Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Historia
Dzieje Biłgoraja

Życie gospodarczo-społeczne

H a n d e l. Jednym z najważniejszych czynników decydujących o pomyślnym rozwoju Biłgoraja w pierwszej połowie XVII w. była wymiana handlowa. Miasto leżało na ważnym szlaku łączącym dwa główne centra handlowe Rzeczypospolitej: Lublin i Jarosław. Droga przez Sieniawę, Tarnogród, Biłgoraj, Goraj, Wysokie miała podstawowe znaczenie dla kontaktów obu tych emporiów.

Wraz z rozwojem osadnictwa na sąsiednich terenach wzrasta również ilość połączeń Biłgoraja z okolicznymi wsiami i miasteczkami. Jeśli pod koniec XVI w. z włości szczebrzeskiej Ordynacji Zamojskiej jeździło się do Biłgoraja przez Księżpol, to w początkach XVII w. uzyskał on bezpośrednie połączenie ze Szczebrzeszynem oraz ze stolicą Ordynacji - Zmościem. Szlak ten był szczególnie uczęszczany przez kupców udających się z Zamościa do Jarosławia, Rzeszowa i Krakowa oraz innych miast województwa krakowskiego i sandomierskiego. Kupcy udający się z Zamościa do Sandomierza od połowy XVI w. omijali Biłgoraj, korzystając z dogodniejszego połączenia przez Szczebrzeszyn, Radzięcin, Kocudzę do lokowanego w 1640 r. Janowa, a następnie Zaklinowa. Szlakiem tym w połowie XVII w. wielokrotnie jeździł rektor Akademii Zamojskiej, Bazyli Rudomicz. Należy dodać, iż na przecięciu tego szlaku z traktem lubelsko-jarosławskim w początku XVIII w. powstał Frampol, założony przez Marka Antoniego Butlera.

Z Zamościa jechało się wówczas przez Mokre do Szczebrzeszyna, a stąd do Zwierzyńca i Biłgoraja. Jak wynika z dziennika rektora Rudomicza, przy normalnym tempie podróży, gdy jechał do Tarnogrodu i Bukowiny w roku 1662, noclegi wypadły mu w Szczebrzeszynie i Biłgoraju. Miasto posiadało również drugie połączenie drogowe z Zamościem: przez Zwierzyniec, Obrocz, Kosobudy, ale - jak pisał Rudomicz - droga na odcinku od Zwierzyńca do Zamościa była bardzo zła i dlatego raczej jej unikano.

Inny szlak niezwykle ważny dla Biłgoraja to droga odchodząca na zachód od trasy lubelskiej za mostem na Ładzie. Prowadziła ona przez Sól do Sierakowa, gdzie zbiegała się ze szlakiem idącym od Janowa Ordynackiego w stronę Krzeszowa. Z tego zaś miasta można było udać się w kierunku Sandomierza po prawym brzegu Sanu i Wisły. W wieku XVIII Biłgoraj otrzymał nowe połączenie z Radzięcinem, biegnące lewym brzegiem Łady, przez nowo założoną wieś Bojary.

Omawiając szlaki handlowe, nie można zapomnieć o drodze wodnej Ładą do Tanwi, dalej Sanem i Wisłą. Trudno dzisiaj określić, jaką odgrywała ona rolę w dynamizacji handlu Biłgoraju, chociaż nie ulega wątpliwości, że korzystano z niej w omawianym okresie.

Handel Biłgoraja rozwijał się poprzez cotygodniowe targi, odbywające się od roku 1611 w czwartki, oraz przez cztery zjazdy doroczne, zwane jarmarkami.

W czasie targu handel odbywał się na Rynku, gdzie znajdowały się odpowiednie urządzenia: kramy, budy i stragany oraz "stoły i pniaki" służące do sprzedaży mięsa. W pobliżu Ratusza była zlokalizowana waga miejska oraz "kłoda" do mierzenia towarów sypkich. Tak o niej pisał w swych zaleceniach dla miasta z roku 1726 Marcin L. Szczuka: "Miara powinna być z dawna tu zachowywana, sprawiedliwa, pod cechą miejską, która ma kłodę w mieście tu postawioną zgadzać i tego Magistrat [...] doglądać według słuszności będzie". Tak więc czuwanie nad porządkiem oraz sprawnym przebiegiem targu należało do władz miejskich, podobnie jak odbywało się to w innych ośrodkach. W zakres obowiązków tych władz wchodziło również rewidowanie stanu dróg i mostów oraz naprawianie "na miejscach błotnistych", w czym mieli obowiązek uczestniczyć wszyscy mieszczanie, "tak Katolicy, jako i Żydzi [...], które jeżeliby [drogi] przez zaniedbanie nie mieli być restaurowane, za to całe miasto odpowiadać pod surową karą grzywien stu bitych talarów powinno".

Mieszczanie biłgorajscy wynosili swoje towary i układali je w ustalonym od dawna porządku. Także niektórzy przybysze mieli tradycyjne miejsca handlu w czasie jarmarków. Pozostali rezerwowali je sobie osobiście lub przez plenipotentów na kilka dni lub tygodni przed terminem mającego się odbyć zjazdu.

Na targi i jarmarki biłgorajskie przybywali licznie kramarze oraz rzemieślnicy z okolicznych miasteczek i wsi, którzy mogli tutaj sprzedawać swój towar po opłaceniu targowego miejskiego i cechowego. Wysokość tego ostatniego ustalały statuty cechowe. W przywileju cechu zbiorowego z roku 1628 czytamy: "Item kramarze, którzy robotami przekupują ślosarskimi i rymarskimi, powinni dawać na suchedni po groszy stery do skrzynki", zaś "garncarzom postronnem wolno tak białą, jako i malowaną robotę wozić, a od każdego woza po groszy jednemu do skrzynki dać".

Możliwość swobodnego handlowania wyrobami kuśnierskimi i tkackimi przez przybyszów dopuszczały statuty cechów: kuśnierskiego z roku 1648 oraz tkackiego z 1747 r. Z kolei w statucie sitarskim z roku 1720 czytamy o całkowitym zakazie przewozu i sprzedaży obcych wyrobów pod karą 4 funtów wosku i połowy achtla piwa. Wyrobami tego rzemiosła w Biłgoraju mieli prawo handlować jedynie miejscowi majstrowie. "A jeśliby się znajdował we wsi blisko miasta taki, który by mógł czynić przeszkodę rzemięsłu temu, powinien będzie należeć do cechu tegoż"- co oznacza, że monopol handlu wyrobami sitarskimi rozciągano na rzemieślników ze wsi należących do włości biłgorajskiej po uprzednim przyjęciu ich do cechu.

Przytoczone tu ograniczenia i zakazy wskazują, iż biłgorajanie nie witali zbyt życzliwie przybyszów z towarami, jakie produkowano na miejscu. Jest to zrozumiałe, gdyż stanowili oni konkurencję dla miejscowych wytwórców i przekupniów, a w okresie osłabienia siły nabywczej chłopa było to szczególnie ważne.

Przepisy ograniczające swobodę handlu przestawały działać w czasie jarmarków. Każdy kupiec czy rzemieślnik mógł wtedy przywozić swój towar i wystawiać na sprzedaż. Nawet statuty cechowe zawierały stwierdzenie, że przepisy działają "okrom jarmarków".

Towary przywożone na jarmarki pochodziły przede wszystkim z sąsiednich dużych miast: Lublina i Jarosławia oraz Zamościa. Dostarczali je kupcy obcy, a także sami biłgorajanie. Ci ostatni w XVII w. docierali nawet do Krakowa, gdzie nabywali m.in. znaczne ilości śląskich kos. Na jarmarki biłgorajskie przywożono produkty pochodzenia rolniczego i leśnego nawet z odległych terenów województwa bełskiego.

Z Biłgoraja wywożono natomiast produkty leśne, m.in. miód, wyroby kuśnierskie, oraz znaczne ilości mięsa. Szerokim popytem w Kraśniku, Zamościu, Tomaszowie, Grabowcu i innych miastach ziemi bełskiej cieszyło się zielone piwo biłgorajskie. Szczególnie wielka była jego sława w Zamościu. Wskazują na to zarówno wzmianki w kontraktach arendy czopowego w tym mieście, jak i ordynacja "Dobrego porządku podczas jarmarku" z roku 1661. W jej punkcie 7 czytamy: "Biłgorajskiego piwa aby jeden przed drugim nie porywał na rynku, ani podkupywał pod winą 10 grzywien, a garniec piwa biłgorajskiego sprawiedliwej miary przedawać powinni ci, którzy prawa ona to mają, po groszy półczwarta, pod karą ustalona". Stałym dostawcą piwa biłgorajskiego na dwór ordynacki był wójt biłgorajski Paweł Kucharzewski. W roku 1662 sprzedał do tam za sumę 1426 złotych. Zielone biłgorajskie piwo bardzo smakowało trzeciemu ordynatowi i jego żonie Marii Kazimierze, późniejszej królowej Polski, która w jednym z listów pisanych z Warszawy w 1661 r. prosiła męża o przesłanie kilku beczek do Warszawy, gdyż tamtejszego pić nie mogła. Popyt na nie był tak wielki, że nie zawsze wystarczało produkcji na miejscowe potrzeby. Bawiący przejazdem w Biłgoraju Bazyli Rudowicz zapisał pod rokiem 1660: "[...] nocleg w Biłgoraju, gdziem piwa dobrego dostać nie mógł, dlatego że go do Zamościa nastarczyć nie mogą". Współczesny Rudomiczowi poeta Jakub Teodor Trembecki zaliczył piwo biłgorajskie do najlepszych w Rzeczypospolitej, obok leszczyńskiego, brzezińskiego, łowickiego, wareckiego, i wiślickiego:

Zielone Biłgorajskie jak lipiec się pije,
A w głowie jak wino wianeczkiem się wije.

W drugiej połowie XVII w. następują znaczne przeobrażenia w strukturze handlu polskiego. Osłabła rola zjazdów jarmarcznych w Lublinie i Jarosławiu. Przyczyniły się do tego zmiany szlaków handlowych oraz rozwój kredytu, które ciągnęły za sobą zmianę metod organizacji wymiany. W przypadku miast średnich i małych częstym zjawiskiem było wówczas zwiększenie liczby zjazdów dorocznych. Podobnie było w Biłgoraju. Nabywszy te dobra w roku 1693, referendarz koronny Stanisław Szczuka przeprowadził reorganizację jarmarków biłgorajskich, uzyskawszy uprzednio odnośny przywilej królewski.

Z dawnych jarmarków pozostały bez zmian terminy styczniowego (6 I) i sierpniowego (6 VIII). Jarmark wiosenny, związany poprzednio ze świętem ruchomym, otrzymał obecnie termin stały - na św.Jerzego (23 IV), jesienny zaś został przyspieszony o dwa dni (z 29 na 27 IX). Do tak zmodyfikowanych czterech terminów dodano jeszcze cztery: na św. Macieja (24 II), na Boże Ciało (21 V- 24 VI), Marię Magdalenę (22 VII) oraz św. Mikołaja (6 XII). W ten sposób powstał równomierny kalendarz zjazdów handlowych, z których po dwa przypadało na pierwszy i drugi kwartał, trzy w kwartale trzecim oraz jeden w czwartym. Koncentracja aż trzech zjazdów w miesiącach lipiec- wrzesień nie była przypadkowa, a wiązała się ze sprzedażą produktów rolnych kupcom, którzy przybywali po nie z większych miast.

Poza tymi informacjami oraz drobną wzmianką z roku 1696 o utrudnianiu przez administrację Ordynacji Zamojskiej odbywania targów w Biłgoraju nie posiadamy innych wiadomości o handlu tego miasta w końcu XVII i pierwszej połowie XVIII w.

W stuleciu XVIII biłgorajanie w większym niż poprzednio stopniu korzystali z pośrednictwa kupców zamojskich. W Zamościu nabywali wszystkie potrzebne towary przemysłowe, jak: sukna, wina czy wyroby metalowe. Wyroby żelazne docierały tu aż z Krakowa, m.in. w roku 1755 sprowadzono 1500 sztuk kos. W kontaktach z tym ostatnim ośrodkiem korzystano także z pośrednictwa Jarosławia. Do Krakowa wywożono zaś miód przaśny, który w wieku XVIII zastępował cukier. I tak w roku 1750 wywieziono 33 beczki, w 1755 - 124, w 1760 - 61 i w 1763 - 37 beczek. Według cytowanych tutaj badań M. Kulczykowskiego i M. Frančića Biłgoraj był drugim obok Tarnogrodu miastem, z którego sprowadzano do Krakowa w połowie XVIII w. najwięcej miodu.

Towarem głównym, wywożonym w XVIII w. z Biłgoraja na skalę masową były jednakże sita i przetaki. Sita biłgorajskie docierały w tym czasie do wszystkich miast okolicznych, dalszych ośrodków miejskich w Polsce, a także za granicę: do Szwecji, Niemiec, Węgier, Mołdawii, Turcji, a nawet Persji. Sława sitarstwa biłgorajskiego rozprzestrzeniała się więc szeroko. Ignacy Krasicki, opisując swoją drogę z Warszawy do Dubiecka w roku 1782, tak wspomina Biłgoraj i jego jarmarki:

Zaszczyt jego wieloraki,
Sławny w sita i przetaki,
A co większa i w jubilery niepoślednie.
Jakoż wyborne klejnoty,
Po talaru pierścień złoty,
Dyamenty wielkiej wagi,
Za dwa grosze trzy szmaragi.

W dalszych strofach poeta chwali obfitość towarów na rynku biłgorajskim oraz życzliwość i przychylność sprzedawców, ale pozytywne wrażenie z miasta zacierają złe drogi i przeprawy, którymi przyszło Krasickiemu jechać od Lublina do Jarosławia.

R z e m i o s ł o. Dzieje biłgorajskiego rzemiosła są stosunkowo dobrze udokumentowane. Zachowały się w oryginałach statuty prawie wszystkich cechów rzemieślniczych (z wyjątkiem szewskiego).

Rzemiosło od czasów lokacji odgrywało dużą rolę w zajęciach mieszczan biłgorajskich. Wprawdzie rozwój miasta przypadł na okres kryzysu wytwórczości polskiej, który uwidoczniła się pod koniec XVI w., ale intensywna akcja osadnicza w okolicach Biłgoraja powodowała, że pracujący tutaj rzemieślnicy mieli stale rosnący krąg odbiorców. Stąd też w pierwszej połowie XVII w. wzmagała się specjalizacja zawodowa oraz rosła liczba warsztatów rzemieślniczych.

Według informacji pochodzących z rejestru poborowego spisanego w roku 1626 Biłgoraj zapłacił wówczas podatek od 20 piekarek, 3 rzeźników, 2 krawców, 4 szewców, 1 kuśnierza, 1 garncarza, 3 tkaczy, 4 bednarzy, 2 kowali, 1 kołodzieja, 1 dudarza, który należał do grupy rzemiosł artystycznych, muzykując na wszelkich uroczystościach prywatnych i publicznych. Z wyliczenia tego można wnioskować, że podział pracy w rzemiośle Biłgoraja był znaczny, a różnorodność uprawianych tu zawodów odpowiadała zapotrzebowaniu ludności maista i okolicznych wsi na odpowiednie wyroby. Spostrzeżenie to zdaje się potwierdzać niska w porównaniu z innymi miastami liczba rzeźników. Wiąże się to z faktem, że Biłgoraj miał od czasów lokacji wolnicę, podczas której mieszczanie nabywali dostateczną ilość miejsca od przywożących je na targ "sochaczników" albo "kijaków", gdyż tak zwykło się nazywać przekupniów sprzedających mięso na wolnym targu. Wolnica musiała funkcjonować sprawnie, gdyż nie doszło w Biłgoraju w ciągu całego okresu staropolskiego do powołania cechu rzeźnickiego, a posiadały takie korporacje nawet ośrodki mniejsze od niego.

Drugim bardzo interesującym spostrzeżeniem, związanym z wyliczeniem zawodów opodatkowanych w roku 1626, jest brak w spisie sitarzy. Powszechnie bowiem uważa się, że sitarstwo biłgorajskie rozwinęło się w początkach XVII w. Kolejny przywilej mieli sitarze uzyskać w roku 1670; przed 1939 rokiem w Biłgoraju znajdowały się notatki o jego treści. Informacji tych nie udało się jednak potwierdzić źródłowo. Pierwsza wzmianka o cechu sitarskim została odnaleziona w dokumencie Jana III Sobieskiego, potwierdzającym przywileje cechów biłgorajskich w roku 1693. Istnienie cechu sitarskiego w czasie nabycia miasta przez S. Szczukę (dokument królewski został wydany w ciągu ostatniego kwartału 1693 r.) uprawdopodabnia informacje o nadaniu praw sitarzom w roku 1670. Być może otrzymali oni wówczas statut cechowy, który spłonął w czasie pożaru w roku 1720, jak stwierdza to kolejny dokument, wystawiony przez Konstancję Szczukową.

Uwagi te nie wykluczają możliwości występowania sitarzy wśród rzemieślników biłgorajskich w pierwszej połowie XVII w. Musieli oni jednak wówczas odgrywać mniejszą rolę w życiu miasta. W okresie budowy Biłgoraja rozwijały się rzemiosła z budową związane, takie jak: ciesielstwo, kowalstwo czy inne rzemiosło drzewne i metalowe. Stąd nie może dziwić fakt, iż te zawody pierwsze zorganizowały się w cechy.

Sitarstwo było popularne w miastach polskich. W Lublinie na przykład notowano je już w 1532 r. Skąd i kiedy przywędrowali sitarze do Biłgoraja, trudno dziś ustalić. Można jedynie przypuszczać, że początek tej specjalności dali przybysze z Mazowsza lub ariańskiego Rakowa.

Sitarze biłgorajscy napotkali na miejscu bardzo dogodne warunki do rozwoju swego rzemiosła. Okoliczne obszary leśne i bagienne, gdzie było pod dostatkiem drewna, łyka i łozy, ułatwiały zdobycie surowca potrzebnego do produkcji. Był to zapewne jeden z głównych czynników, jakie spowodowały wysunięcie się Biłgoraja w wieku XVIII na pierwsze miejsce wśród ośrodków sitarskich w kraju. O innych, niestety, nie można dzisiaj nic pewnego powiedzieć. Być może odegrała tu pewną rolę inspiracja właścicieli, którzy w XVIII w. zatroszczyli się o rozwój sitarstwa.

Doszło w tym czasie do udoskonalenia techniki wytwarzania sit, co wzmogło produkcję. Popyt na sita i przetaki musiał spowodować wzrost zainteresowania tym rzemiosłem. W okresie upadku gospodarczego kraju mieszczanie biłgorajscy nie mieli bowiem wielu możliwości zapracowania na utrzymanie. Na innych terenach kraju obserwujemy w tym czasie proces agraryzacji miast. Nie mógł on mieć jednak miejsca w Biłgoraju ze względu na słabą jakość gleb oraz znaczne połacie terenów podmokłych i leśnych.

Wymienione wyżej czynniki, jak się wydaje, złożyły się na nie spotykaną w innych miastach polskich specjalizację produkcyjną - w roku 1802 prawie połowa ludności Biłgoraja była zatrudniona przy produkcji sit. Spisany wówczas inwentarz wymienia 278 sitarzy i przetaczników. Przedstawicieli innych zawodów było daleko mniej: tkaczy 16, szewców 9, kowali 3 oraz po jednym stolarzu, kołodzieju, sukienniku, traczu i cymbaliście. Rzemiosłem zajmowali się wówczas także mieszkający w Biłgoraju Żydzi. Było wśród nich trzech złotników, po dwu krawców, czapników, garbarzy, piekarzy i rzeźników oraz po jednym szklarzu i szewcu.

Rzemieślnicy biłgorajscy grupowali się w organizacjach cechowych. Po okresie nieskrępowanego rozwoju ilościowego różnych gałęzi wytwórczości, jaki miał miejsce w latach po lokacji, do zorganizowania pierwszego cechu doszło w roku 1628. Ówczesny właściciel miasta Z. Gorajski, pisze w narracji dokumentu, jaki wtedy wystawił, że przyszli do niego: Ambroży Felszyński - kotlarz, Grygiel Zagórski - bednarz, Ambroży Pospieszny - stolarz, Tomasz Radymiński - kowal, Jakub Szardun - ślusarz, i prosili, aby "jem pozwolił fundować cech, tak jako się po okolicznych miastach zachowuje". Gorajski podjął więc decyzję powołania do życia cechu zbiorowego. W jego skład - oprócz przedstawicieli wymienionych powyżej - mieli wchodzić: miecznicy, złotnicy, nożownicy, garncarze, rymarze, siodlarze, paśnicy, powroźnicy, tokarze, stelmachowie i kołodzieje.

Wydaje się, iż nie wszystkie z wymienionych w dokumencie zawodów miały wówczas swych przedstawicieli w Biłgoraju. Często bowiem właściciele miast wystawiali statuty "na wyrost", mając nadzieję, że reprezentanci brakującej specjalności osiedlą się w ich ośrodku.

Pewien wpływ na ostateczny kształt tego statutu wywarł, jak się wydaje, przykład miast sąsiednich. Korporacja biłgorajska miała grupować zawody branży drzewnej, metalowej, skórzanej oraz garncarzy i powroźników. Podobny pod względem struktury cech zbiorowy powołano do życia w roku 1612 w Kraśniku. Powstawanie cechów wielobranżowych w pierwszej połowie XVII w. jest zjawiskiem ogólnopolskim.

Do spisania dokumentu dla cechu zbiorowego doszło nieprzypadkowo. Przyczyny, dla jakich został sporządzony, wyjaśniają jego fragmenty mówiące, że "kowale nie mają przeszkadzać ślusarzom w rzemięśle ich. Item ślusarze też nie mają przeszkadzać kowalom, także i kotlarzom pod winą". Chodziło więc o rozgraniczenie zakresu specjalizacji zawodowej, przy czym każde z rzemiosł broniło swojego monopolu produkcji określonych wyrobów. Zjawisko to występowało często na terenie miast polskich i było jedną z przyczyn kryzysu organizacji cechowej.

W dwadzieścia lat po utworzeniu cechu zbiorowego doszło do powołania w Biłgoraju kolejnej organizacji, grupującej kuśnierzy. Przywilej ich zatwierdził Z. Gorajski w Radzięcinie 19 czerwca 1648 r. Następnie do roku 1693 powstały jeszcze cechy: szewski i sitarski, wymienione we wspomnianym już przywileju króla Jana III. Statut pierwszego nie zachował się, sitarski znamy z nowego dokumentu, wystawionego w Kurowie 20 czerwca 1720 r. przez Konstancję Szczukową. Ostatni w omawianym okresie cech biłgorajski został powołany do życia 14 marca 1747 r. przez Eustachego Potockiego. Był to cech tkacki. W XVIII w. istniał w Biłgoraju również cech żydowski. Według wizytacji z roku 1793 płacił on corocznie 8 złotych na wosk do kościoła parafialnego. Poza tą wzmianką nie mamy jednakże innych informacji o jego działalności.

Biłgorajskie korporacje zawodowe były więc stowarzyszeniami o dwojakiej strukturze. Poza cechem zbiorowym pozostałe grupowały rzemieślników jednej specjalności: kuśnierzy, szewców, sitarzy, tkaczy. Stąd w sformułowaniach statutów cechowych silnie akcentowane są sprawy monopolu produkcji, handlu wyrobami, a w przypadku niektórych - także zapewnienia surowca. Poza spełnieniem swoich podstawowych funkcji (organizacja produkcji i zbytu) cechy biłgorajskie zajmowały się programowaniem życia towarzyskiego i religijnego swoich członków. Statuty spisane w pierwszej połowie XVII w. zwracały uwagę także na odpowiednie uzbrojenie każdego rzemieślnika, przez co podkreślały rolę cechów jako czynnika obrony miasta.

Pod względem struktury organizacyjnej cechy biłgorajskie nie odbiegały od znanych korporacji z innych miast polskich. Na czele każdego z nich stał starszy cechowy, mający do pomocy młodszego. W ich pieczy znajdowała się skrzynka cechowa z przywilejami oraz kasą. Zebrania cechowe odbywały się co dwa tygodnie, po uprzednim obesłaniu członków cechu odpowiednim znakiem, tzw. cechą. Na zebraniach tych rozpatrywano wszystkie sprawy bieżące stowarzyszenia, prowadzono zapisy przyjętych do nauki rzemiosła oraz odprawiano tzw. sztuki, czyli egzaminy mistrzowskie. Nauka w cechach biłgorajskich trwała trzy lata, a po wyzwolinach młody adept rzemiosła mógł pracować jako czeladnik lub iść na wędrówkę w poszukiwaniu innej pracy.

Biłgorajanie uczyli się rzemiosła nie tylko na miejscu. Korzystali również z doświadczeń wytwórców Zamościa, Lublina i Krakowa. W XVIII w. po naukę zawodu cyrulickiego udawali się nawet do Lwowa.

Omawiając rzemiosło biłgorajskie szczególną uwagę należy zwrócić na zawód stanowiący miejscową specjalizację, a mianowicie na wspomniane już sitarstwo. Niebywały wprost rozwój osiągnęło ono w XVIII w. Podstawy organizacyjne produkcji zawierał odnowiony w 1720 r. statut cechowy, normujący całokształt życia cechu. Organizacja władz była tutaj podobna, jak w pozostałych stowarzyszeniach rzemieślniczych na terenie miasta. Władzę sprawowali dwaj cechmistrze (starszy i młodszy) wybierani przez wszystkich majstrów. Organizowali oni produkcję, czuwali nad zaopatrzeniem w surowce oraz przyjmowali nowych członków. Wpisowe przy przyjęciu do cechu wynosiło 12 groszy do skrzynki cechowej i tyle samo pisarzowi za wpis do rejestru. Po 12 tygodniach pracy próbnej, o ile dała wynik pozytywny, kandydat był prowadzony przez cechmistrza do urzędu miejskiego, gdzie po przedstawieniu listu dobrego urodzenia nowy członek cechu przyjmował prawo miejskie.

W podobny sposób przebiegało przyjęcie do cechu ponownie, jeśli sitarz przebywał poza Biłgorajem więcej niż rok i sześć tygodni. Pewne ulgi w opłatach związanych z przyjęciem mieli jedynie synowie sitarzy, tzw. ojcowicze, oraz czeladnicy, którzy żenili się z wdowami po sitarzach.

Cech powoływał również dwie "siostry starsze", które czuwały nad właściwą jakością płócienek do sita. Tkały je bowiem kobiety (żony, matki i siostry sitarzy) oraz pracownice najemne. "Sit zaś nie powinny robić swym stylem, tylko formę mieć powinny od Pana Cechmistrza i Braci starszych, aby pięknie należyte [tkały płócienka]". Powyższy fragment statutu sitarskiego wskazuje zarazem na bardzo już zaawansowaną specjalizację produkcji. Tkaniem siatek zajmowały się wyłącznie kobiety, zatrudnieni w warsztacie mężczyźni przygotowywali łuby i oprawiali sita, a zarazem trudnili się ich sprzedażą. Nad handlem miejscowym czuwał cech. Nie wolno było przede wszystkim sprzedawać się przekupniom; mogły one być nabywane bezpośrednio u producenta.

Transport sit z Biłgoraja na bliskie odległości odbywał się pieszo lub na wozach. Jeden człowiek mógł na specjalnych noszach zwanych "drabinką", unieść około 80 gotowych sit. Wynoszono je i wywożono na jarmarki w sąsiednich miastach. W przypadku większych odległości sitarze zabierali ze sobą narzędzia do oprawy oraz gotowe płócienka i inne półfabrykaty, a przybywszy na miejsce, wyszukiwali odpowiednie drewno do produkcji opraw i rozpoczynali pracę.

Każdy majster mógł zabrać na wędrówkę dwu czeladników, jeżeli był posesjonatem miejskim. Prawa tego byli pozbawieni majstrowie- komornicy oraz członkowie cechu ze wsi okolicznych. Mogli oni wędrować wyłącznie sami, zaś wędrówka nie mogła trwać dłużej niż "rok i sześć niedziel", gdyż po upływie tego czasu traciło się członkostwo cechu. Wielki popyt na sita biłgorajskie w pierwszej połowie XVIII w. spowodował, iż majstrowie cechowi wywozili z miasta większe ilości "towaru" niż mogli przerobić i następnie odstępowali go ludziom postronnym. Kres takim praktykom miała położyć uchwała cechowa z 2 sierpnia 1746 r., nakładająca - w razie udowodnienia winy - karę pieniężną oraz "więzienie miejskie nisko za drzwiami przez tydzień nieodmiennie".

Szlaki wywozu sit z Biłgoraja w XVIII w. można podzielić na bliższe i dalsze. Bliższe obsługiwali sitarze biedniejsi, dalsze, sięgające często do sąsiednich państw, obsługiwali majstrowie bogaci.

R o l n i c t w o. Obok handlu i rzemiosła do głównych zajęć mieszczan biłgorajskich należało rolnictwo. Wprawdzie nie posiadamy źródeł ilustrujących jego stan na terenie miasta, jednakże fragmentaryczne informacje pozwalają stwierdzić, iż od czasów lokacji stanowiło ono uboczne, a w przypadku niektórych mieszczan nawet główne źródło utrzymania.

Pola i uprawy mieszczan biłgorajskich rozmieszczone były wokół miasta. Z ordynacji Z. Gorajskiego wynika, iż pola miejskie znajdowały się na zachodnim brzegu Łady. Z ogólnego obszaru ziemi uprawnej do domów rynkowych należało 48 półłanków, a 60 ćwierci do domów ulicznych. Zbigniew Gorajski nie zabraniał dalszej akcji kolonizacyjnej, a nawet zachęcał mieszczan do brania pod uprawę nowych ogrodów i pól, z których dochód zastrzegł sobie i swoim sukcesorom.

Obok uprawy roli w obrębie miasta zajmowano się także na szeroką skalę hodowlą zwierząt (krowy, kozy, świnie, woły) oraz drobiu i nierogacizny. Dla celów hodowlanych wymierzono mieszczanom w pobliżu pól miejskich, przy drodze do Gromady, specjalne pastwisko, zwane wygonem. W liczbie użytkowanych ogrodach uprawiano warzywa i kwiaty. Z wieku XVIII pochodzą też wzmianki o sadach mieszczańskich, gdzie rosły drzewa owocowe i krzewy.

Załamanie gospodarki towarowo- pieniężnej w połowie XVII w. zmuszało coraz większą liczbę mieszczan biłgorajskich, jak się wydaje, do szukania źródeł utrzymania w rolnictwie. Agraryzacja życia miejskiego była wówczas zjawiskiem powszechnym. Biłgorajanie korczowali puszczę i zajmowali pod uprawę coraz to nowe połacie ziemi, nie tak jednakże wielkie, jak w innych miastach. Gleby w okolicach miasta były bowiem słabe, a zasiewy na terenach leśnych - stale narażone na zniszczenie przez dzikie zwierzęta.

W lasach należących do włości biłgorajskiej mieszczanie zakładali natomiast barcie, z których czerpali znaczne dochody. Rozwój bartnictwa obserwujemy zwłaszcza w wieku XVIII. W tym czasie zresztą rozwija się ono także na sąsiednich obszarach leśnych Ordynacji Zamojskiej.

Rozwój sitarstwa w drugiej połowie XVIII w. spowodował, iż w roku 1802 jedynie 19 mieszczan w Biłgoraju zajmowało się uprawą roli, gospodarując na kilkunastomorgowyh gospodarstwach. Mieszkali oni głównie na ulicach Nadstawnej i Radzięckiej oraz na przedmieściach Tarnogrodzkim i Lubelskim. Pozostali mieszkańcy, jeżeli nawet posiadali łąki, pola lub ogrody, główne dochody czerpali z zawodów pozarolniczych. Niewielka liczba mieszczan- rolników, zwłaszcza w porównaniu z okolicznymi mocno zagraryzowanymi miastami, czyniła z Biłoraja pod koniec XVIII w. osadę miejską o charakterze rzemieślniczo- handlowym.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: