Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Historia
Dzieje Biłgoraja

Skarbowość miejska, podatki, świadczenia na rzecz właścicieli

O skarbowości Biłgoraja wiemy niewiele. Nie zachowały się bowiem księgi rachunkowe. Informacje, jakimi dysponujemy, mówią o prowadzeniu tych ksiąg w drugiej połowie XVII w.

Najistotniejszym elementem skarbowości każdego miasta były dochody. W przypadku Biłgoraja całość ich możemy podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowiły tzw. dochody stałe, na które składały się przede wszystkim wpływy z użytkowania łaźni miejskiej, kramów i jatek przy Ratuszu oraz opłaty targowe, jarmarczne i mostowe. Z funkcjonowaniem targów związana była również stała opłata w wysokości 6 złotych wnoszona corocznie do kasy miejskiej przez "tych co świece na przedaj robią". Do tej grupy dochodów miasta należały świadczenia wnoszone przez komorników i osoby mieszkające czasowo w Biłgoraju. Były one zobowiązane płacić 1 grosz za każdy tydzień pobytu. Tutaj należy również zaliczyć kary pieniężne nakładane przez sąd miejski, które w 1634 r. zostały oddane przez Gorajskiego miastu. Bywały one często bardzo wysokie. Uzupełnieniem tej grupy dochodów były sumy uzyskane ze sprzedaży nieruchomości mieszczan, którzy samowolnie opuścili Biłgoraj i w ciągu roku nie wrócili.

Drugą grupę dochodów kasy miejskiej stanowiły składki regularnie lub okresowo wnoszone przez mieszczan. Wysokość tych składek zależała najczęściej od stanu majątkowego obywatela. Wobec kurczących się w XVIII w. wpływów grupy pierwszej ten typ dochodów stawał się coraz bardziej dominujący. Często składek tych brakowało na opłacenie podatków koronnych i wtedy miasto zaciągało pożyczki, które później musiało spłacać. O takim wypadku czytamy w wypisie z ksiąg miejskich z roku 1771.

Obok świadczeń pieniężnych mieszczanie obowiązani byli do robocizny, zwanej powszechnie szarwarkiem. Rekompensowała ona w znacznym stopniu brak gotówki na cele komunalne. Szarwarki wykorzystywano do prac przy naprawie ulic oraz gościńców publicznych, grobli, mostów i upustów oraz urządzeń obronnych miasta. W świetle ordynacji siedemnastowiecznej prace te obowiązani byli świadczyć wszyscy mieszkańcy Biłgoraja. Jednakże Żydzi niechętnie brali w nich udział, w związku z tym dochodziło często do spięć pomiędzy nimi a pozostałymi mieszczanami. W celu zapobieżenia kłótniom tego typu Jan Potocki 5 października 1781 r. wydał dokument, który rozstrzygał spory. Odtąd prace szarwarkowe miały być prowadzone przez ludzi najemnych, a na ich opłacenie właściciel rozkazał utworzyć odpowiedni fundusz ze składek mieszczan. Żydzi mieli zebrać 1/3 całości, ale zawsze minimum 100 zł, chrześcijanie zaś 2/3, czyli nie mniej niż 200 złotych. Zapłata robotnikom miała być regulowana również według tych porcji.

Wydatki miejskie wiązały się głównie z utrzymaniem dobrego stanu urządzeń obronnych miasta (bram, ostrogów, baszt, parkanów), Ratusza i innych urządzeń komunalnych. Opłacono również straż porządkową, która czuwała nad bezpieczeństwem w mieście. Stałą pensję otrzymywał także pisarz oraz niżsi funkcjonariusze miejscy: instygator i poborca podatkowy.

Poważną grupę wydatków miejskich stanowiły podatki państwowe, (szos, czopowe, podymne, pogłówne, szelężne), które wybierano w mieście i odprowadzano w całości do skarbu Rzeczypospolitej.

Szczególnie uciążliwe były wydatki związane z podejmowaniem przechodzących oddziałów wojskowych. Obowiązek utrzymania wojska w czasie postoju w mieście spadał bowiem na mieszczan, których obciążano kontyngentami w naturze (żywność, trunki, obuwie, tkaniny), a nadto żądano sum pieniężnych. Pomimo, iż konstytucja sejmowa zabraniała oddziałom wojsk koronnych stacjonowania w dobrach szlacheckich, nie opłacane chorągwie bardzo często gościły w Biłgoraju, zachowując się nie lepiej niż nieprzyjaciel. Mnożyły się więc skargi na gwałty i bezprawie. Jan Potocki we wspomnianym wyżej dokumencie nakazał biłgorajanom utrzymanie specjalnych funduszy "na przejeżdżających żołnierzy lub stojących w mieście", co świadczy o wadze problemu nawet w spokojnych stosunkowo latach osiemdziesiątych XVIII w.

Największą część obciążeń miasta i jego mieszkańców stanowiły jednakowoż świadczenia dominialne na rzecz właścicieli. Były one wyrazem zależności i podporządkowania ekonomicznego, a z drugiej strony jednym z głównych motywów zainteresowania panów feudalnych rozwojem miasta.

Świadczenia i posługi na rzecz właścicieli w Biłgoraju regulowała ordynacja Zbigniewa Gorajskiego z roku 1634. Ustalono tam przede wszystkim wysokość czynszów z domów miejskich: z rynkowego płacono po 12 groszy, z ulicznego i na przedmieściu po 6. Podstawę opłat od użytkowanych pól stanowi czynsz pieniężny w wysokości 4 złotych od półłanku oraz po korcu miary biłgorajskiej żyta i owsa. Za ogród zaś płacono po 6 groszy.

W omawianym okresie biłgorajanie posiadali prawo swobodnego pędzenia piwa i gorzałki oraz szynkowania nimi. Z tego tytułu miasto miało wpłacać corocznie do kasy właściciela 60 złotych. Wszyscy mieszczanie trudniący się pędzeniem piwa oraz paleniem gorzałki byli obowiązani ponadto do płacenia 3 złotych rocznie od urządzeń służących do tego celu oraz po 1 złotym tygodniowo za ich użytkowanie. Jednocześnie za przemiał zboża na słody i półsłodki od każdych czterech korców mieli płacić po 10 groszy i po 1/2 korca zboża. Na piwowarów został również nałożony obowiązek pędzenia piwa z półsłodków dostarczonych przez dwór według ustalonej kolejności. Za prawo korzystania z młyna płacili biłgorajanie tzw. pytlowe, od korca pszenicy po 2 grosze, zaś ok. korca żyta po 1,5 grosza. Za przemiał słodu młynarz miał otrzymywać 1/2 grosza.

Dalszą grupę powinności stanowiły posługi i robocizny. Mieszczanie biłgorajscy obowiązani byli chodzić "zimą [z właścicielem lub jego leśnymi] na ostęp zwierzęcy do puszczy", czyli uczestniczyć w polowaniach pańskich. Ponadto zostali zobowiązani do koszenia żyta ozimego w folwarku biłgorajskim. Dwa dni w ciągu roku musieli wychodzić do siana na łąkach folwarcznych, jeden - aby kosić, drugi - grabić i zwozić. Musieli reperować groble przy stawach dworskich oraz uczestniczyć w akcji gaszenia pożarów. Do ich obowiązków należał także transport kamieni do młynów miejskich.

Osobną grupę opłat i powinności stanowiły świadczenia rzemieślników. Ich wysokość ustalana była ogólnie z kramów, jatek, jak i od sztuki wyprodukowanego towaru. Rzeźnicy na przykład regulowali swoje zobowiązania w mięsie i łoju, zaś przedstawiciele cechu zbiorowego płacili po 6 groszy rocznie od warsztatu. Inne świadczenia obowiązywały tkaczy. Musieli oni tkać płótna z przędzy dworskiej, z jeżeli dwór nie zamówił roboty, tkacz był zmuszony płacić po 2 złote od półsetka zgrzebnego i konopnego oraz 3 złote od lnianego.

W drugiej połowie XVII i w XVIII w. w miastach prywatnych obserwujemy zjawisko przejmowania przez właścicieli dochodów wpływających poprzednio do kasy miejskiej lub zwiększania powinności dominialnych. Administrowany w tym czasie przez dzierżawców Biłgoraj był szczególnie narażony na ich eksploatatorską działalność. Mieszczanie wnosili więc skargi do właściciela. Jedną z nich była wspomniana wyżej suplika biłgorajan do W. Reja z roku 1678. Z treści decyzji W. Reja wynika, iż dzierżawca chciał odebrać mieszczanom prawo propinacji, odsunął władze miasta od pobierania opłat mostowych, nałożył własne opłaty za przywożoną do Biłgoraja sól oraz usiłował przejąć czynsze wpływające uprzednio do Ratusza. Wojewoda lubelski potwierdził jedynie prawo dzierżawcy do pobierania opłat od soli oraz przyznał połowę wpływów z mostowego. Czynsze "ratuszne" miały dalej wpływać do kasy miejskiej. Ponadto mieszczanie zostali zobowiązani do regularnych opłat za warzenie piwa oraz do wyrównania powstałych zaległości.

Przedmiotem kolejnej skargi z 1733 r. było samowolne podwyższenie świadczeń z pól należących do miasta. Po proteście mieszczan komisarz Szymanowski oznaczył wielkość "ćwierci miejskich" oraz w porozumieniu ze stronami ustalił wysokość czynszu z każdej. Mieli odtąd biłgorajanie płacić: z 76 ćwierci "leśnych" po 18 zł, z 30 ćwierci "szyjowskich" po 18 zł, z 25 ćwierci "łącznych" po 10 zł i z 24 ćwierci na Borówkach po 1 zł, przy czym zaznaczono, że w tych ostatnich osep się nie należy. Były to najprawdopodobniej pola niedawno wykarczowane i przygotowane pod uprawę.

Z powyższych uwag wynika, iż sprawy finansowe oraz zobowiązania wobec właścicieli i dzierżawców bardzo absorbowały społeczność biłgorajską. Często bowiem od sposobu ich załatwienia zależała atmosfera w mieście. Dlatego też pieczę nad finansami sprawował każdorazowy burmistrz, a kasą miejską zarządzał szafarz miejski.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: