlowe w Moskwie, Niżnym Nowogrodzie, Kijowie itp. Wyjeżdżający na dalekie wyprawy handlowe sitarze zabierali ze sobą znaczny zapas sit, głównie siatek. Przebywając jednak poza domem przez rok, dwa, a niekiedy nawet trzy lata, wyczerpywali szybko zapasy. Wówczas żony przysyłały im siatki i łuby ogromnymi, zaprzężonymi w cztery konie furmankami, zwanymi "bałagóry" na stację do Rejowca. Te malownicze, interesujące wyprawy i wędrówki, które wykształciły charakterystyczny typ ówczesnego biłgorajanina - obrotnego i obytego ze światem - z chwilą wykształcenia się systemu nakładczego zaczęły z wolna zanikać. Zbyt i handel stał się bowiem domeną kilku kupców- grosistów. Ale i wtedy jeszcze, przywykli od pokoleń do dalekich wędrówek, niektórzy sitarze biłgorajscy mimo licznych trudności i mniejszych zysków ruszli wiosną w szeroki świat. Ci ostatni Mohikanie dawnych tradycji, których pod koniec XIX w. było jeszcze wśród sitarzy biłgorajskich 150 (gdy w latach sześćdziesiątych wg Kolberga - 1700), nie mogli liczyć na zyski. Przeobrażenia o charakterze kapitalistycznym, jakie dokonały się w sitarstwie biłgorajskim w drugiej połowie XIX w., tylko dla nielicznych były zwiastunem powodzenia i majątku, dla większości braci sitarskiej - zapowiedzią i spełnieniem niedoli.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: