Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta Wyborcza 20.11.1999
Żądają referendum
Biłgorajska lewica chce odwołać radę miasta, w której zdecydowaną większość ma prawicowa koalicja. W przyszłym tygodniu zaczyna zbierać podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum.

W tej kadencji samorządu byłoby to pierwsze referendum w sprawie odwołania rady w dużym mieście. Dotąd na Lubelszczyźnie referenda przeprowadzano w małych gminach, jak Komarów, Kąkolewnica czy Wąwolnica.

27-tysięcznym Biłgorajem rządzi AWS i prounijna Biłgorajska Inicjatywa Samorządowa. W 28-osobowej radzie miasta koalicja ma zdecydowaną większość - osiemnaście mandatów.

Zmian domaga się lewica, którą firmuje Zarząd Powiatowy OPZZ w Biłgoraju. - Protestujemy przeciwko sposobowi odwołania dyrektora Biłgorajskiego Domu Kultury, który przepracował tam ponad 40 lat, i mimo negatywnej opinii stowarzyszeń kulturalnych powołania na jego miejsce Agnieszki Blicharz - Zenon Kowalik, lider OPZZ, który w ub.r. bezskutecznie walczył o mandat biłgorajskiego radnego, przedstawia postulaty lewicy.

Przypomnijmy, że od początku listopada z powodu powołania Agnieszki Blicharz strajkuje część instruktorów domu kultury (o konflikcie pisaliśmy w tekście "Wojna kulturalna" ,.GwL" z 12 listopada 1999 r.)

Ale na osobie dyrektor Blicharz nie kończą się zarzuty lewicy wobec prawicy. - Ludzie związani z AWS nie mają żadnych skrupułów. Swoimi ludźmi obsadzają niemal wszystkie stanowiska w mieście. Na przykład na stanowiska ławników powołali niemal wyłącznie ludzi kojarzonych z "Solidarnością". To skandal - nie kryje oburzenia Zenon Kowalik.

Biłgorajski OPZZ w przyszłym tygodniu rozpoczyna zbieranie podpisów pod wnioskiem o zwołanie referendum. By do niego doszło, opozycja musi zebrać ok. 2 tyś. podpisów, czyli 10 proc. uprawnionych do głosowania. Z kolei, by referendum było ważne, musi wziąć w nim udział ponad 30 proc. uprawnionych, czyli ponad 6 tyś. mieszkańców Biłgoraja.

Tomasz Książek, członek Zarządu Miasta Biłgoraja, komentuje pomysł przeprowadzenia referendum słowami: "burza w szklance wody". - Bitgoraj-ska lewica czerpie impulsy z góry, gdzie SLD wciąż walczy z koalicją rządową - uważa Książek. Zarząd Biłgoraja szczyci się wysokim budżetem, jednym z najmniejszych na Zamojszczyźnie bezrobociem, ściągnięciem do miasta kapitału zagranicznego (fabryka opakowań, wytwórnia win).

Biłgorajska prawica uważa, że próba odwołania rady miasta związana jest z ostatnimi, nieudanymi atakami prawicy na osobę przewodniczącego Rady Powiatu Zygmunta Dechnika z SLD. W powiecie biłgorajskim rządzi koalicja SLD-PSL, a prawicowa opozycja bezskutecznie chce odwołać Dechnika.

JB

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: