Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Kultura
"Kumie na gościnę cię spraszam" - O zachowaniach biesiadnych na Roztoczu

Rozdział II - Teoretyczne ujęcia zwyczaju biesiadowania.
Rewiry człowieka ludycznego


Biesiada jest domeną "człowieka bawiącego się", tej części jego życia, która jest wolna od pracy i która jest wypełniona zabawą, rywalizacją, odpoczynkiem. Holenderski historyk J. Huizinga zaliczył zabawę do miana jednego z możliwych źródeł kultury i zdefiniował ją jako "dobrowolne zajęcie, dokonywane w pewnych ustalonych granicach czasu i przestrzeni, według dobrowolnie przyjętych, lecz bezwarunkowo obowiązujących reguł. Jest ona celem samym w sobie, towarzyszy jej zaś uczucie napięcia i radości, i świadomość odmienności od zwyczajnego życia" (Huizinga 1985, s. 48-49). "Zabawa jest działaniem zawsze w jakiś sposób społecznym, które nie jest jednak życiem zwyczajnym, gdyż nigdy nie tkwi w obrębie pragmatycznej aktywności człowieka, przeciwnie musi poza nią wykraczać" (Zadrożyńska 1992, s. 7). Przez to "nie wiązała się nigdy z konkretnymi dążeniami do utrzymania życia czy zaspokojenia jego potrzeb" (Zadrożyńska 1983, s. 181).

Zabawa jest dla J. Huizingi pierwotniejsza od kultury. "Wszelkie podstawowe cechy zabawy są już urzeczywistnione w igraszkach zwierząt". W ich zachowaniu można dostrzec tak nieodłączne cechy zabawy jak: "ceremonialne postawy i gesty, współzawodnictwo, piękne pokazy przed publicznością". Jest też zabawa, nawet w swoich najprymitywniejszych formach, "czymś więcej niż zjawiskiem fizjologicznym lub w czysto fizjologiczny sposób uwarunkowaną reakcją psychiczną" (Huizinga 1985, s. 15).

Zabawa jest czymś samoistnym, samodzielnym, wyrwanym ze świata realności, wolna od sfery przynależnej oddziaływaniu zachowań rozsądku. Ma swojego ducha, to on "likwidując absolutną determinację", czyni możliwym istnienie zabawy (Huizinga 1985, s. 14-15).

Zabawa ma zawsze swoje miejsce i swój czas trwania. Zaczyna się i kończy, ogranicza się tylko do miejsc jej przeznaczonych (Zadrożyńska 1992, s. 7). "Arena, stół, gry, zaczarowane koło, świątynia, scena, ekran filmowy, sala sądowa - wszystkie one są z uwagi na formę i funkcje terenami zabawy i gry, czyli miejscem uświęconym, na którym obowiązują szczególne, swoiste prawa" (Zadrożyńska 1983, s. 182). "Prawa te ustalają uczestnicy zabawy, lecz po ustaleniu muszą je akceptować całkowicie i bezwzględnie, gdyż są one regułami rzeczywistości przez nich ukreowanej" (Zadrożyńska 1992, s. 7).

Zabawa jest swoistm ładem, ukształtowanym poza sferą codzienności. "Była rodzajem tymczasowej umownej rzeczywistości i doskonałości w obrębie niedoskonałości świata ludzkiego. Reguły zabawy dzieliły społeczność na jej uczestników i tych, którzy pozostawali poza nią (...).Reguły klasyfikowały również jej uczestników. Ludzie włączeni w czas i przestrzeń zabawy podlegali wymogom zróżnicowania według jej zasad. Przyjmowali na siebie na przyklad role współzawodników w konkursach sprawności, przeciwstawnych sobie drużyn, rywalizujących ze sobą grup płci i wieku. Mogli też być aktorami i widzami różnego rodzaju spektakli obrzędowych, szamańskich, sportowych, teatralnych" (Zadrożyńska 1983, s. 183).

R. Caillois w zbiorze szkiców pt. Żywioł i ład wyróżnia cztery postawy realizowane podczas zabawy. Pierwszą z nich jest współzawodnictwo, określane jako "agon". Tym co charakteryzuje ową postawę było wykorzystywanie ludzkiej sprawności. "Rozmaite konkursy, zawody czy turnieje pozwalają wyłonić najlepszego, najzręczniejszego, najdoskonalszego w swojej profesji" (Zadrożyńska 1992, s. 8). W przeszłości był "agon" formą kształtowania ładu społecznego, określania stratyfikacji, był też niekiedy sposobem wróżenia przyszłości.

Innym rodzajem odczytywania informacji o nieznanym była "alea". W tym przypadku oczekiwano roztrzygnięć od kogoś z poza obszaru ludzkiej egzystencji. "Owe zaświaty, los mogły się objawiać nieoczekiwanie. We wszystkim co otacza człowieka, z pozoru najzwyklejszej codzienności zawarte były symbole wyjawiające wolę lub wiedzę zaświatów". Ta niezwykła zdolność odczytywania tajemnych znaków była dostępna tylko nielicznym wybrańcom, zdolnym do interpretacji przyszłych losów "z lotu ptaka, z kości zwierząt, ze spadającego deszczu kropel rosy, z układu chmur na niebie, z zachowań się zwierząt w wigilijne wieczory, z wosku, z kart" (Zadrożyńska 1992, s. 8). W "alea" człowiek przyjmował postawę wyczekującą, nie liczył na siebie, lecz zdawał się ne roztrzygnięcia losu. Bierność taka wynikała przede wszystkim z przekonania, mniej lub bardziej uświadamianego, o istnieniu poza ludzkich bytów, które mogły dokonać rozstrzygnięcia wyników, ponieważ to one miały większe niż człowiek możliwości aktywnego działania (Zadrożyńska 1983, s. 188).

Trzecią z postaw realizowanych podczas zachowań ludycznych, jest według R. Cailloisa, kreowanie nowej rzeczywistości, przy pomocy naśladowania, przebierania, przedstawiania. "Mimicry" to nie tylko "wkraczanie w niezwykłość, lecz jej kształtowanie. Człowiek zamaskowany, przebrany, odmieniony demonstruje niecodzienną egzystencję podczas święta, niekiedy zmuszając je do wkroczenia w swój ziemski świat, niekiedy też tylko się przyporządkowując jego wymogom. Udawanie kogoś innego, owo egzystencjalne oszustwo służy ważkim celom "odtworzeniu i powtórzeniu mitu, który niegdyś powołał życie na ziemi i pozwolił mu przetrwać" (Zadrożyńska 1992, s. 9). Tym archetypicznym wędrówkom w odległą przeszłość towarzyszą zabiegi kostiumologiczno-scenograficzne. Odtwórcy nakładali na twarze maski, występowali w specjalnie przygotowanych kostiumach, a widowiska odbywały się w udekorowanej scenerii. Postawa ta obecna jest nie tylko w obrzędach rodzinnych, przeniknęła też do sztuki, gdzie najpełniej ją reprezentują teatry obrzędowe i awangardowe, ocierające się o tematykę mitycznych wydarzeń.

Ostatnią z postaw, wymienionych przez R. Cailloisa, jest "illinx", czyli różne sposoby oszałamiania, mające na celu oderwanie się od rzeczywistości i przeniesienie w inne pozaludzkie stany świadomości. "Ten upragniony stan nieludzkiej egzystencji daje się osiągać w różny sposób. Każdy z nich sprowadza zawrót głowy, oszołomienie, ekstazę. Lista środków, stany powyższe wywołujące, jest długa: od czepiania długiej liny, przytwierdzonej do wysokiego słupa i wirowanie.., przez huśtawki, wirujący i ekstatyczny taniec przy oszałamiającej muzyce po rozmaite i zróżnicowane halucynogeny, od wyziewów delfickiej wyroczni, przez kadzidła, zioła i korzenie niektórych roślin, po alkohole. Historia obyczajów, świąt i norm kultury pozwala stwierdzić, że wkraczanie w czas niezwykły drogą oszołomienia było dopuszczalne jedynie w szczególnych sytuacjach, które w uproszczeniu można by nazwać świętami. Każde inne skorzystanie z owej ponętnej możliwości było obyczajowym wykroczeniem, wymagało sankcji społeczności" (Zadrożyńska 1992, s. 9).

Każde zachowanie ludyczne tak w czasach przeszłych, jak i dzisiaj, składa się przynajmniej z dwóch postaw. Spośród wymienionych czterech dwie pary są zasadnicze. Pierwsza opierająca się na naśladownictwie i oszołomieniu (mimicry-illinx) charakteryzuje kulturę archaiczną, tradycyjną; druga zawierająca elementy hazardu i współzawodnictwa (alea-agon) - to domena cywilizacji współczesnej (Zadrożyńska 1983, s. 191).

Na zakończenie tego podrozdziału jeszcze raz powrócę do poglądów J. Huizingi, a konkretnie do tej części jego pracy, w której wyróżnia charakterystyczne cechy zabawy. Jest to rodzaj syntezy przytoczonych tu informacji.

Zabawa jest dla J. Huizingi swobodnym działaniem, nie wynikającym z obowiązku moralnego czy konieczności fizjologicznej. Może być przerwana, a czasami nawet zaniechana. Jest ona wolnym wyborem niosącym w sobie przyjemność.

Sfera homo ludens jest odwróceniem reguł właściwego życia, jest wykraczaniem poza obszar codzienności, upiększa życie, uzupełnia je i w tej mierze jest niezbędna, zarówno dla jednostki, jak też i społeczeństwa. A to ze względu na sens w niej zawarty (Huizinga 1985, s. 21-22).

Cechą zabawy jest jej ograniczoność. Zabawa w pewnym momencie się zaczyna i w określonym czasie się kończy. Jest rozgrywana, przez to nabiera pewnego kształtu i jako taki zostaje zapamiętana jako wzór kulturowy. W takiej formie jest następnie przekazywana następnym generacjom. Z tym związana jest jej inna cecha, jej powtarzalność. Dzięki niej spektakle obrzędowości rodzinnej odgrywane są ciągle na nowo (Huizinga 1985, s. 21-22).

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: