Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Historia
Dzieje Biłgoraja

Ustrój i gospodarka finansowa

Do roku 1864 Biłgoraj pozostawał w dalszym ciągu miastem prywatnym, jednym z wielu na Lubelszczyźnie. Na początku XIX w. doszło do zmiany właściciela miasta, którym dotąd był Stanisław Kostka Potocki. Biłgoraj wraz z przyległymi dobrami został wówczas objęty działalnością Komisji Bankowej, powołanej na sejmie grodzińskim w 1793 r. dla przeprowadzenia likwidacji upadłości 6 wielkich banków warszawskich, które w związku z katastrofalną sytuacją polityczną Rzeczypospolitej zawiesiły swe wypłaty. Właścicielem jednego z owych banków był Antoni Protazy (Prot) Potocki, jeden z nielicznych wówczas finansistów i przemysłowców wywodzących się z magnaterii, krewniak właściciela Biłgoraja. Z tego powodu miasto po śmierci Prota w 1801 r. zostało także włączone do ogólnej masy upadłości. Funkcje wspomnianej Komisji Bankowej przejęła po upadku Rzeczypospolitej Komisja Wspólna Najjaśniejszych Dworów, powołana przez państwa zaborcze, która w roku 1802 dokonała kollokacji dóbr biłgorajskich, w skład których wchodziło także miasto, dzieląc je między 8 wierzycieli Prota Potockiego. Znajdowała się wśród nich Eleonora Nowakowska, której kantor Potockich winien był 147 992 złp. Siedmiu pozostałych wierzycieli miało odzyskać łącznie 485 750 złp, a więc razem nieco mniej niż wynosiła ogólna wartość dóbr biłgorajskich, oszacowanych wówczas na sumę 778 915 złp. Komisja dała wierzycielom możliwość swobodnego porozumienia się w sprawie wykupienia dóbr w całości przez jedną osobę lub też ich podzielenia. Z szansy tej skorzystał przedsiębiorczy małżonek Eleonory - Stanisław Nowakowski, który czerpiącze znacznych zasobów finansowych swej żony, pozostawionych jej przez zmarłego pierwszego księcia Michała Radziwiłła, w latach 1803- 1806 spłacił wszystkich wierzycieli i został samodzielnym dziedzicem dóbr i miasta Biłgoraja.

Stanisław Nowakowski to postać nader interesująca. Urodzony w 1763 r. w Rogach, w Małopolsce, wywodził się z rodziny neofickiej, która indygenat szlachecki wraz z herbem Krocyosz uzyskała na sejmie elekcyjnym Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1764 r. Ojciec Stanisława, Tomasz, kupił wówczas wieś Biesy pod Bobową w województwie krakowskim i z finansisty przedzierzgnął się we właściciela ziemskiego. Dwaj jego synowie, Stanisław i Leon, mimo swego świerzej daty szlachectwa zrobili karierę na dworze królewskim, zostając szambelanami Stanisława Augusta Poniatowskiego. Stanisław Nowakowski poza dobrami biłgorajskimi posiadał w Warszawie pałac Daniłłowiczowski. Po upadku Rzeczypospolitej prowadził kancelarię adwokacką we Lwowie, biorąc czynny udział w konspiracyjnej działalności Centralizacji, zmierzającej do odzyskania niepodległości. Związany z organizatorem i wodzem Legionów, gen. Janem Henrykiem Dąbrowskim werbował dlań ochotników na terenie Galicji. W czasach Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego należał do czołowych organizatorów i przywódców lóż wolnomularskich. Piastował wiele urzędów publicznych - był między sędzią pokoju powiatu tarnogrodzkiego i radcą departamentu lubelskiego. Oraz posłem na sejm w latach 1813 i 1831. Należał bezsprzecznie do bardziej oświeconych i nastawionych patriotycznie kręgów ówczesnego ziemiaństwa. Park wokół swego dworu w Różnówce koło Biłgoraja przyozdobił posągami ówczesnych bohaterów walk o wolność Polski: Tadeusza Kościuszki, gen. Jana Henryka Dąbrowskiego i księcia Józefa Poniatowskiego. Wzniósł także posąg wielkiemu poecie czasów stanisławowskich, biskupowi Ignacemu Krasickiemu, który po raz pierwszy wprowadził Biłgoraj na łamy literatury, chociaż uczynił to w niezbyt dla miasta pochlebny sposób. Po śmierci swej pierwszej małżonki, Eleonory, dobiegający sześćdziesiątki Nowakowski zawarł powtórny związek małżeński - z Teresą Jadwigą Szczygielską. Pierwsza żona urodziła mu dwie córki: Teodorę i Klementynę, druga dwóch synów: Edwarda Maksymiliana i Mikołaja Ksawerego oraz córkę Elżbietę Salomeę. Stanisław Nowakowski zmarł w Warszawie w dniu 23 listopada 1841 r. Zgodnie ze swą ostatnią wolą został pochowany w Biłgoraju, w miejscowym kościele parafialnym, gdzie znajduje się ufundowany przez jego córkę Teodorę nagrobek. Pozostawił po sobie znaczny, choć niewolny od długów, majątek, którego wartość oszacował sam w testamencie na milion trzysta tysięcy zł. Córkom z pierwszego małżeństwa zapisał jedynie legaty w wysokości po 100 tys. złp, natomiast cały majątek, a więc także Biłgoraj wraz z dobrami, przekazał wraz z dożywociem dla wdowy, małoletnim wówczas jeszcze dzieciom z drugiego małżeństwa. Dobra biłgorajskie były jednak obciążone długiem na rzecz Towarzystwa Kredytowego, który rychło został powiększony wskutek dalszych pożyczek zaciąganych zrazu przez wdowę, wystawnie żyjącą wraz z dziećmi w Warszawie, a następnie przez starszego syna, Edwarda Maksymiliana. Młody Nowakowski z chwilą osiągnięcia pełnoletności okazał się prawdziwym utracjuszem, pożyczając na lewo i prawo pieniądze zapisywane na hipotekę biłgorajską. Był nie tylko dłużnikiem wielu lichwiarzy warszawskich i lubelskich, lecz również bogatego kupca i spekulanta biłgorajskiego Szmula Eli Szwerdszafta i Józefa Goldmana z Tarnogrodu. Prostą drogą prowadził dobra biłgorajskie do bankructwa. Matka nie miała nań wpływu, a ustanowiony przez Stanisława opiekunem sukcesji Leon Nowakowski w 1843 r. zmarł w Wiedniu. Często zbierające się rady familijne były zmuszone do akceptowania coraz to większych długów młodego hulaki. W roku 1846, wskutek niespłacenia pożyczki, dobrom biłgorajskim wraz z miastem groziła licytacja. Wówczas do głosu doszła starsza linia rodziny. Córki z pierwszego małżeństwa nie otrzymały bowiem legatów w gotówce. W tej sytuacji drugi mąż Teodory, primo voto doktorowej Drzewieckiej, wysoki urzędnik rosyjski w Komisji Sprawiedliwości, Walerian Płatonow, zabezpieczył legat swej żony na hipotece dóbr Biłgoraja, wnosząc następnie zastrzeżenia, aby zapis ten był umieszczony tuż po długu Towarzystwa Kredytowego, a przed licznymi długami Edwarda Nowakowskiego. Gdy wkrótce zaczął je także pomnażać współwłaściciel dóbr, jego młodszy brat Mikołaj Płatonow, wykorzystując swe stanowisko szambelana cesarskiego i rzeczywistego radcy stanu oraz doskonałą znajomość ówczesnych przepisów prawnych, spłacił młodszą linię Nowakowskich i stał się, prawdopodobnie około roku 1850, właścicielem Biłgoraja. W jego rękach miasto pozostawało do 1864 r., kiedy to na mocy kontraktu z 1 lipca tegoż roku zostało nabyte od Płatonowa przez Skarb Państwa.

Ta zasadnicza, jakby się mogło wydawać zmiana statusu prawnego miasta, które wówczas z prywatnego stało się rządowym, nie przyniosła zrazu ówczesnym mieszkańcom Biłgoraja wyraźniejszych korzyści. Skarb oddał bowiem dobra biłgorajskie wraz z ciążącym na mieście przymusem propinacyjnym w 14- letnią dzierżawę Józefowi Goldmanowi, bogatemu i chciwemu finansiście z Tarnogrodu. Wkrótce jednak, bo już w roku 1866, na mocy ukazu z 9 listopada o zniesieniu stosunków dominialnych w miastach, Biłgoraj został wraz z innymi miastami Królestwa w pełni usamoistniony. Równocześnie miasto stało się stolicą nowo powstałego powiatu w zreformowanej guberni lubelskiej, co jeszcze wyraźniej podniosło jego prestiż i utwierdziło niezależny charakter. Te dość istotne i korzystne dla miasta przemiany ustrojowe dokonały się jednak w atmosferze ogólnie nie sprzyjającej dla ludności polskiej, w okresie likwidacji resztek autonomii Królestwa Polskiego przez władze carskie po upadku powstania styczniowego. W latach 1864- 66 miasto uwolniło się wprawdzie ostatecznie od na poły już wówczas feudalnej zwierzchności dziedzica czy dzierżawcy, zostało jednak z czasem podporządkowane w sposób rygorystyczny bezwzględnemu aparatowi biurokratyzmu carskiego zaborcy.

Do głównych powinności i ciężarów mieszczan biłgorajskich, uiszczanych do 1864 r. na rzecz dziedzica, należał czynsz. Wychodząc z podstawowej zasady ustroju feudalnego, iż ziemia należy do pana, mieszkańcy miasta wnosili opłaty zarówno z posiadanych placów, jak również z gruntów ornych, łąk i pastwisk. Były to opłaty zróżnicowane. Posiadacze placów rynkowych i położonych przy głównej ulicy Tarnogrodzkiej, płacili w roku 1803 po 20 groszy, a z ulic bocznych i przedmieść - po 16 lub 10 groszy. Czynsz za ogrody wynosił 6 groszy. Natomiast renta gruntowa była zróżnicowana od jakości gleby i wynosiła od 1 do 18 złp z jednej ćwierci łanu (ok. 6,5 ha). Podobnie było z łąkami, gdzie obowiązywał czynsz od 7 do 10 złp. Nadto posiadacz każdego placu w mieście płacił rocznie po 1,1 złp, mając w zamian prawo do wypasania bydła na pastwisku położonym na przyległych do miasta błoniach. W XIX stuleciu nie ciążył już na mieszkańcach Biłgoraja obowiązek odbywania pańszczyzny, jednak "za kosę i sierp, do których dawniej mieszczanie używani byli", płacili na rzecz dworu po 1,20 złp. Powyższe świadczenia wynikające z użytkowania ziemi dotyczyły jedynie ludności katolickiej. Osiadli w Biłgoraju Żydzi nie posiadali bowiem ani pól, ani ogrodów, natomiast za place, na których wznosiły się ich domy, płacili nieco wyższy czynsz niż ludność chrześcijańska, a mianowicie od 2,10 do 2,16 złp. W miejsce odrobku przy żniwach uiszczali także opłatę pieniężną w wysokości 1,21 złp. Nadto właściciele browarów, kramów i warsztatów tkackich płacili czynsz w wysokości 2- 3 złp rocznie, a rzeźnicy - posiadacze jatek - wnosili wspólnie opłatę w wysokości 80 złp. Zarówno na ludności polskiej, jak i żydowskiej ciążyły obowiązki szarwarkowe, tj. reperacja grobel, stawianie mostów, upustów itp. Wszyscy także musieli uiszczać na rzecz dworu opłatę za warzywa - ludność polska w wysokości 50 złp, ludność żydowska - 20 złp. Powyższe opłaty obciążały ludność posiadającą; obok niej występowała także w mieście ludność uboga, utrzymująca się z pracy własnych rąk, którą inwentarz z 1802 r. określił mianem komorników. W poprzednim okresie każdy komornik płacił rocznie na rzecz dworu po 2 złp, ponieważ jednak pobór tego podatku "bywał często okazją niespokojności miasta, a częściej jeszcze uciążeniem płacących", obowiązek ten przejęło na siebie miasto, przy czym ludność polska płaciła za komorników po 100 zł rocznie, a żydowska po 200 złp. Pieniądze te odzyskiwał od komorników Urząd Miejski, rozkładając podatek proporcjonalnie, w miarę stanu i możliwości każdego z nich. Nadto komornicy byli zmuszeni do darmowej pomocy na rzecz dworu przy rwaniu konopi i obieraniu chmielu oraz do pracy przy żniwach, za którą jednak otrzymywali odpowiednią zapłatę.

Przytoczony wyżej rejestr ciężarów i obowiązków ludności miejskiej na rzecz dziedzica nie jest mały. Świadczył on wyraźnie o utrzymujących się wciąż w pierwszej połowie XIX w. stosunkach feudalnych. O pewnym postępie można mówić jedynie, biorąc pod uwagę naturę tych świadczeń. W przeważającej swej mierze były to już opłaty pieniężne. W sytuacji gdy w wielu innych miastach prywatnych Lubelszczyzny ich mieszkańcy musieli odrabiać pańszczyznę, położenie mieszczan biłgorajskich było pod tym względem korzystniejsze.

Kwestią niezmiernie ważną była wówczas sprawa posiadani. W Biłgoraju w tym czasie, jak mocno to podkreślał wspomniany już inwentarz z 1802 r., "Każdy mieszczanin, którykolwiek tylko [ma] grunt, plac, dom, łąkę lub ogród, jest panem dziedzicznym i opłaciwszy to z niego, co się corocznie skarbowi dziedzica należy, może go przedać, dać, darować, zapisać, zgoła to wszystko uczynić, co prawa krajowe właścicielów z własnością swoją czynić dozwalają. Dziedzic przeto z samej tylko ziemi jakiejkolwiek bądź natury czynsz dla siebie mając zabezpieczony, a nie z domów, choćby ich kilka na jednym placu było, nie biorąc, pewien jest wiecznie swojej z miasta intraty". Z zapisu tego wynika, iż właściciel miasta posiadał jedynie pełne prawo własności do ziemi i ona jedynie stanowiła podstawę do opłat czynszowych. Mieszczanie użytkujący tę ziemię dziedziczyli ją na zasadzie dzierżawy wieczystej. Natomiast wszelkie inne dobra, jak domu, warsztaty, sklepy itp. były zupełną własnością mieszczan. W tymże samym inwentarzu znalazł się wprawdzie inny zapis, mówiący iż "Nikt majętności swojej drugiemu przedawać bez wiedzy dworu nie może, a jeżeliby który porzuciwszy też z miasta wyszedł i do roku nie powrócił, takowego majątek cały na rzecz skarbu należy dziedzica", wydaje się jednak, że w XIX stuleciu miał on już tylko formalny charakter. Liczne akty kupna- sprzedaży majętności miejskich, zapisy i inne transakcje wskazują wyraźnie, iż mieszczanie dość swobodnie dysponowali już wtedy swoim majątkiem.

Dochód, jaki przynosił dziedzicowi rocznie Biłgoraj, w 1802 r. wynosił: z czynszów stałych 4718 złp, z innych opłat do 400 złp, a więc w sumie przeszło 5 tysięcy złp. W kilkadziesiąt lat później, w roku 1864, a więc w jednym z ostatnich lat uiszczania przez miasto powinności feudalnych, które ostatecznie i w całości zniósł ukaz z 9 listopada 1866 r., dochód z Biłgoraja wynosił ogółem 909 rubli.

Korzystniejszy nieco status prawny, jakim cieszyło się miasto w porównaniu z innymi miastami prywatnymi Lubelszczyzny, wynikał także z tego, iż dochody z opłat targowych i jarmarcznych szły w Biłgoraju nie do kieszeni dziedzica, jak gdzie indziej, lecz do kasy miejskiej. Do początku XIX w. miasto posiadało także dochód z propinacji, który w innych miastach prywatnych należał zwykle do dziedzica. Dochód ten utracił Biłgoraj po przejściu w ręce Nowakowskiego, który nadto przywłaszczył sobie należące dawniej do miasta dochody z łaziennego, świeczkowego, wagowego i przypadającą miastu połowę dochodu mostowego. Powołując się na dawne przywileje w tych sprawach, mieszczanie odwołali się do władz wojewódzkich i krajowych, prosząc o przywrócenie stanu posiadania. Spór miasta z dziedzicem Nowakowskim oparł się o najwyższą instancję rozjemczą, jaką była w Królestwie Polskim Prokuratoria Generalna. Sprawa zapoczątkowana w 1821 r. ciągnęła się przez lat kilka. Biłgoraj dysponował bowiem jedynie kopiami swych XVII i XVIII- wiecznych przywilejów. Prokuratoria natomiast żądała oryginałów. Tymczasem 11 zasadniczych dla miasta dokumentów pergaminowych od roku 1808 znajdowało się w archiwum Gubernium Galicyjskiego we Lwowie, a władze austriacke, mimo podejmowanych starań, nie chciały ich zwrócić. Wprawdzie w 1827 r. odnaleziono jeden z zasadniczych dla miasta przywilejów - Zbigniewa Gorajskiego z 1643 r. - który był oblatowany w aktach ziemskich lubelskich, lecz Komisja Hipoteczna Prokuratorii Generalnej oddaliła pretensje miasta, przyznając rację dziedzicowi. Według sentencji wyroku Biłgoraj utracił bowiem niektóre ze swych praw na rzecz Nowakowskiego jako nabywcy trzeciego, "przeciw któremu miasto żadnych środków o odzyskanie praw swych przedsiębrać nie może, bo nie pilnując się przy sprzedaży dóbr, nie uzyskało zastrzeżenia, a nowonabywca, nie mając ich przekazanych, do znoszenia tychże nie jest zobowiązany".

W latach pięćdziesiątych wystąpiło miasto po raz drugi, tym razem przeciwko Płatonowowi, domagając się zniesienia opłat za komorników, warzywa, od kramów i tkaczy oraz od sprowadzanego tu końskiego włosia, podstawowego surowca do wyrobu sit. Mimo kilkuletnich starań władze i tym razem nie uwzględniły postulatów miasta, biorąc stronę Płatonowa, który był wysokim urzędnikiem carskim.

Szczególnie często między właścicielami miast a poddanymi dochodziło do zatargów w związku z prawem propinacji. Polegało ono na tym, że poddani mogli kupować i pić trunki wyprodukowane jedynie w gorzelniach i browarach należących do dziedzica, płacąc ceny przez niego narzucone. Tymczasem w Biłgoraju, gdy właścicielami miasta byli: Nowakowski, a później Płatonow, monopol propinacyjny nie był dla mieszkańców zbyt uciążliwy. Właściciele ci bowiem wydzierżawiali zwykle dochód z propinacji jednemu z licznych szynkarzy biłgorajskich, który dozwalał każdemu mieszczaninowi sprowadzać na własny użytek wódkę lub piwo, oczywiście po uiszczeniu opłaty dzierżawnej. Sytuacja uległa zmianie po 1864 r., gdy Skarb wypuścił miasto w dzierżawę Goldmanowi. Mieszkańcy miasta, gdy tylko się o tym dowiedzieli, wystąpili natychmiast za pośrednictwem swego plenipotenta Szmula Szwerdszarfa, do Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchownych, prosząc o zwolnienie Biłgoraja, jako miasta już rządowego, z obowiązku propinacji. Jeszcze raz stwierdzili, że za poprzednich dziedziców prawo to nie było dla miasta ciężkie, szynkarze kupowali bowiem jedynie z dworu okowitę po "nie uciążliwej cenie", natomiast inne trunki: wódki słodkie, arak, miody, porter, piwo, mieszkańcy i szynkarze sprowadzali skąd chcieli. Natomiast obecnie przymus propinacyjny może zagrozić mieszkańcom, obawiającym się, iż Goldman zmusi ich do kupowania lichych trunków po wygórowanych cenach. Przewidywania te okazały się słuszne. Już w rok później ośmiu mieszkańców miasta pochodzenia żydowskiego wystosowało skargę na dzierżawcę, zarzucając mu, iż zmusza ich do kupna jak najgorszej wódki przez siebie sprowadzonej, a w okresie świąt wielkanocnych, chociaż sam był Żydem, "ścieśnił wolność religijną", nie pozwalając na sprowadzenia wódki pejsecznej. Oburzony Goldman wystąpił z kolei ze skargą na Szwerdszarfa, który jego zdaniem podburzył bezpodstawnie przeciw niemu mieszkańców miasta, mogących i obecnie sprowadzać trunki na własny użytek. Rada Administracyjna nakazała ten spór rozstrzygnąć gubernatorowi lubelskiemu. Przeprowadzone przez niego dochodzenie wykazało, iż na podstawie umów zawartych w latach 1850 i 1851 między Płatonowem a szynkarzami biłgorajskimi trunki przeznaczone do szynkowania miały pochodzić z dworu, umowa jednak nie wzbraniała wyraźnie kupowania alkoholi z innych źródeł. Opierając się na tych dokumentach gubernator nakazał szynkarzom, aby nadal brali trunki ze składu dzierżawcy. W trosce o biłgorajskich czcicieli Bachusa polecił jednak równocześnie, aby dbano o ich dobrą jakość. Według jego zaleceń wódka- szumówka nie powinna posiadać odoru i mieć moc 46- 48o, piwo powinno być "smaczne, zdrowe, o mocy przyzwoitej". Natomiast mieszkańcom miasta przyznał gubernator całkowitą wolność zakupywania i sprowadzania trunków na własny użytek z jakichkolwiek źródeł, jedynie po opłaceniu podatku konsumpcyjnego. Decyzja ta stanowiła wyraźny wyłom w prywatnym monopolu propinacyjnym, który w Biłgoraju został zniesiony ostatecznie już wkrótce, bo na mocy ukazu z 9 listopada 1866 r.

Na przełomie XVIII i XIX stulecia, mimo ciężkich doświadczeń, jakie przynosiła miastu okupacja austriacka, mieszkańcy Biłgoraja zachowali wolność osobistą oraz samorząd miejski. Na przestrzeni XIX w. został on poddany wielu zmianom, związanym z wydarzeniami politycznymi i przeobrażeniami ustrojowo- organizacyjnymi. W latach 1795- 1809, gdy Biłgoraj wchodził w skład należącej do cesarstwa austriackiego Galicji Zachodniej, utworzonej po III rozbiorze Polski, mieszkańcy miasta, podobnie jak w czasach Rzeczypospolitej, wybierali nadal co roku urzędników miejskich, tj. burmistrza i radnych, za aprobatą dworu. Stan taki utrzymał się do roku 1805, kiedy to władze zaborcze zniosły samorząd w miastach, wprowadzając urzędników miejskich z nominacji i poddając gospodarkę miejską kontroli Gubernium we Lwowie.

W okresie Księstwa Warszawskiego władze miejskie uległy reorganizacji. Dekretem księcia warszawskiego Fryderyka Augusta z 23 lutego 1809 r. powołano w miastach urzędy municypalne na czele z burmistrzem mianowanym przez panującego. W ich skład wchodziło także czterech ławników. Jeden z nich lub też burmistrz pełnił nadto funkcję kasjera. Taki skład urzędu municypalnego utrzymał się także w czasach Królestwa Polskiego. Na mocy postanowień namiestnika z 30 maja 1818 r. gospodarkę miejską poddano kontroli tzw. dozorów miasta powołanych w każdym województwie.

Kluczową pozycję zajmował w mieście burmistrz. Sprawował on nadzór nad majątkiem miejskim, zawiadywał kasą, kierował robotami publicznymi oraz dbał o porządek, czystość i bezpieczeństwo miasta. W sprawach administracyjnych i policyjnych podejmował decyzje samodzielnie, natomiast w kwestiach skarbowych - wspólnie ławnikami. Zmiana urzędów municypalnych w magistratury w 1842 r. nie wprowadziła zasadniczych zmian co do kompetencji urzędów miejskich. Zostały one jedynie poddane ściślejszej kontroli ze strony zarządów powiatowych i rządów gubernialnych. Po reorganizacji administracji w 1866 r. zależność ta stała się całkowita. Każda decyzja władz miejskich w najdrobniejszej nawet sprawie musiała być zatwierdzona na szczeblu powiatowym i gubernialnym.

Do roku 1818 większe miasta posiadały także organy samorządowe w postaci rady miejskiej. Należał do nich również Biłgoraj. Rada Miejska Biłgoraja składała się z kilkunastu zamożniejszych obywateli miasta. Poza głosem doradczym w sprawach miasta mianowała ona pisarza miejskiego, powoływała stróżów nocnych oraz sługę miejskiego. Burmistrzem Biłgoraja był w tym okresie Ignacy Starzyński, mianowany na to stanowisko dekretem Fryderyka Augusta z 15 lutego 1811 r. Funkcję swą pełnił bardzo długo, bo aż do roku 1842, tj. do momentu swej śmierci. Był to człowiek majętny, posiadający folwark i murowaną kamienicę w Rynku. Cieszył się dużym autorytetem wśród mieszkańców Biłgoraja, troszcząc się rzetelnie o interesy miasta i jego obywateli. Gdy w 1819 r. wymagający dozorca miast w województwie lubelskim, Brandys, zapytał między innymi w swym protokóle kontrolnym, dlaczego w ostatnich latach kasa miejska nie zanotowała wpływów pieniężnych z kar policyjnych, Starzyński udzielił bardzo charakterystycznej odpowiedzi, którą warto przytoczyć w całości: "Cała epoka obok wzmiankowana była nieszczęściem ludu, tak tego, jako i innych ościennych miasta, miasteczek i gmin, gdzie lud nie tylko klęski wojenne, ale inne nieszczęść przychodził koleje, w tak więc krytycznym czasie, kiedy okoliczności krajowe były aż nader srogą każdego obywatela karą, czyż i urzędnik być miał ich uciskiem, owszem, o ile możliwość dawała, starałem się o ulgę dla nich i chociaż wydarzały się przewinienia, to za nie nie na pieniądze, lecz karą cielesną lub aresztem wymierzałem kary". Wypowiedź ta zawierała aluzję do ciężkiego dla mieszkańców wydarzenia, jakim był upadek Księstwa Warszawskiego po klęsce Napoleona w Rosji, co świadczy o patriotyzmie burmistrza. Widać z niej także, że Starzyński dla swych współobywateli starał się być niejako ojcem - troskliwym, lecz zarazem surowym i wymagającym. Ten patriachalny styl rządów, odbiegający od urzędniczej rutyny, uczynił Starzyńskiego postacią w Biłgoraju niezmiernie popularną. To on właśnie podjął w interesie miasta omówione już zabiegi o przywrócenie Biłgorajowi zabranych przez Nowakowskiego przywilejów. Starzyński był z pewnością najwybitniejszym i najbardziej zasłużonym burmistrzem Biłgoraja w XIX stuleciu. W sprawowaniu władzy pomagali mu ławnicy. Źródła przekazały nam nazwiska niektórych z nich: Antoniego Bielińskiego, Sebastiana Grabińskiego, Kazimierza Bienia, Walentego Buczka, Jana Zieniewicza i Michała Szczurkowskiego.

Następca Starzyńskiego na urzędzie burmistrzowskim, Maciej Jaszowski, zmarł 29 września 1848 r. na grasującą w mieście cholerę. Po nim funkcję tę sprawowali: Modzelewski, Waligórski i Borkowski. Przed wybuchem powstania styczniowego urząd burmistrza objął Antoni Maluczkiewicz, który za udział w organizacji spiskowej został aresztowany i wywieziony w głąb Rosji. W czasie powstania styczniowego p.o. burmistrza był Duchiński, raczej dość gorliwie wysługujący się władzom zaborczym. Po nim objął stanowisko burmistrza w 1864 r. Aleksander Skrobański, pełniąc je do początku lat siedemdziesiątych. Od tego okresu następowały na urzędzie burmistrzowskim częste zmiany. W latach siedemdziesiątych burmistrzami Biłgoraja byli: Walerian Żarliński, Bronisław Dudziński i Jan Żabicki. Urzędnicy ci wywodzili się prawdopodobnie już spoza społeczności Biłgoraja, jak się jednak wydaje, byli to jeszcze Polacy. Od połowy lat osiemdziesiątych miejsce ich zajęli wyłącznie urzędnicy rosyjscy, często oficerowie rezerwy. Burmistrzami Biłgoraja byli wówczas, pełniąc swe funkcje przeważnie po dwa, trzy lata: pułkownik rezerwy Feliks Marczewski, stabskapitan rezerwy Michał Aleksiejewicz Kojszewski, porucznik Aleksander Anisemowicz Makarow, Aleksiej Stiepanowicz Moszkin, Józef Mironowicz Łappo, Michał Michajłowicz Meier, tytularny urzędnik Wasilij Wasiljewicz Leskiewicz, Iwan Iwanowicz Makarewicz. Nieco dłużej, bo od 1898 do 1903 r., pełnił funkcję burmistrza Julian Andriejewicz Waśkowski, natomiast od 1909 r. do wybuchu I wojny światowej burmistrzem Biłgoraja był Michał Szajnowicz. Ten ostatni troszczył się nieco więcej od swych poprzedników o interesy miasta, zabiegając między innymi o brukowanie ulic miejskich. Funkcję ławników pełnili w tym okresie polscy mieszkańcy miasta, w 1912 r.: Franciszek Kłosek, Józef Borowski, Stanisław Książek i Michał Paczos. Ławników wybierało spomiędzy siebie kilkunastu najbogatszych obywateli miasta. Swe funkcje mogli objąć dopiero po zatwierdzeniu ich przez Rząd Gubernialny Lubelski. Ławnicy byli wybierani wyłącznie przez chrześcijan i z nich się też rekrutowali. W 1911 r. przeciwko temu zwyczajowi zaprotestowała bezskutecznie ludność żydowska miasta, postulując, aby dwóch ławników wywodziło się z tej właśnie narodowości.

Biłgoraj, jak wiele innych miast prywatnych na Lubelszczyźnie, nie posiadał gmachu ratusza. Urząd Miejski mieścił się w wynajętych domach. W latach dwudziestych i trzydziestych był to tak zwany gmach gminny, w którym obok kancelarii burmistrza znajdowała się szkółka elementarna. Nad drzwiami wejściowymi umieszczony był szylt czyli malowana tablica z herbem Królestwa Polskiego: czarnym dwugłowym orłem carskim z małym białym orłem w środku. Wyposażenie kancelarii było bardzo skromne. Znajdowała się w niej zamykana na kłódkę duża okuta skrzynia, która mieściła kasę miejską. Obok stała szafa na papier oraz cztery stoły kancelaryjne. Główne miejsce zajmował duży stół sesjonalny, przykryty zielonym suknem, oraz 6 krzeseł z poręczami. Stał na nim postument z wizerunkiem Jezusa Ukrzyżowanego. Nader skromny był także księgozbiór kancelarii, składający się z kilkunastu tomów Dzienników Praw i książki o miarach i wagach. W urzędzie znajdowały się także wzorce używanych wówczas miar i wag. W skrzyni przechowano pieczęć urzędu. Do 1830 r. był to stempel w tuszu ze wspomnianym herbem Królestwa Polskiego w środku i napisem na otoku: Królestwo Polskie. Burmistrz miasta Biłgoraja.

Na początku lat czterdziestych ów dom gminny zawalił się. Władze miejskie wystąpiły wówczas z propozycją wzniesienia w rynku murowanego ratusza. Z braku funduszów projekt ten nie został jednak zrealizowany. Magistrat był zmuszony znowu szukać locum w wynjętym domu. Obok kancelarii, zajmującej ciasne pomieszczenie, mieścił się także areszt detencyjny. W czerwcu 1854 r. zachorował na tajemniczą infekcję połączoną z wysoką gorączką cały personel biłgorajskiego Magistratu: burmistrz Modzelewski, kasjer Matuszkiewicz, kancelista Kłapiński i aplikant Szanajca. Zdaniem lekarza powiatowego przyczyną tej zbiorowej choroby było przepełnienie aresztu i "smrodliwy z niego wyziew oraz rozwinięcie się gazów szkodliwych, przy ścieśnieniu powietrza w małym, szczupłym i nędznym pomieszczeniu biura Magistratu". Diagnoza ta - być może dyskusyjna z medycznego punktu widzenia - charakteryzuje dobitnie, choć w sposób bardzo naturalistyczny, niezmiernie trudne warunki lokalowe Urzędu Miejskiego. Jak wydaje się, uległy one pewnej poprawie dopiero, gdy Magistrat biłgorajski zajął w drugiej połowie XIX w. połowę piętrowego domu usytuowanego centralnie na rynku miasta, który był własnością bogatego kupca i finansisty, wspomnianego już Szmula Szwerdszarfa. Ze względu na swe położenie dom ten, niczym nie odbiegający od zwykłej czynszowej kamienicy, z parterem zajętym przez kilkanaście sklepów, stanowił jednak namiastkę Ratusza. Mieszczące się w nim biuro magistrackie zostało w latach osiemdziesiątych wyposażone w nowe meble, założono też przy nim archiwum miejskie, natomiast sam budynek został przebudowany w latach 1905- 1906.

Gospodarka finansowa miasta uległa w omawianym czasie kilkakrotnym przeobrażeniom. Według Tadeusza Mencla w okresie Galicji Zachodniej Biłgoraj nie miał dochodów własnych i pokrywał swe wydatki oraz utrzymywał władze ze składek mieszkańców. Jednak i w tym czasie, jak świadczy o tym inwentarz z 1802 r., podobnie jak i w następnych okresach, tj. w latach Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego, drugim źródłem stałych dochodów miejskich była opłata z dzierżawy targowego i jarmarcznego, wnoszona do kasy miejskiej przez osoby, które wygrały na drodze licytacji ogłaszany co kilka lat przetarg. Od roku 1820 doszła do tego niewielka suma z dzierżawy dochodu od muzyki. Według kontraktu, osobie, która wygrała licytację iotrzymała dochód od muzyki, "wolno będzie w domu swoim utrzymywać muzykę lub też może pozwolić innym gospodarzom takową utrzymywać, którzy wprzód z nim o to ułożą się".

W niektórych latach aktywa budżetu miejskiego były uzupełniane dochodami z kar policyjnych, natomiast stałym punktem w tym okresie była oddzielna składka, którą w całości przeznaczano na roczną pensję nauczyciela szkoły elementarnej. Opracowywany co roku przez władze miejskie plan budżetu był modyfikowany i zatwierdzany jako etat Kasy Ekonomicznej miasta Biłgoraja przez ówczesne władze wojewódzkie, czyli Komisję Województwa Lubelskiego.

Poczynając od roku 1811 do 1816 przewidywane w budżecie miejskim dochody zamykały się sumą roczną 1621 złp. Na sumę tę w roku 1811 składał się dochód z dzierżawy jarmarcznego i targowego w wysokości 280 złp i składka obywatelska, która miała przynieść 1341 złp. W latach 1815/16 opłata targowa i jarmarczna wzrosła do 526 złp, natomiast składka obywatelska obniżyła się do 1095 złp. W latach następnych dochody miejskie nieco wzrosły. W roku 1818/19 wyniosły one 2061 złp, w tym targowego i jarmarcznego - 818 zł oraz składka obywatelska 1243 zł. W roku 1821 dochody miejskie miały zamknąć się sumą 2714 złp, a w latach 1827- 29 - 2853 złp. Wówczas wpływy zostały podzielone na dwa tytuły: dochody stałe i dochody niestałe. Do pierwszych zaliczono dzierżawę z targowego i jarmarcznego - 851 złp, oraz dochód z muzyki - 121 złp. Do drugich: składkę obywatelską na urząd municypalny - 1381 złp, składkę na nauczyciela - 400 złp oraz sumy z kar policyjnych - 100 złp.

W latach tych przewidziane w budżetach rocznych dochody nie zawsze były realizowane. W roku 1809 i 1810 wpłynęły do kasy miejskiej tylko opłaty z targowego i jarmarcznego w wysokości 265 złp. Kampania austriacko- polska z 1809 r. i przyłączenie Galicji do Księstwa Warszawskiego oraz związane z tym rekwizycje i wydatki na armię nie pozwoliły mieszkańcom na uiszczenie składki. Aby miasto mogło wówczas utrzymać urząd municypalny, musiało zapożyczyć się u swych bogatszych obywateli. I tak u Stefana Zieniewicza na sumę 2200 złp, Walentego Buczka - 1150 złp, Wojciecha Kłoska 1100 złp, Wawrzyńca Dzidy - 200 złp oraz Pawła Mazurka 120 złp. Ogółem suma zadłużeń wyniosła wówczas 4770 złp. Krytyczna sytuacja w dochodach miejskich nastąpiła znowu w kilka lat później, po klęsce Napoleona w Rosji w latach 1812/13 i zajęciu Królestwa Polskiego przez wojska carskie. Miasto zapożyczyło się wówczas na sumę 2465 złp u Antoniego Bielińskiego. Długów tych urząd manicypalny nie mógł spłacić jeszcze na początku lat dwudziestych. Nadal bowiem na porządku dziennym były zaległości w deklarowanej w budżetach składce obywatelskiej. Na przestrzeni lat 1811- 1820 wyniosły one ogółem 4264 złp. Ale nie tylko wojny i związane z tym rekwizycje wpływały negatywnie na realizację dochodów miejskich. Również w czasach pokojowych przewidywane w budżecie dochody nie zawsze były w pełni realizowane. Na przykład w 1821 r. dochody miejskie, jak już wspomniano, miały wynieść 2714 złp. Tymczasem według rachunków kasjera kasy miejskiej Michała Szubiaka aktywa miejskie w tymże roku zamknęły się sumą 1956 złp. Nie uiszczono bowiem w pełni składki obywatelskiej, zamiast tysiąca kilkuset złotych, zebrano jedynie 603 złp. W kasie miejskiej przechowywano także czasowo, jako depozyty ściągane przez urząd municypalny, podatki na rzecz państwa: podymne, kontyngent liwerunkowy czy opłaty szarwarkowe, które następnie przekazywano kasie wojewódzkiej. Natomiast stałym depozytem kasy miejskiej były tzw. skrzynki rzemieślnicze, czyli fundusze należące do istniejących w mieście cechów. I tak w 1820 r. cech sitarski przechowywał w kasie 428 złp, szewski - 77 złp, a tkacki 50 złp. Ogólna suma depozytów w tym roku wynosiła 8965 złp.

W okresie międzypowstaniowym uległo zmianie główne źródło dochodu miejskiego. Rada Administracyjna rozporządzeniem z 3 lutego 1837 r. potwierdziła ostatecznie nowy podatek na rzecz miasta, tzw. kanon od zarobków. Była to coroczna opłata uiszczana przez wszystkich zarobkujących i wynajmujących lub posiadających pomieszczenia rzemieślników i kupców. Biłgoraj podatek ten wprowadził po raz pierwszy w roku 1830. Wyniósł on 1381 złp, aby wzrosnąć w r. 1840 do 2614. Obciążeni nim mieszczanie odmówili wówczas płacenia uiszczanej dotychczas składki obywatelskiej. Kanon od zarobków plus pozostałe dochody uiszczane w poprzednim okresie, jak dzierżawa targowego i jarmarcznego, podatek od muzyki i kary policyjne, pokrywały już bowiem z nadwyżką wydatki miejskie.

Główną pozycję w wydatkach stanowiły pensje dla urzędników miejskich. Najwięcej zarabiał oczywiście burmistrz. Jego roczna pensja wynosiła w 1811 r. i w latach następnych 600 złp, by wzrosnąć na początku lat dwudziestych do 800 złp, w latach trzydziestych do tysiąca, a na początku lat czterdziestych do 1200 złp. Tak wyraźna i stała progresja pensji burmistrzowskiej była związana z osobą Starzyńskiego, którego niewątpliwe zasługi dla miasta znalazły swoje odbicie także w sferze finansowej. Pensja nauczyciela była już znacznie mniejsza i wynosiła w latach dwudziestych 360- 400 złp. Ławnik pełniący funkcję kasjera otrzymywał w tym czasie 100- 200 złp, tyleż samo pisarz miejski, natomiast etat policjanta wraz z ubraniem wynosił 220 złp rocznie. Pozostałe wydatki to najem lokalu na urząd miejski, co wynosiło od 100 do 250 złp, zakup materiałów piśmienniczych i prenumerata Dziennika Praw - 150 złp. W latach trzydziestych wzrosły nieco pensje: pisarza do 300 złp, ławnika- kasjera - do 400 złp oraz nauczyciela - do 600 złp. Okresowo na ogólny użytek miasta wydatkowano pewne sumy, zakupując narzędzia ogniowe. W 1820 r. wydano na ten cel 140 złp. Innych wydatków na potrzeby miasta budżet nie przewidywał. To co pozostało w kasie miejskiej w danym roku, musiało być odprowadzone do kasy Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchownych. Były to, poczynając od lat dwudziestych, sumy wynoszące po kilkaset złp. Praktycznie więc miasto nie dysponowało na bieżąco żadnymi kwotami na remonty czy renowacje, nie mówiąc już o inwestycjach miejskich. Wszelkie propozycje w tym zakresie, wysuwane niekiedy przez władze miejskie, nie były akceptowane. Wspomniana już wcześniej budowa dwóch studni miejskich ciągnęła się z tych powodów przez lat kilkanaście, a plany budowy ratusza, na który to cel Magistrat proponował umieścić, poczynając od roku 1846, sumę tysiąca złp w kolejno po sobie następujących budżetach rocznych, nie zyskały akceptacji. Władze centralne w postaci KRSWiD przez swą politykę finansową hamowały wszelkie dążenia miasta do rozbudowy lub renowacji.

Budżet Biłgoraja w okresie międzypowstaniowym z ukazaniem dochodów i wydatków oraz sum odprowadzanych do użytku KRSWiD przedstawia tabela 2. Została ona opracowana na podstawie Etatów Kasy Ekonomicznej Biłgoraja, ustalonych w trzyletnich cyklach. Propozycje w tym zakresie wysuwały władze miejskie, opiniował je Rząd Gubernialny Lubelski, a zatwierdzała KRSWiD. W tabeli znalazły się sumy ostatecznie zatwierdzone przez KRSWiD.
 
Lata Dochód Wydatki Dla KRSWiD
W złotych polskich
1834- 36

1837- 39

1840- 42
 
 

1846- 48

1848- 51

1851- 54

1854- 57

1858- 60

1861- 63

1865- 67

3318 3318 530
2565 2565 393
4006 4006 1243
W rublach
761 761 267
877 877 375
997 997 455
986 986 344
970 970 287
1043 1043 230
1152 1152 278
Tabela 2.

W omawianym okresie sumy, które miały być przekazywane przez miasto KRSWiD, były dość znaczne i wynosiły przeciętnie od 25 do 50% ogółu wydatków. Były one częściowo lokowane na koncie miasta w Banku Królestwa Polskiego. Dzięki temu w 1845 r. Biłgoraj posiadał oszczędności w wysokości 2300 rubli. W dwadzieścia lat później wzrosły one do 5498 rubli 86 kopiejek. Kwota ta praktycznie była jednak zamrożona, gdyż władze miejskie, mimo rozlicznych propozycji, nie uzyskiwały z reguły zezwolenia na jej wydatkowanie na cele miasta. Zgodnie z rygorystycznie przestrzeganą zasadą oszczędzana suma ta mogła być jedynie pomnażana.

Jak wygląda w praktyce realizacja określonego wyżej budżetu, ukazuje na przykładzie kilku wybranych lat tabela 3.
 
Lata Budżet Pozostałość z r. ub. Przychód Rozchód Różnica
1846
1848
1854
1856
1858
1861
1865
761
877
997
986
970
1043
1152
366,91
247,83
553,14
844,99
1485,13
1703,54
186,35
713,99
706,74
970,80
1387,13
1115,21
1239,39
1249,80
818,41
657,90
874,70
877,77
885,70
2172,20
1012,01
262,49
296,67
649,24
1354,35
1714,64
770,73
424,14
Tabela 3.

Wynika z niej, iż między sumami dochodów i wydatków, bilansującymi się w kwotach określonych przez budżet, a dochodami i wydatkami faktycznymi występowały pewne różnice, wynikające z sumowania pozostałości z lat poprzednich z dochodami. Uzyskana w ten sposób kwota znacznie przewyższała wydatki roczne, z zasady niższe od przewidywanych w budżecie. Gospodarka finansowa miasta miała więc charakter oszczędnościowy i przemyślany w ramach skromnych na ogół możliwości budżetowych. Zaoszczędzona w ten sposób przez kilkanaście lat suma została w swej znacznej części zużyta w roku 1861, kiedy to wydatki przewyższały o prawie 1000 rubli roczny dochód. Oszczędności te, dokonywane w ramach budżetu, którymi władze miejskie mogły, jak wydaje się, dość swobodnie gospodarować, utraciło miasto w latach powstania styczniowego. W 1865 r. oszczędności budżetowe miasta wynosiły zaledwie 186 rubli, dzięki jednak różnicy w dochodach i wydatkach zaoszczędzono już w tymże roku 424 ruble, które zostały oczywiście przesunięte do budżetu na rok następny.

Obok burmistrza, który podejmował zasadnicze decyzje, a także w niektórych okresach pełnił funkcję kasjera, realizacja gospodarki finansowej miasta spoczywała najczęściej w rękach płatnego z tytułu stych czynności ławnika- kasjera. W latach dwudziestych urzędnicy ci często zmieniali się, a odchodząc, pozostawiali w kasie niedobory. I tak np. Kazimierz Kowalski, pełniący swe funkcje w 1810 r. był winien miastu 991 złp, a w latach kolejnych Paweł Mazurek - 170 złp, Stanisław Skorupski - 25 złp, Maiej Wójcik - 87 złp i Michał Szubiak - 71 złp. Od roku 1818, gdy zostały powołane dozory miast, kasy miejskie zostały poddane kontroli wymagających dozorców. Szczególnie skrupulatny pod tym względem był dozorca miast województwa lubelskiego Brandys, który 10 grudnia 1818 r. przeprowadził szczegółową kontrolę zarówno gospodarki finansowej miasta, jak i stanu kasy miejskiej. W obecności burmistrza Starzyńskiego nakazał on kasjerowi Michałowi Szubiakowi otworzyć skrzynię, w której przechowywano fundusze miejskie. Był to koniec roku, dlatego też w kasie nie było już gotówki. Brandys zwrócił jednak uwagę na konieczność złożenia przez kasjera kaucji, wyprowadzenia zaległych rachunków i utrzymywania w porządku ksiąg rachunkowych. Od tego czasu gospodarka finansowa miasta uległa znacznej poprawie, a kolejne kontrole nie wykazywały większych uchybień. W 1848 r. doszło natomiast do włamania do kasy miejskiej. Włamywaczem schwytanym na gorącym uczynku przez kancelistę Kłapińskiego okazał się miejscowy policjant Oleszko Wasąg. Przyznał się on, iż trzykrotnie otwierał skrzynię kluczem podrobionym przez ucznia ślusarskiego Józefa Terleckiego. Przeprowadzona rewizja kasy wykazała brak 114 rubli i 79 kopiejek. Sumą tą obciążono Wasąga, jednak licytacja jego majątku przyniosła zaledwie 40 rubli. Resztę, tj. 74 ruble, miał zapłacić z własnych funduszów zastępca burmistrza i kasjer Antoni Matuszkiewicz jako winny braku należytego dozoru nad kasą. Bezpośredni sprawcy włamania ponieśli surowe kary. Młodociany uczeń ślusarski Terlecki został zesłany na okres 4 lat do poprawczych rot aresztanckich, a Wasąg otrzymał karę chłosty - 60 razów oraz 2 lata poprawczych rot aresztanckich. Matuszkiewicz próbował się odwołać od decyzji Rządu Gubernialnego Lubelskiego do KRSWiD w sprawie pokrycia z własnej kieszeni powstałych w kasie miejskiej "defektów". Komisja podtrzymała jednak decyzję rządu. Kłapiński, który wykrył przestępstwo, został z czasem kasjerem biłgorajskim. Niestety, i on sprzeniewierzył pieniądze miejskie. Po wyjściu z więzienia w roku 1870 rozciągnięto nad nim dozór policyjny na okres 4 lat. W stosunku o osoby Kłapińskiego historyk dysponujący jedynie wzmianką źródłową mówiącą jedynie o dozorze policyjnym i ogólnie tylko wspominającą o charakterze przestępstwa, musi zachować daleko idącą ostrożność w sądach. Być może było to tylko rzeczywiście przekroczenie pospolite, mógł jednak także Kłapiński zostać pociągnięty do odpowiedzialności w związku z licznymi rekwizycjami pieniędzy miejskich dokonywanych przez powstańców w latach 1863- 64. Za taką ewentualnością przemawiałby długi okres nadzoru policyjnego, rozciągniętego nad nim po wyjściu z więzienia.

Punktem zwrotnym w gospodarce finansowej Biłgoraja stał się rok 1866, w którym miasto zostało usamoistnione. Oznaczało to, obok zniesienia powinności i ciężarów uiszczanych przez mieszkańców na rzecz dziedzica, także przejęcie przez miasto wielkich dochodów, które dotychczas szły do kasy właściciela lub dzierżawcy. Były to sumy uzyskiwane z dzierżaw placów miejskich, kramów, budek i straganów, tzw. mostowe oraz opłaty z wyszynku trunków. Z czasem budżet miejski rozrósł się do kilkudziesięciu paragrafów.

Na przełomie XIX i XX w. dochody miejskie dzieliły się na zwykłe i nadzwyczajne. W skład pierwszych wchodził dochód od majątku miejskiego w postaci czynszów za place i budynki, opłat dzierżawnych z kramów, budek i straganów oraz taryfy mostowej, a także procenty od kapitałów miejskich. Kolejne źródło wpływów stanowił podatek od przemysłu uiszczany przez przedsiębiorców i rzemieślników oraz podatki pośrednie: od targów i jarmarków i z miejskiej rzeźni. Fundusze miejskie uzupełniały także dochody pomocnicze, w skład których wchodziły opłaty z wyszynku trunków, przekazywane miastu 50% przez Izbę Skarbową, dodatkowy podatek podymny od nieruchomości, a także świadczenia weksli. Dochody nadzwyczajne i drobne stanowiły zwykle niewielkie sumy. Budżet był niekiedy uzupełniany przez jednorazowe zapomogi przekazywane miastu na konkretne potrzeby czy też inwestycje przez władze zwierzchnie.

Tabela 4 ukazuje przykładowo wysokość dochodów miejskich w latach 1892, 1902 i 1909.
 
Nazwa dochodów
Lata
1892
1902
1909
I Dochody zwykłe:
    Dochód z majątku miejskiego
    Podatek przemysłowy
    Podatki pośrednie
    Dochody pomocnicze 
II Dochody nadzwyczajne i drobne

III Zapomoga jednorazowa 

1530,59

314,70
1676,85
2163,44

-
 

1615,06

1915,07

392,35
1425,24
2728,15

301,93
 

-

2849,76

406,65
3167,45
3311,92

43,38
 

6268,65

Razem
7300,64 6762,74 16047,81
Tabela 4.

Jak wynika z tabeli, podstawowymi źródłami dochodów Biłgoraja były wpływy uzyskane z majątku miejskiego oraz podatki pośrednie i dochody pomocnicze. Natomiast podatek przemysłowy nie odgrywał tu większej roli. W niektórych latach istotnym wzmocnieniem budżetu miejskiego była także zapomoga jednorazowa.

Wśród rozchodów, jakie dzieliły się na bieżące i nadzwyczajne, było również sporo rozdziałów i paragrafów. Wydatki bieżące to przede wszystkim utrzymanie personelu i biur Magistratu. Obok pensji dla burmistrza i urzędników w skład tego rozdziału wchodziły pobory lekarza miejskiego i akuszerki oraz opłaty za kwatery dla zjazdów sędziów pokoju. Drugi rozdział to utrzymanie własności miejskich i najem lokali. W jego skład wchodził czynsz na służbowe mieszkanie burmistrza oraz opłata za ogrzewanie i oświetlenie Magistratu, a także najem lokalu na areszt. Kolejny rozdział to koszty związane z utrzymaniem porządku zewnętrznego miasta. Uwidaczniano tu sumy przeznaczone na remonty budynków miejskich, mostów, sprzętu pożarniczego, koszty związane z oświetleniem i sprzątaniem ulic. Następne paragrafy dotyczyły dotacji dla zakładów dobroczynnych, naukowych i innych, a więc szkół i szpitali. Stały punkt budżetu to sumy przeznaczone na spłatę długów i powiększenie kapitału zapasowego. Wśród kilku pozycji rozchodów nadzwyczajnych zwracały uwagę koszta ponoszone przez miasto za zbieranie wszelkich wycinków z gazet dotyczących Biłgoraja. Ostatnią częścią niektórych budżetów były wydatki jednorazowe, ponoszone w związku z poważniejszymi remontami budynków czy też ulic miejskich oraz budową nowych urządzeń.

Wysokość wyszczególnionych wyżej rozchodów miejskich ukazuje tabela 5, zawierająca dane z lat 1892, 1902 i 1909.

Największe sumy pochłaniały wydatki na utrzymanie personelu Magistratu i innych funkcjonariuszy miejskich oraz koszty związane z zachowaniem porządku w mieście. Niesłychanie niskie kwoty przeznaczano natomiast na szpital i szkoły miejskie. Stanowiły one zaledwie ok. 1% w wydatkach budżetu miejskiego. Charakteryzuje to dobitnie ówczesną politykę społeczną i oświatową władz miejskich, związaną z ogólnym nastawieniem zaborcy do tych kwestii.
 
Nazwa rozchodów
Lata
1892 1902 1909
I Rozchody bieżące
Utrzymanie Magistratu
Utrzymanie własności miejskich
Utrzymanie porządku zewnętrznego miasta
Utrzymanie szpitali i szkół
Spłata długów i kapitał zapasowy
II Rozchody nadzwyczajne i drobne

III Wydatki jednorazowe

2427,75
234,46

1189,86

75

367,47
 

337,50

2668,66

2520,92
358,90

937

75

906
 

337,49

-

4264,57
790,73

1351

182

760,44
 

626,34

8072,02

Razem
7300,70 5135,31 16047,15
Tabela 5.

Tabela 6 przedstawia wysokość budżetu Biłgoraja w latach 1877- 1911.

Dochody miasta do pierwszych lat naszego stulecia wzrastały powoli. Limitowały one wydatki, które przeznaczano na zaspokojenie potrzeb bieżących. Jedynie w latach 1891- 92 miasto uzyskało jednorazowe zapomogi w wysokości ponad siedmiu i pół tysiąca rubli, które zostały wydatkowane na wybrukowanie ulicy Lubelskiej. Poczynając od roku 1904 budżet miejski wyraźnie wzrósł, osiągając dzięki stosunkowo wysokim dotacjom jednorazowym swój najwyższy poziom w latach 1905-06. Tabela 6 wskazuje więc wyraźnie na istotną zmianę, jaka w czasie rewolucji 1905-07 r. dokonała się w polityce władz gubernialnych wobec miasta. Zostały one wówczas zmuszone do częściowego chociaż zaspokojenia sygnalizowanych od dawna, także przez prasę lubelską, pilnych potrzeb Biłgoraja. Dzięki uzyskanym wówczas dotacjom miasto mogło przeprowadzić remont studni, przebudować budynek Magistratu, wybrukować dalszą część Rynku i ulicy Tarnogrodzkiej, wyremontować most na Ładzie, jatki miejskie oraz rozpocząć budowę szpitala powiatowego.
 
Lata Dochody W tym zapomoga jednorazowa Rozchody W tym wydatki jednorazowe
1877
1886
1891
1892
1896
1902
1904
1905
1906
1908
1909
1911
4436
4657
10234,49
7300,64
5593,05
6762,92
9183,67
24207,04
27781,78
11200,88
16047,81
18928,90
-
-
6070
1615,06
-
-
-
14985,10
18551,47
1507,06
6268,65
9984,86
2910
4156
10234,49
7300,64
5593,05
6762,92
7681,56
24207,04
27781,78
11200,88
16047,81
182928,90
-
-
4233,59
2668,66
-
-
-
16496,39
20010,82
3985,02
8072,07
10628,50
Tabela 6.

Stłumienie ruchu rewolucyjnego przez carat odbiło się nader niekorzystnie także i na gospodarce finansowej Biłgoraja. W latach reakcji stołypinowskiej, wskutek obcięcia jednorazowych dotacji, dochody miejskie wyraźnie się zmniejszyły (z ponad 27 tysięcy rubli w roku 1906 do 11 tysięcy rubli w roku 1908). W latach następnych, poprzedzających I wojnę światową, budżet miasta nieco wzrósł, nie osiągnął już jednak do roku 1911 rekordowego poziomu z czasów rewolucji 1905- 07. Dotacje gubernialne miały zresztą zawsze mimo wszystko dość ograniczony charakter. Pozwalały jedynie na przeprowadzenie najpilniejszych prac remontowych, o większych inwestycjach nie było mowy. Zapoczątkowana w latach rewolucji i ciągnąc się do wybuchu wojny sprawa budowy szpitala powiatowego w Biłgoraju jest wymownym przykładem tego stanu rzeczy. Miasto posiadało wprawdzie własne kapitały ulokowane w Banku Warszawskim, które w roku 1885 wynosiły przeszło 18 tysięcy rubli, a w roku 1908 prawie 40 tysięcy (w tym 20 tysięcy stanowiły odsetki), w praktyce fundusze te były jednak nienaruszone. Tego rodzaju gospodarka finansowa, narzucona miastu przez władze gubernialne, hamowała w dużym stopniu miejscowe inicjatywy inwestycyjne. Magistrat biłgorajski na co dzień mógł bowiem dysponować funduszami tylko na wydatki bieżące. Natomiast nieczęste, z wyjątkiem lat 1905- 07, jednorazowe zapomogi pozwalały jedynie na najbardziej niezbędne remonty i wybrukowanie części ulic. Nic więc dziwnego, że przed wybuchem I wojny światowej ogólny stan i wygląd miasta wskazywał wyraźnie, jak to dosadnie określił w cytowanej już poprzednio opinii naczelnik powiatu biłgorajskiego, na głęboki niedorozwój i zacofanie urbanizacyjne Biłgoraja.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: