Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Kultura
Strój biłgorajsko-tarnogrodzki
Rozdział VIII
WYTWÓRCY I MATERIAŁY
Najczęściej stosowanym w Biłgorajszczyżnie materiałem do wyrobu różnych części stroju było i jest jeszcze nadal płótno. Surowcem, z którego przędzie się nici na płótno, to włókno lniane i konopne. Cała przeróbka tych roślin oraz przędzenie nici spoczywa w rękach kobiet, natomiast praca przy warsztacie tkackim od dawna należy do mężczyzn. Tkactwem trudnili się ludzie ubodzy, przeważnie utrzymujący się z tego zajęcia. Tkacze nazywani byli przez ludność tutejszą knopami. Wydajność dziennej pracy tkacza była rozmaita, zależnie od umiejętności technicznych i od gatunku materiału przezeń wykonywanego32. Najtrudniejsze w wykonaniu było płótno czynowate zwane również drelichem. Tkano je w 4 nicielnice (ryc. 44). Płótno lniane najlepsze służyło do wyrobu koszul odświętnych męskich i kobiecych - oraz fartuchów, zapasek a dawniej i nadkrywek (ryc. 22). Gorszy gatunek płótna lnianego tzw. "płótno zgrzebne" które wykonywano z grubszego przędziwa i pakuł, służyło do wyrobu bielizny codziennej i męskich portek. Z tego też płótna dawano podszewki do parcianek i żupanów. Płótno czynowate I gatunku służyło do wyrobu parcianek oraz płacht noszonych przez kobiety a w bieliźniarstwie pościelowym szyto z drelichu poszwy na pierzyny. Z grubszych gatunków tego płótna często o osnowie lnianej a wątku konopnym wyrabiano krótkie parcianki robocze w kształcie kaftanów. Wszystkie części stroju sporządzane z płótna poza parcianka wykonywały kobiety. Koszule odświętne i fartuchy oddawano do wiejskich krawczyń. Wynagrodzenie za tę pracę płacono w naturze, nazywało się ono kolędą i składało się z pewnej ilości tłuszczu, zboża, krup lub kartofli. Tkacze trudniący się wyrobem płótna wyrabiali też materiał, który po stołowaniu przybierał formę sukna. Tkaninę taką wyrabiał tkacz na tym samym warsztacie, ale zakładał do tej pracy szerszy blat i dodawał nici w osnowie, chodziło bowiem o to, aby dla sukna mocno kurczącego się przy folowaniu, uzyskać pożądaną szerokość (75 cm). Zapewniała ona ustaloną wydajność przy kroju. Sukno zdjęte z tkackiego warsztatu było rzadkie i nazywano je sicią. Sić oddawano do folowania. Folusze znajdowały się przy wodnych młynach. Wymieniano je w następujących miejscowościach: Korytków koło Frampola, Borowiec koło Łukowej, i Kusze. Sukno po przywiezieniu z folusza wieszano w stodole na bandę nad boiskiem, jego końce zszywano i obciążano deską i kamieniami, a to w celu zapobieżenia zbytniemu kurczeniu się podczas wysychania. Tkacze wykonywali również materiały półwełniane służące do wyrobu burek i chołoszni.


Ryc. 42. Fragment haftu wtyczki. Przysiadu, pow. Biłgoraj. Fot. B. Czarnecki, 1956.

Obok płótna i sukna ważnym materiałem służącym do wyrobu odzieży były baranie skóry. Dawna biała ich wyprawa koncentrowała się w następujących wsiach: Lipiny, Łazory, Harasiuki i Dąbrowica pod Biłgorajem oraz w Tarnogrodzie. Wszystkie te miejscowości są położone nad Tanwią lub jej dopływami, co nie było bez znaczenia, gdyż przy wyprawie potrzebna jest duża ilość wody. Wymienione ośrodki garbarskie miały swoich kuśnierzy trudniących się wyrobem kożuchów. Biała wyprawa skór miała następujący przebieg. Najpierw skóry moczono i płukano w rzece, później pokrywano każdą skórę od strony miazdry


Ryc. 43. Przy kądzieli. Harasiuki, pow. Biłgoraj. Fot. B. Czarnecki 1956.

zakwaszonym rozczynem z żytniej mąki. Następnie składano każdą skórę we dwoje miazdrą do środka a wełną na wierzch i układano je w drewnianym naczyniu np. w cebrze. Skóry pozostawiano tak 8 do 10 dni, poddając fermentacji. Co jakiś czas jednak przekładano je, aby nie uległy zaparzeniu. Gdy naskórek tzw. miozga zaczynał ustępować pod paznokciem, skóry wyjmowano, zgarniano z nich rozczyn i suszono. Następnie lekko zwilżano i brano na sirp czyli na żelazny przyrząd przybity do ściany o kształcie odpowiadającym nazwie. Na jego wypukłości zmiękczano skórę i oczyszczano z resztek rozczynu przez przeciąganie raz w jedną raz w drugą stronę. Dalsza czynność polegała na oczyszczeniu skóry z miazdry. Posługiwano się przy tym prostokątnym nożem wyciętym ze starej kosy. Biały kolor nadawano skórze przez pocieranie kredą.

Daleko mniej ważnym choć powszechnie stosowanym surowcem była żytnia słoma i pewien gatunek trawy zwanej psiarką. Z żytniej słomy wyplatano strząpkę na kapelusze. Jej wyplataniem zajmowali się chłopcy przy pasieniu bydła i koni. Materiału dostarczały najczęściej źdźbła przedwcześnie zbielałego żyta. Wycinano z nich środkową treść bez kolanek Tę treść pleciono w strząpką, posługując się techniką warkoczową czwórdzielną, Ładnie pleść umieli tylko niektórzy, i ci otrzymywali zamówienia od starszych gospodarzy. Starsi nie zajmowali się wyrobem kapeluszy, nie pozwalał na to brak czasu, a może i powaga wieku. Nazwiska najbardziej utalentowanych wytwórców kapeluszy zachowały się do dziś w pamięci miejscowej ludności; byli nimi: Wawrzyniec Nizio w Soli, Tomasz Kisiel i Wincenty Pazio z Luchowa Górnego.

Na ogół dawny strój biłgorajsko-tarnogrodzki był wykonywany na wsi przez wiejskich wytwórców. Dopiero później weszły w użycie takie części stroju jak żupany, szuby i -kobiece obuwie odświętne, wyrabiane po miasteczkach. Wytwórcami dawnego stroju byli przeważnie bezrolni i małorolni chłopi, których stan majątkowy zmuszał do szukania dodatkowego zajęcia poza rolnictwem. Z nich rekrutowali się krawcy szyjący sukmany, kuśnierze, garbarze, krawczynie i utalentowane hafciarki.

Kuśnierstwo przed 60 laty miało już na tym terenie pewne ustalone chociaż nie pisane normy prawne dotyczące nauki, opłaty i warunków pracy. Rodzice oddając syna na naukę do krawca lub kuśnierza wpłacali z góry wynagrodzenie w gotówce i prowiancie, najczęściej w zbożu. Nie ustalano zazwyczaj czasu nauki ponieważ był on zależny od uzdolnień ucznia, który wędrował z majstrem pomagając mu w wykonywaniu zamówień. Gdy uczeń opanował rzemiosło rozpoczynał samodzielną pracę, a miarą i świadectwem jego umiejętności były wykonane przezeń sukmany czy też kożuchy33.

Gozd Huciński, Derylaki, Szeliga, Łazory i Lipiny z których najwięcej wychodziło kuśnierzy, miały swój typ kożucha o swoistym odmiennym kroju i wyszyciach. Drugim takim ośrodkiem kuśnierskim był na południu Tarnogród. Kuśnierze wędrowali po wioskach i za umówioną ilość żywności lub cenę w gotówce podejmowali się wykonania określonej pracy. Oczywiście w odległych od swego domu wioskach pracowano chętniej za gotówkę, bo trudniej było przewieźć do domu zapracowaną żywność. Kuśnierze podobnie jak i krawcy wędrowali przeważnie z żonami34. W czasie pracy ustalony był zwyczaj, że gospodarz dawał kuśnierzowi całkowite utrzymanie. Podobnie wynagradzano krawców szyjących sukmany. Krawcami sukman byli wyłącznie mieszkańcy wsi, prawie każda wieś miała swojego krawca. Krawiectwo i kuśnierstwo były to dwie gałęzie ludowego rzemiosła w których zachodziła wyraźna specjalizacja. Tylko kuśnierz Koza z Dąbrowicy o przezwisku Okijaniec szył także sukmany.

Ostatnimi kuśnierzami, których nazwiska żyją jeszcze w pamięci miejscowej ludności byli: Antoni Wołoszyn i Wojciech Deryło z Lipin Górnych, Antoni Magolon ze wsi Derylaki, Michał Rudzik ze wsi Szeliga, Maciej Magolon z Gozdu Hucińskiego, Maciej Koza "Okijaniec" z Dąbrowicy, Tomasz Gruca z Tarnogrodu. Ostatnim żyjącym kuśnierzem jest wspomniany już Wojciech Swica z Lipin Górnych. Spośród krawców szyjących w dawnych czasach sukmany wymieniają nazwiska: Tomasz Szabat ze wsi Siary Żuk, Maciej Pawłowski z Łazor, Michał Budzyński z Jedlinek, Franciszek Larwa z Potoku Górnego, Antoni Kurz z Łazor, Tomasz Gitara z Rogoźni, Wojciech Golik "Wojtecek" z Lipin Górnych, Wincenty Szmołda z Luchowa,


Ryc. 44. Płótno czynowate.


Ryc. 45. Płótno na koszule.


 Ryc. 46. Fragment materiału na burkę tj. samodziałową spódnicę wełnianą.


Ryc. 47. Fragment tkaniny na spodnie tzw. chołosznie. Potok, pow. Biłgoraj. Fot. B. Czarnecki, 1956.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: