Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Okolice
rez. Czartowe Pole
"Cudze chwalicie swego nie znacie,
nawet nie wiecie co posiadacie"

Żeby być w Sopocie nie potrzeba jechać z Biłgoraja kilkaset kilometrów samochodem wystarczy nawet zwykły rower i około dwóch godzin jazdy. Tylko nasz Sopot jest troszeczkę zimniejszy, cieńszy i dłuższy, a i oczywiście straszy. Mam na myśli oczywiście rzeczkę wypływającą ze zbocz Roztocza w okolicy Majdanu Sopockiego i uchodzącą do rzeki Tanew. O naszym Sopocie wspomina już Jan Długosz w swoich "Rocznikach czyli Kronikach Sławnego Królestwa Polskiego" opisując rzeki Polski, a i Jan Kochanowski nie omieszkał uwiecznić go wierszem w utworze "Dryas Zamechska".

Sopot na krawędzi dwóch regionów geograficznych - Roztocza i Kotliny Sandomierskiej - tworzy przepiękną i malowniczą dolinę. Ten jeden z piękniejszych zakątków naszej Ziemi Biłgorajskiej znajduje się w pobliżu miejscowości Hamernia koło Józefowa. Ze względu na swój niepowtarzalny urok miejsce to w 1958 roku zostało objęte prawną ochroną - utworzono rezerwat krajobrazowy o powierzchni 80,51 ha. Rzeczka wcięła się tutaj w utwory piaszczyste na głębokość ponad 20 metrów tworząc dolinę o stromych i przepaścistych zboczach. Wody Sopotu wciąż pogłębiają dolinę, a przelewając się wąską gardzielą z niespotykaną na Roztoczu siłą i prędkością sprawią wrażenie iście górskiego potoku. Twarde skały tworzą tu liczne niewielkie, niezwykle malownicze wodospady, z których dwa osiągają ponad 1 m wysokości. Uroku całej dolinie dodaje przepiękny las mieszany. Żyje tu wiele gatunków rzadkich ptaków, jak pliszka górska, pokrzywnica, zimorodek oraz kruk. W wyjątkowo czystych wodach pływa pstrąg potokowy. Wyjątkowego smaku temu miejscu dodają ruiny papierni, porośnięte bardzo rzadką paprocią - zachyłką Roberta.

Wspomniana papiernia powstała na początku XVIII wieku obok dużego wówczas zakładu metalowego zwanego "hamernią" w osadzie, która przejęła tą nazwę. Do produkcji papieru w tamtym czasie nie tyle było potrzebne drewno, jak wielu dzisiaj sądzi, ale przede wszystkim potrzebne były duże ilości wody oraz siła napędowa, którą wytwarzały koła napędzane wodą (oczywiście prądu wówczas nie znano). Najstarsze wiadomości na temat wydzierżawienia papierni papiernikowi Lewkowi Sandrowiczowi pochodzą z 1741 r., po czym po roku 1761 zakład dzierżawili spadkobiercy Szmulowicza. W roku 1804 dzierżawcą papierni był Lejbuś Kahan, a w latach 1822-28 Cała Wax z Józefowa. Po jego śmierci w roku 1828 dzierżawę przejęli jego synowie - Abraham i Szaja wespół z przedsiębiorcą józefowskim Szmulem Segelmanem. Trwało to do roku 1833.

Produkowano papier przede wszystkim na potrzeby Ordynacji Zamojskiej i drukarni książek hebrajskich w Józefowie oraz wszelkich instytucji znajdujących się na jej terenie - jak choćby przykładowo papier na księgi klasztorne OO. Franciszkanów w Puszczy Solskiej, które mimo swoich 200 lat okazale się prezentują - co sam mogłem sprawdzić.
Około roku 1833 z papierni w Jadowie nad Osowicą przybył do Hamerni majster papiernik - Anglik Noble. W roku tym papiernia wyprodukowała ok. 3950 ryz papieru co stanowiło około 80 % łącznej produkcji papieru w całej Guberni Lubelskiej. Po zerwanym kontrakcie na 15-letnią dzierżawę z innym Anglikiem Kadsleyem Ordynacja Zamojska, która była prawowitym właścicielem papierni zawarła nową umowę dzierżawną ze Stanisławem Plewczyńskim. Plewczynki dzierżawił papiernię w latach 1835-49. Dokonał jej przebudowy, jednak bardzo szybko okazało się, że wydatki poniesione na przebudowę papierni znacznie przekroczyły zyski. Doszła do tego jeszcze powódź, która zniszczyła papier, który stanowił równowartość 30 000 złp. zaległego czynszu. Po odbudowaniu papierni po powodzi wybuchł pożar. Pleczyński zbankrutował, a jego majątek ziemski Tursko Wielkie zlicytowano i sprzedano. W roku 1845 ordynacja otrzymała odszkodowanie od Towarzystwa Ogniowego i odbudowała papiernię, którą wyposażono w nowoczesne urządzenia. Od najdawniejszych czasów papiernia posiadała dwa młyny papiernicze zwane holendrami, z których jeden ciął szmaty, drugi przecierał je na masę, papier zaś wytwarzano ręcznie (tzw. systemem czerpanym). W wyniku następnego przetargu papiernię w dzierżawę objął w roku 1850, na okres 14 lat Józef Goldman, który jeszcze w tym samym roku odstąpił dzierżawę swojemu synowi Majerowi. Ten zarządzał papiernią przy pomocy wspólnika z Tarnogrodu - Gerymptera. W 1852 r. sprowadzono z Berlina za cenę 200 000 złp. nowoczesną maszynę do produkcji papieru i wyrób ręczny został zastąpiony maszynowym.

W listopadzie 1857 r. przeprowadzono inspekcję papierni. Stwierdzono m.in. brak troski o konstrukcje wodne - zły stan śluzy wpustowej. Nie minął rok od kontroli, gdy w nocy z 9 na 10 lipca 1858 r. wydarzyła się kolejna katastrofa w dziejach papierni runęła poprzeczna ścina murowana przy podgródkach śluzy. 

W grudniu 1864 r. zakończył się okres umowy dzierżawnej. Nowym dzierżawcą został Zys Ulrych, który od razu rozpoczął modernizację zakładu. Sprowadzono maszynę do produkcji papieru z urządzeniem parowym do suszenia i walcami do prasowania papieru. Lecz śmierć dzierżawcy w roku 1868 zahamowała proces unowocześniania papierni. Wówczas dzierżawę papierni przejęła wdowa po Ulrychu i jej dzieci oraz Akermanowa z Tarnogrodu.

Los nie był jednak łaskawy dla papierni - w dniu 13 maja 1870 r. gwałtowna burza nawiedziła okolice Józefowa, a wezbrane wody Sopotu wyrządziły znaczne szkody. Do roku 1877 zmieniali się często dzierżawcy. W tymże roku papiernią zarządzał pełnomocnik spadkobierców Ulrych Halpern, który wprowadził produkcję papieru z masy drzewnej. W maju lub lipcu 1883 r. wybuchł pożar, który doprowadził papiernię do upadku. Ocalałe z pożaru budynki przekazano służbie leśnej. Jeszcze w roku 1890 były podejmowane próby odbudowy i uruchomienia spalonego zakładu lecz ordynacja postanowiła zaniechać jej odbudowę motywując to nieopłacalnością produkcji papieru. 
 Papiernia w Hamerni produkowała papier drukowy, stempolwy, pocztowy, welinowy, "kanceliski", median, pakowy oraz bibułę i tekturę. Załogę papierni stanowili: majstrowie -papiernicy przeważnie z Niemiec (Friedrich Burghard, Bartz, Lade Kristian, Ludwig Friedrich  i inni), przez wiele lat majstrem był wspomniany już Anglik Noble.

Zakład w Hamerni umieszczał na papierze znaki wodne: napis "Hamernia", "SOS" - Stanisław Ordynat Zamoyski, od roku 1835 herb "Jelita". Miejsce po papierni przekształciło się z biegiem lat w uroczy zakątek znany powszechnie pod nazwą "Czartowe Pole". 

Dzięki papierni powstała słynna w dziewiętnastym wieku drukarnia w Józefowie Ordynackim. Pomyślał sobie gdzieś przed rokiem 1820 Cała Wax, ówczesny dzierżawca papierni w Hamerni, by swojego syna przyuczyć drukarstwa i otworzyć drukarnię a tym samym zapewnić zbyt dla produkowanego papieru. Jego syn Szaja Wax wspominał: "Nieboszczyk ojciec mój pragnąc polepszyć stan fabryk pomienionych i tym samym ustalić swój sposób utrzymania się przyszedł na myśl trafną, że celem podźwignięcia papierni i zapewnienia jej wyrobom ciągłego i dobrego odbytu wypada zaprowadzić fabrykę nową, a mianowicie drukarnię ksiąg hebrajskich, chaldejskich i żydowsko-niemieckich. Dla przywiedzenia tej myśli do skutku nieboszczyk ojciec mój przedstawiając mi błogie skutki przemysłu pracowitości, którymi tylko ludzie niecnotliwie i z wiatru żyć lubiący gardzić mogą, poruczył mi poświęcenie się sztuce drukarskiej i zaprowadzenie takiego zakładu w Józefowie Ordynackim. Czyniąc zadość temu prawemu poruczeniu rodzicielskiemu starałem się poznać ową sztukę, a następnie wszystkie zakupiłem prasy, litery i inne urządzenia drukarskie jakie się znajdowały w Łaszczowie, Hrubieszowie i Krakowie".

Chciałbym wszystkich, którzy jeszcze nie byli na "Czartowym Polu" zachęcić do odwiedzenia tego miejsca (ci co już byli nie potrzebują zachęty) słowami pety Jana Kochanowskiego:
"... sam po ustawicznych
Pracach odpoczyń sobie w tych tu lesiech ślicznych!
Jeśli chcesz rzek przezornych pławem napaść oczy:
Tu Sopot i Tenwica swoję rosę toczy …"

Tomasz Brytan

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: