Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Dziennik Wschodni 25.11.1999
Stan zawieszenia
Strajk pracowników Biłgorajskiego Domu Kultury trwa.

Od 3 bm. pracownicy Biłgorajskiego Domu Kultury prowadzą akcję strajkową, która najbardziej widoczna jest na zewnątrz, bowiem budynek został oflagowany. Wewnątrz placówki wszystko idzie niemal normalnym torem, odbywają się zajęcia w zespołach i kołach zainteresowań. Protest polega jedynie na nie przyjmowaniu do wiadomości rządów nowej pani dyrektor.

O konflikcie oraz faktach, które do niego doprowadziły pisaliśmy już na lamach "Dziennika Wschodniego" z początkiem listopada br. Od tego momentu niewiele zmieniło się w życiu BDK. Bowiem jak dotąd władze miasta nie zareagowały w żaden konkretny sposób na żądania strajkujących. Przypomnijmy, że protestujący domagają się przede wszystkim cofnięcia decyzji z lipca br., kiedy to Rada Miasta podjęła uchwałę o przekształceniu z l stycznia 2000 roku BDK w Biłgorajskie Centrum Kultury. Ponadto cały czas aktualny pozostaje postulat o przywrócenie Czesława Nizio na stanowisko dyrektora. Jego miejsce zajęła Agnieszka Blicharz.

- Żaden z postulatów stawianych przez pracowników mnie bezpośrednio nie dotyczą-podkreślała w rozmowie z nami A. Blicharz. - Strajkujący oczekują na spełnienie swoich żądań, ale zajęcia odbywają się normalnie. Nie są przeprowadzane jedynie próby orkiestry. Chcąc jednak zaradzić tej mało komfortowej sytuacji, odbyłam z pracownikami kilka rozmów. W związku z tym, że niektórzy wcale nie pracują, złożyłam im propozycje zmiany zakresu obowiązków, a teraz czekam na odpowiedzi.

Na razie nic nie wskazuje na to, aby konflikt przestać istnieć. Protestujący nie zamierzają rezygnować i zapewniają, że nie pójdą na żadne ustępstwa. Nie zmienią stanowiska, nawet gdyby prawdą miały się okazać krążące nieoficjalnie pogłoski o zwolnieniach. Podobnie zdecydowaną postawę prezentuje także nowa dyrektor. - Podjęcie decyzji o przyjęciu stanowiska dyrektora, wobec całego zamieszania, które temu towarzyszy, naprawdę nie było dla mnie łatwe - mówi Agnieszka Blicharz. - Zdaję sobie sprawę, że niewiele uda mi się samej dokonać i potrzebuję akceptacji pracowników. Na szczęście poza bardzo ostrymi sformułowaniami pod moim adresem otrzymywałam także dowody ludzkiej życzliwości.

Anna Szewc

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: