Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Historia
Zielone biłgorajskie

"Zielone, biłgorajskie jak lipiec się pije,
a w głowie jak wino wianeczkiem się wije."

Dla nie jednego mieszkańca Biłgoraja powyższy dwuwiersz stanowi nie lada zagadkę. Ciekawe ilu Szanownych Czytelników "Tanwi" odpowiedziało by na nią od razu. Zapewne strof tego wiersza Jakuba Teodora Trembeckiego można by użyć obecnie jako ciekawą reklamę tego produktu, oczywiście z dodatkiem bezalkoholowe, gdyby go jeszcze dziś produkowano w Biłgoraju.

W siedemnastym wieku nim sitarstwo w pełni rozkwitło w naszym mieście i rozsławiło je później na całą Europę, Biłgoraj kojarzono przede wszystkim z rozwiązaniem powyższej zagadki, a mianowicie z piwem. Dzisiaj wydaje się nam to wręcz nieprawdopodobna, ale tak było !

W listach, pamiętnikach a nawet w wierszach siedemnastowiecznych można o nim przeczytać. Zacznijmy od Królowej Polski - Marysieńki Sobieskiej. W jej zachowanych listach pojawia się nieraz piwo biłgorajskie. I tak w dniu 1 lutego 1659r. przebywająca wówczas w Warszawie Maria Kazimiera d'Arquien Zamojska, późniejsza Marysieńka pisała w liście do swojego pierwszego męża Jana Zamojskiego "Sobiepana", III ordynata Ordynacji Zamojskiej, między innymi: "Proszę o piwo biłgorajskie na połóg, tutejszego nie mogę pić." Piwo biłgorajskie smakowało nie tylko Marysieńce ale także samemu Zamojskiemu, który wykupywał całą niemal jego produkcję. O czym świadczy choćby w roku 1660 przejeżdżający przez Biłgoraj Bazyli Rudomicz w swoim "Diarium privatum": "nocleg w Biłgoraju, gdziem piwa dobrego dostać nie mógł, dlatego że go do Zamościa nastarczyć nie mogą". Dostawą "zielonego biłgorajskiego" dla Ordynacji Zamojskiej zajmował się ówczesny wójt biłgorajski Paweł Kucharzewski. Wiadomo, że 1662 r. sprzedał on piwa ordynacji za sumę 1426 złotych. A ile kosztował garniec tego sławnego piwa biłgorajskiego możemy się dowiedzieć z ordynacji "Dobrego porządku podczas jarmarku" dla miasta Biłgoraja z roku 1661. Punkt 7 tej ordynacji brzmi: "Biłgorajskiego piwa aby jeden przed drugim nie porywał na rynku, ani podkupywał pod winą 10 grzywien, a garniec piwa biłgorajskiego sprawiedliwej miary przedawać powinni ci, którzy prawo na to mają, po groszy półczwarta, pod karą ustaloną."

Piwo niestety nie jest wynalazkiem biłgorajskim, ani też polskim, jest o wiele starsze. Już w starożytności pisarze greccy i rzymscy wspominają o napoju z wyroszczonej pszenicy i jęczmienia, poświęcony bogini rolnictwa, Cererze i dlatego zwanym po łacinie cerevisia. Prawdopodobnie zaś Grecy i Rzymianie przejęli piwo od starszych jeszcze narodów.

W Polsce piwo znano już od bardzo dawna. Gallus, na początku XII w. wspomina o Piaście, który miał powiedzieć: "Mam ja naczyńko warzonego piwa, com go przysposobił na postrzyżyny mego jedynaka" -Siemowita. Zaś Bolesław Chrobry tyle pijał piwa, że Niemcy przezywali go złośliwie "Trink-bier"  tj. piwoszem. W opisie Polski Długosza znajdziemy takie słowa: "wino rzadko tu używane, a uprawa winnic nie znana. Ma jednak kraj polski napój warzony z pszenicy, chmielu i wody, po polsku piwem zwany; a gdy nic nadeń lepszego do pokrzepienia ciała, jest nie tylko rozkoszą mieszkańców, lecz i cudzoziemców wybornym smakiem, więcej niż w innych krajach zachwyca." Kromer w swoim opisie Polski za Zygmunta Augusta pisze, że piwo w województwach pruskich warzy się z jęczmienia, w reszcie Polski z pszenicy, miałko stłuczonej a wywarzonej z wodą i chmielem, niekiedy zaś do pszenicy lub jęczmienia dodają żyto lub owies. Cudzoziemiec Beauplan pisze w połowie XVII w. że: "Polacy w czasie obiadu piją tylko piwo, w ogromnych szklenicach, kładąc w nie grzanki chleba polane oliwą."

Piwo było właściwym napojem polskim. Pito piwo przez cały dzień aż do poduszki - rano jako polewkę gotowaną z grzankami, potem studzone, również z grzankami maczanymi w oliwie, a piwo zagrzane z żółtkiem zastępowało dzisiejszą kawę i herbatę. Piwo pierwotnie nie miało smaku ani siły, której nabrało gdy dodawano do przegotowanego słodu chmielu. Piwa polskie różniły się zawsze od niemieckich, czy angielskich - nie były mocne, były za to jasne aż do zieloności i lekko musowały.

W XVIII zaczęło się wypieranie polskiego piwa przez nowe i zupełnie inne piwa angielskie i niemieckie. Również coraz więcej zaczęto spożywać wina i wódki a popularność herbaty i kawy wciąż wzrastała. Dzisiaj już prawie nikt - niestety - nie zna smaku tradycyjnego polskiego piwa, a tym bardziej ZIELONEGO BIŁGORAJSKIEGO !

Tomasz Brytan

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: