Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Historia
Dzieje Biłgoraja

Obraz miasta

W XIX stuleciu obszar i granice miasta, położonego według Opisu statystycznego miasta Biłgoraja... z 1860 r. "[...] na rozległej płaszczyźnie, w miejscu nieco wzniesionym nad tą, pomiędzy pastwiskami i łąkami błotnistymi, pośrodku lasów z drzewa iglastego, bagnistym, z małymi jeziorkami [...]", nie uległy prawie żadnym zmianom w porównaniu z epoką jego założenia. Nadal graniczyło ono od północy ze wsiami Bojary i Gromadą, od południa z Różnówką i Puszczą Solską, od zachodu z Solą i Dąbrowicą, a od wschodu z Wolą. Według szczegółowego planu i pomiaru dokonanego w latach 1848/49 przez W. Dąbrowskiego, budowniczego powiatu zamojskiego i przysięgłego geometrę, "[...] ogólna rozległość w obrębie i poza obrębem miasta [...] wynosi włók 69, mórg 21 prętów 228 miary nowopolskiej", czyli 1191 ha. Właściwe miasto, tj. budynki z przylegającymi do nich dziedzińcami, rynek i okolice rozciągały się na obszarze 75 ha, gros powierzchni zajmowały natomiast grunta orne (717 ha), łąki (193 ha), pastwiska (157 ha), resztę stanowiły nieużytki, bagna i zarośla (49 ha). U zachodniej granicy miasta z północy na południe toczyła swe wody rzeka Łada, w swym stanie normalnym głęboka wówczas na 4 stopy (115 cm), a szeroka na 18 łokci (10 m). Podczas powodzi rozlewała się pod miastem na szerokości 60 łokci (34,5 m), osiągając głębokość 12 łokci, a więc prawie 7 metrów. Niski jednak normalnie wodostan rzeki i młyny znajdujące się u jej brzegów czyniły Ładę niespławną. Miasto łączył z głównym traktem, biegnącym na Frampol i dalej na Lublin, przerzucony prze rzekę drewniany most, długi na 28 łokci (ponad 16 m). Prowadził on także na pola miejskie rozciągające się na zachodnim brzegu Łady pomiędzy gościńcami do Krzeszowa, Janowa i Frampola. Natomiast ogrody, łąki i pastwiska przylegały do wschodnich i północnych granic miasta, wzdłuż i na południe granic miasta, wzdłuż i na południe od traktu zwierzynieckiego.

Nie uległ również zmianom w omawianym okresie charakterystyczny kształt miasta, wydłużonego południkowo. Można to stwierdzić, porównując i analizując zachowane plany Biłgoraja z lat 1849 i 1902. Mimo przeszło półwiekowej różnicy w czasie nie ma na nich prawie żadnych różnic. Nie zmieniając swych zasadniczych granic zewnętrznych, pewnemu przeobrażeniu uległa jedynie w mieście sieć uliczna. Na początku XIX stulecia obok Rynku istniało nadal w mieście sześć zasadniczych ulic. Przebiegające południkowo: Morowa, Tarnogrodzka, Nadstawna, Radzięcka i Cerkiewna oraz znacznie krótsza i przecinająca je równoleżnikowo: Szewska. Ponadto miasto posiadało trzy przedmieścia rozciągające się za bramami: Tarnogrodzką, Lubelską i Zamojską. W pierwszej połowie XIX wieku zrosły się one organicznie z miastem, tworząc dwie jego nowe ulice: Lubelską i Zamojską oraz wydłużając ulicę Tarnogrodzką, będącą główną arterią miejską. W latach sześćdziesiątych zeszłego stulecia obok tych 8 ulic posiadał Biłgoraj także 10 niewielkich uliczek bez nazwy, przebiegających równoleżnikowo i łączących zachodnie i wschodnie dzielnice miasta. Jedna z nich, położona tuż za ulicą Lubelską, została nazwana Krzyżową. Na przełomie XIX i XX w. zostały zmienione w ulice drogi gospodarcze, zamykające miasto od wschodu i północy. Świadczyło to o pewnym, niewielkim zresztą, postępie przestrzennym organizmu miejskiego, jaki dokonał się wówczas w kierunku wschodnim i północnym. Od zachodu zamykały bowiem miasto błotniste brzegi Łady, a od południa posiadłości dworskie.

Według opinii XIX- wiecznych obserwatorów Biłgoraj był miastem "dość rozległym", zabudowanym prawie wyłącznie drewnianymi domami parterowymi. Liczbę i rodzaj domów mieszkalnych w poszczególnych okresach ujmuje tabela.
 
Lata Liczba domów murowanych Liczba domów drewnianych Ogółem domów
1802 - - 440
1827 8 410 418
1857 16 491 507
1860 23 477 500
1865 24 482 506
1887 45 345 390
1899 - - 427

Jak wynika z tabeli, liczba domów do połowy XIX w. wzrastała. Był to więc okres niezbyt dużej, lecz dość wyraźnej rozbudowy miasta. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ruch budowlany uległ zahamowaniu. Ciężkim ciosem dla miasta był wielki pożar, który wybuchł 28 maja 1872 r. Spłonęło wówczas 156 domów umiejscowionych na wschodniej i południowej pierzei Rynku i wzdłuż ulicy Tarnogrodzkiej, Morowej, Cerkiewnej i Nadstawnej. W płomieniach znalazło śmierć 7 osób. Spalił się całkowicie budynek, w którym mieścił się Sąd Pokoju. Szybko rozprzestrzeniający się ogień zagroził siedzibie Urzędu Powiatowego, znajdującego się przy ulicy Tarnogrodzkiej. Jedynie dzięki wspólnej akcji ratunkowej, podjętej przez mieszkańców, urzędników oraz straż ziemską, rozebrano sąsiadujące z Urzędem Powiatowym domy, dzięki czemu udało się zahamować groźny żywioł. Nie był to jedyny pożar, jaki nawiedził miasto w tym czasie. Poprzednie miały miejsce w roku 1819 i 1834. W 1875 r. spaliło się znowu 20 domów, a w 1880 część ulicy Tarnogrodzkiej, przy czym ogień zagroził znajdującej się obok cerkwi. Drewniana i ścisła zabudowa niosła stałą groźbę pożarów. Miasto posiadało wprawdzie sporo sprzętu przeciwpożarowego w postaci sikawek ręcznych i wąberkowych, bosaków, wiader i drabin, a od 1876 r. sikawek żelaznych, zakupionych w znanej firmie warszawskiej "Bosch", który był zmagazynowany w szopie, a następnie w specjalnie wystawionym w 1890 r. magazynie znajdującym się obok Magistratu, brak jednak w tym okresie straży przeciwpożarowej utrudniał akcję ratunkową. Wprawdzie wszyscy mieszkańcy miasta na wypadek pożaru mieli obowiązek przybyć na miejsce i odnotować swój udział w gaszeniu ognia przez włożenie numeru do specjalnej skrzyni na kołach zwanej "karą", gdyż służyła do wykrycia opieszałych w niesieniu pomocy, jednakże sposób ten nie gwarantował skutecznej obrony przed ogniem. Dopiero klęska z 1872 r. skłoniła władze gubernialne do zwrócenia uwagi na istotne przyczyny częstych pożarów nawiedzających miasto. Powołano wówczas specjalną komisję do spraw regulacji miasta pod przewodnictwem naczelnika powiatu i z udziałem pomocnika gubernialnego, inżyniera architekta Pancera. Poleciła ona przede wszystkim poszerzenie wąskich ulic kosztem placów prywatnych oraz zachowanie odpowiednich odległości między nowo wznoszonymi budynkami. Ostateczny plan regulacji Biłgoraja został zatwierdzony dopiero 26 października 1888 r. Według niego w centrum miasta, a więc wokół Rynku, a następnie wzdłuż głównych ulic: Tarnogrodzkiej i Lubelskiej, można było jedynie stawiać domy murowane z kamienia lub cegły, kryte blachą. Domy z drzewa, z zachowaniem odpowiedniej odległości, miały być wznoszone jedynie na peryferiach miasta. Oczywiście dotyczyło to budynków nowo budowanych.

Znaczny ubytek domów w latach 1865- 1887 (z 506 do 390) był między innymi wynikiem pożarów z lat 1872, 1875 i 1880. Natomiast pewien, niewielki zresztą, wzrost domów murowanych (do 45 w r. 1887) był być może konsekwencją postanowień komisji powołanej do regulacji miasta w roku 1872. Oczywiście same pożary nawiedzające Biłgoraj w XIX w., choć tak liczne, nie tłumaczą kolejnego i istotnego spostrzeżenia wynikającego ze wspomnianej tabeli. Oto na przestrzeni zeszłego stulecia ogólna liczba domów Biłgoraja uległa zmniejszeniu z 440 w 1802 r. do 427 w 1899. Proces ten był związany z ówczesną sytuacją ekonomiczną miasta, która zostanie omówiona w dalszych rozdziałach.

Wśród drewnianej i dość jednolitej zabudowy miasta, chociaż ówczesne domy biłgorajskie były "po większej części dość obszerne i kształtnie zbudowane", szczególnie wyróżniały się zespół rynkowy i budowle sakralne. W środku obszernego Rynku znajdowały się trzy budynki. Dwa z nich - długie, parterowe, murowane i kryte dachówką - ulokowane były równolegle do północnej i południowej pierzei Rynku. Każdy z nich mieścił 15 sklepów. Między tymi dwoma budynkami biłgorajskich sukiennic, równolegle do wschodniej pierzei Rynku, usadowił się trzeci, piętrowy. Na parterze mieściło się w nim dalszych 13 sklepów. Ich rolę architektoniczną i znaczenie handlowe dla miasta dostrzegł już i podkreślił autor cytowanego sprawozdania z 1860 r., pisząc "Sklepy murowane powyż opisane w pośrodku Rynku symetrycznie pobudowane upiększają miasto i ułatwiają kupującym nabycie różnych przedmiotów w jednym i dostępnym miejscu". Rynek biłgorajski podporządkowany był więc wyłącznie funkcjom handlowym. Dopiero w drugiej połowie XIX w. na piętrze środkowego budynku został ulokowany tułający się dotąd po wynajętych kwaterach w domach prywatnych urząd burmistrza miejskiego, dzięki czemu budynek ów o przeciętnej architekturze małomiasteczkowej kamienicy zyskał znamiona Ratusza.

Główne akcenty architektoniczne Biłgoraja stanowiły w dalszym ciągu obydwa kościoły. Świątynia katolicka wzniesiona w drugiej połowie XVIII stulecia już w pierwszej połowie następnego stulecia wymagała gruntownego remontu. Na mocy kontraktu zawartego z dozorem kościelnym zadania tego podjął się w 1843 r. rządca dóbr biłgorajskich, Tomasz Lewicki. Robót, przerywanych częstymi sporami z właścicielami miasta o udział w kosztach, nie ukończył w pełni z powodu śmierci w 1847 r. Kontynuował je od 1851 Agaton Strember, kolejny rządca dóbr biłgorajskich. Nie przyniosły one jednak spodziewanych wyników, skoro w kilkanaście lat później anonimowy autor relacjonował, iż kościół w Biłgoraju "dość jest brudnej powierzchowności, równie jak i wnętrze. Widok jego nieprzyjemne na mnie sprawił wrażenie". Sytuację taką zastał, objąwszy w 1869 r. probostwo biłgorajskie, ks. Ludwik Mech. Dzięki jego staraniom przystąpiono tym razem do gruntownej renowacji świątyni. Zyskała ona nowe tynki, wymieniono drzwi i okna, wyzłocono ołtarze oraz położono nową kamienną posadzkę w prezbiterium. Niezbyt natomiast szczęśliwym przedsięwzięciem była przebudowa frontony kościoła, którego dwie wieże zostały zakończone dobudowanymi w 1883 r. baniastymi kopułami, odbiegającymi wyraźnie od późnobarokowej architektury świątyni. Następca Mecha, ks. Wysocki, odnowił wnętrze kościoła oraz wzniósł nowy, obszerny budynek plebanii. Kolejny proboszcz biłgorajski, ks. Czesław Koziołkiewicz, przeprowadził na początku XX w. następną renowację kościoła, który według opinii ks. K. Dębińskiego z 1905 r. "dziś [...] przedstawia się bardzo dobrze".

W połowie XIX w. zaszła konieczność reperacji drugiej świątyni biłgorajskiej, wzniesionej w końcu XVIII stulecia dla wyznawców religii greckokatolickiej, którą pod wezwaniem św. Jerzego poświęcił w 1798 r. unicki biskup chełmski, Profiry Ważyński. Już w 1848 r. z powodu przegniłego dachu zawaliła się w tym kościele kruchta. Remont, nad którym przejął pieczę ówczesny dziedzic dóbr biłgorajskich, Płatonow, ciągnął się do roku 1860. Po likwidacji obrządku unickiego przez władze carskie w 1875 r. kościół ten został przekształcony w prawosławną cerkiew. Została wówczas wyremontowana gruntownie obszerna plebania, objęta przez popa, oraz należące do niej liczne budynki gospodarcze.

Ludność żydowska Biłgoraja posiadała zrazu drewnianą bożnicę, która spaliła się podczas pożaru w 1867 r. W jej miejsce zbudowano w 1875 r. kosztem 8500 rubli kamienną synagogę, usytuowaną w środku zachodniej pierzei Rynku.

Ulice Biłgoraja były niebrukowane, miasto nie posiadało także kanalizacji, mimo to - jak pisał A. Winkler w 1883 r. - "Sam wygląd miasta korzystne na podróżnym czyni wrażenie. Ulice czyste, zabudowane drewnianymi domami, które pokryte gontem i otoczone ogródkami, mile wpadają w oko".

Dbałość o wygląd miasta już wówczas cechowała mieszkańców Biłgoraja. W 1860 r. 40 jego obywateli zaprotestowało przeciwko planom proboszcza parafii greckokatolickiej, ks. Kurkiewicza, który przy ul. Cerkiewnej chciał zbudować dużą stodołę w miejsce spalonej w roku poprzednim. Wysuwano argumenty podyktowane nie tylko względami bezpieczeństwa, lecz również tym, iż "gmach taki szpeciłby ulicę".

W roku 1870 Magistrat miasta Biłgoraja wysunął plan założenia ogrodu miejskiego, usytuowanego w Rynku, naprzeciwko budynku magistrackiego. Zamiar ten uzyskał poparcie naczelnika powiatu, który stwierdził, iż ogród nie tylko upiększy miasto, lecz wpłynie także na poprawę jego warunków higienicznych, gdyż domy żydowskie położone wokół Rynku nie posiadały ogrodów i powietrze w tej części miasta było szczególnie ciężkie. Na utworzenie ogrodu miejscowi obywatele zadeklarowali sumę 100 rubli, resztę - 288 rubli - miała pokryć kasa miejska. Założony w myśl tych planów ogród został na początku lat osiemdziesiątych poszerzony i uporządkowany. Wymoszczono wówczas jego alejki ceglanym żużlem, posadzono 210 sztuk ozdobnych drzew i krzewów, wymalowano altankę, powiększono liczbę ławek.

W tym czasie wysunięto także projekt założenia skweru miejskiego. Został on usytuowany przy ul. Tarnogrodzkiej, naprzeciwko cerkwi, na pustych placach wykupionych przez miasto po pogorzałych w 1880 r. sześciu domach. W 1903 r. skwer ten został poszerzony o dwa obszerne place, przylegające do niego, które miasto zakupiło od Szoela Wajntrauba. Wśród argumentów uzasadniających tę decyzją znalazły się również racje estetyczne - powiększony skwer odkrywał widok na kościół. Według "Gazety Lubelskiej" ogród publiczny w Rynku biłgorajskim porównywany był przez mieszkańców miasta, oczywiście z dużą dozą przesady, do ogrodu Krasińskich w Warszawie, natomiast skwer przy ulicy Tarnogrodzkiej nazwano "Saskim".

Niebrukowane ulice miasta w okresie wiosennym i jesiennym przysparzały wiele kłopotów. Zwłaszcza odcinek ulicy Nadstawnej, położony między ulicą Lubelską a Rynkiem, był tak zabagniony, iż w niektórych porach roku nie można było przez niego przejechać. W 1872 r. został on podwyższony dzięki zwiezieniu nań 100 fur kamienia i 500 fur faszyny. Roboty te okazały się jednak niewystarczające, tędy bowiem spływała woda z położonego wyżej Rynku. Przez ulicę Nadstawną trzeba było więc wykopać kanał odpływowy, który przecinał także ulicę Lubelską, oraz zbudować na nim kilka drewnianych mostków. W ten sam sposób starano się także osuszyć główną arterię miasta - ulicę Tarnogrodzką, której poziom podwyższono, po obydwu stronach wykopano kanały, a także, dla szybszego ujścia wody, kilka poprzecznych przepustów. I tu również musiano zbudować kilka drewnianych mostów. Te dość prymitywne i nietrwałe sposoby osuszania ulic nie były skuteczne, utrudniały ponadto komunikację w mieście. Sytuację w tym względzie mogło jedynie poprawić brukowanie ulic. Do prac w tym zakresie przystąpiono dopiero w połowie lat osiemdziesiątych. Jako pierwszą postanowiono wybrukować ulicę Lubelską na odcinku od mostu do Rynku. Tędy bowiem podczas jarmarków i targów przejeżdżało wiele wozów od Lublina oraz trzy razy dziennie pędzono do wodopoju konie 13 pułku kozackiego stacjonującego w Biłgoraju. Ulica tonęła w błocie i gnoju, a w niektórych okresach wiosennych i jesiennych była wręcz nie do przebycia. Koszt robót oszacowano na przeszło osiem i pół tysiąca rubli. Prace brukarskie, do których surowiec dostarczano z dość odległego kamieniołomu znajdującego się we wsi Dyle, trwały do początku lat dziewięćdziesiątych. W roku 1886 postanowiono także wybrukować część ulicy Tarnogrodzkiej, na odcinku od skrzyżowania z ulicą Lubelską do cerkwi. Tutaj bowiem mieścił się Urząd Powiatowy, Komenda Wojskowa i szkoła. Na ten cel kasa miejska wyasygnowała przeszło dwa i pół tysiąca rubli. Kolejny, niewielki odcinek tejże ulicy, przylegający do mosty, wybrukowano w roku 1904. Cztery lata wcześniej, w r. 1900, Magistrat miejski podjął uchwałę o wybrukowaniu kolejnych ulic: Zamojskiej, Morowej, Nadstawnej oraz część Rynku. Koszty tych niezbędnych do funkcjonowania organizmu miejskiego inwestycji, sięgające 15 tysięcy rubli, przekraczały możliwości finansowe kasy miejskiej. Władze miejskie za pośrednictwem naczelnika powiatu zwróciły się więc do gubernatora lubelskiego Tchorzewskiego o przyznanie pożyczki w wysokości tysiąca rubli rocznie. Carski dostojnik wydał jednak decyzję odmowną. W tej samej sprawie naczelnik powiatu biłgorajskiego interpelował władze gubernialne w latach 1908 i 1909. Tym razem decyzja była przychylna i umożliwiła rozpoczęcie robót. Ciągnęły się one jednak długo i do chwili wybuchu I wojny światowej doprowadziły jedynie do wybrukowania części rynku oraz ulic Krzyżowej, Nadstawnej i Morowej. W sumie do roku 1914 wybrukowano około 50- 70% powierzchni ulic miejskich.

Dziewiętnastowieczny Biłgoraj cierpiał chronicznie na brak dobrej wody pitnej. Inwestycje miejskie w tym zakresie były nader skromne. W 1848 r. Magistrat biłgorajski wystąpił z projektem zbudowania dwóch studni miejskich, murowanych, zaopatrzonych w żelazne pompy. Szczupłość środków finansowych, jakimi dysponowało miasto, spowodowała, iż dopiero w 1861 r. zbudowano na rynku wspomniane studnie, zmieniając jednak cembrowinę murowaną na drewnianą.

Na początku lat osiemdziesiątych władze miejskie zadbały także o oświetlenie miasta. Na mocy kontraktów zawartych z miejscowym przedsiębiorcą budowlanym Dawidem Lublinerem w Rynku i na głównych ulicach wzniesiono 48 żelaznych słupów, na których umieszczono tyleż latarni zakupionych w fabryce Wolskiego w Lublinie. W roku 1900 miasto zakupiło nowy typ lamp o dwuliniowym snopie światła. Liczba lamp ulicznych wzrosła w tym czasie do 76. Na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej przestarzałe już wcześniej oświetlenie olejowe zmieniono częściowo na naftowe, instalując w 1912 r. 6 lamp tego typu o znacznie większym zasięgu światła.

W roku 1884 Magistrat biłgorajski podjął uchwałę o zakupie zegarów i umieszczeniu ich na wieży kościoła katolickiego. Być może propozycja takiej właśnie ich lokalizacji była przyczyną odmowy gubernatora lubelskiego, przekreślającej decyzję władz miejskich.

Kolejną wśród nielicznych inwestycji miejskich tego okresu była nowa murowana rzeźnia miejska, którą zaczęto stawiać w 1892 r., murowane jatki miejskie, które wzniesiono w 1900 r. w Rynku, w miejsce starych kramów drewnianych, grożących zawaleniem i niezgodnych z obowiązującymi przepisami sanitarnymi. Budowy jatek za sumę trzech i pół tysiąca rubli podjął się na mocy kontraktu zawartego z naczelnikiem powiatu miejscowy przedsiębiorca Nusim Sztrum.

W 1880 r. mieszczanin biłgorajski Jan Krzos zobowiązał się do wystawienia w Biłgoraju koszar dla dwóch sotni stacjonującego w tym mieście 13 pułku kozaków dońskich. Plac na ten cel uzyskał od władz miejskich na warunkach dogodnej dzierżawy. Rozciągał się on za ulicami Zamojską i Tarnogrodzką, po obydwu stronach drogi prowadzącej do Puszczy Solskiej, i liczył prawie 2 ha powierzchni. Poza budynkiem koszarowym dla żołnierzy Krzos miał wystawić oddzielny dom mieszkalny dla 12 oficerów, magazyny, stajnie, a także dwie kuźnie i dwie piekarnie. Było to przedsięwzięcie nader zyskowne. Budynki koszarowe pozostawały bowiem własnością Krzosa, który uzyskiwał od władz wojskowych za ich użytkowanie wysoki czynsz. Ze stacjonującego w Biłgoraju pułku kozackiego ciągnęli korzyści także inni mieszkańcy miasta. Wanda Makowiecka za wydzierżawienie swych budynków na koszary dla jednej sotni kozackiej za okres 15 lat otrzymała sumę 3 tys. rubli. Jeszcze lepszy interes zrobił bogaty mieszczanin biłgorajski Dawid Lubliner, który wydzierżawił swój obszerny murowany dom, największy w mieście, na lazaret pułkowy, pobierając roczny czynsz w wysokości 1250 rubli. Kontrola finansowa wykazała, iż wysokość czynszu przewyższała o 600 rubli sumę ustaloną przez obowiązujące w tym względzie przepisy. Dowództwo pułku wytłumaczyło się jednak, iż chcąc mieć lazaret w jednym budynku, musiało zgodzić się na warunki postawione przez przedsiębiorczego właściciela.

Stacjonujący w Biłgoraju kozacy dostarczali znacznych dochodów właścicielom restauracji i szynków. Korzystając z większych swobód niż inne formacje carskiej armii, obiady i kolacje, zakrapiane suto alkoholem, spożywali przeważnie w mieście, kończąc służbę garnizonową w godzinach popołudniowych. Zwyczaj ten miał jeszcze inne konsekwencje. Przygotowywane w koszarach, a nie zjadane przez kozaków posiłki kucharze garnizonowi rozdawali biednej ludności z przedmieść i okolicznych wsi. W zamian wykonywała ona za kozaków prace porządkowe w koszarach. Z czasem ludność ta, korzystając z garnuszka garnizonowego, osiedliła się w nędznych lepiankach wokół koszar, tworząc nową dzielnicę miasta, zwaną Różnówką - od pobliskiego folwarku o tej nazwie - w której nędza sąsiadowała z prostytucją i innymi przestępstwami.

W XX stulecie, charakteryzujące się wszędzie szybkimi i gruntownymi przeobrażeniami urbanizacyjnymi, Biłgoraj wszedł jako dziewiętnastowieczne typowe miasteczko, ogromnie zapóźnione w swym rozwoju, bez miejskiej zabudowy, kanalizacji, elektryfikacji, z na poły tylko wybrukowanymi ulicami. Naczelnik powiatu biłgorajskiego w swym raporcie dotyczącym wybrukowania ulic i przeznaczonym dla władz gubernialnych namalował taki oto obraz miasta z roku 1909: "Nie mówiąc już o nie wybrukowanych ulicach i placu rynkowym, miasto przedstawia tak prymitywny obraz, jaki wątpię, czy można spotkać w innych miastach Przywiślańskiego Kraju. Zajmując niemałą powierzchnię i zamieszkałe przez przeszło 10 tysięcy ludzi, posiada wszystkiego tylko dwie studnie z wodą nadającą się do picia, której często brakuje, gdyż studnie te nie są głębokie. Pozostałe studnie według mojego zdania należałoby zamknąć, gdyż woda w nich jak wykazały badania chemiczne, nie nadaje się do picia. Miasto jest zupełnie nie zabezpieczone od pożaru. Domy prawie wszystkie drewniane i kryte gontem, nie ma między nimi murów przeciwogniowych i przewidzianych planem budowlanym odstępów. W przypadku pożaru miastu grozi zagłada. Walczyć z ogniem nie ma komu. Magistrat posiada wprawdzie jaki taki sprzęt pożarny i beczkowozy, nie utrzymuje jednak straży pożarnej i nie ma koni. Dla polepszenia stanu miasta potrzebne są: oświetlenie, mosty, studnie i niewielka chociażby straż pożarna.

W jakim stopniu stosunki ekonomiczno- społeczne oraz położenie geograficzne rzuconego na ubocze ówczesnych szlaków komunikacyjnych miasta, a w jakim polityka władz zaborczych zdecydowała o niewykorzystanej ewolucji Biłgoraja, chwalonego jeszcze przez dziewiętnastowiecznych obserwatorów za czystość i porządek, odpowiedzą rozdziały następne.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: