Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Dziennik Wschodni 09.03.2000
Zasiłek albo życie
W Biłgoraju desperat chciał skoczyć z czwartego piętra

Policyjnemu negocjatorowi z Biłgoraja we wtorek udało się przekonać zdesperowanego mieszkańca tego miasta grożącego samobójstwem, by nie skoczył z czwartego piętra.

Ok. godz. 15 na policję zadzwonił  mężczyzna i groził, że albo dostanie g bezterminowy zasiłek pieniężny, albo wyskoczy z czwartego piętra. Po blok przy ul. Nadstawnej błyskawicznie skierowano oddziały policji, straży pożarnej oraz karetkę pogotowia. Po zewnętrznej stronie balkonu stał desperat z telefonem komórkowym przy uchu. Ponowił swoje żądania. Biłgorajscy strażacy nie posiadają poduszki powietrznej, więc próbowano dostać się do niedoszłego samobójcy przy pomocy specjalnego kosza przymocowanego do dźwigu. Piotr P. zagroził jednak, że zaatakuje każdego, kto się nawinie.

Do akcji wkroczył policyjny negocjator. Przekonywał mężczyznę, aby zaniechał swoich kroków i zapewniał, że w jego mieszkaniu pojawi się niezwłocznie ktoś z opieki społecznej i przydzieli żądany zasiłek. Desperat w końcu ustąpił. Gdy na głos dzwonka otworzył drzwi swojego mieszkania, zamiast przedstawicieli opieki społecznej ujrzał negocjatora w towarzystwie dwóch policjantów. Wtedy wpadł w szal i próbował ugodzić ich nożem. Na szczęście policjantom udało się obezwładnić napastnika.

Okazało się, że 36-letni Piotr P. leczył się psychiatrycznie. We wtorek miał 0,9 prom. alkoholu, więc dyrekcja szpitala psychiatrycznego w Radecznicy odmówiła przyjęcia pacjenta. Desperat trafił do policyjnej izby zatrzymań.

- Jeżeli wyniki badań wykażą, że Piotr P. był we wtorek świadomy tego co robi, to za zakłócanie lądu i porządku publicznego odpowie przed kolegium ds. wykroczeń - powiedziano nam w KPP w Biłgoraju. - Może też odpowiadać za czynną napaść na policjantów z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Leszek Wójtowicz

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: