Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Dziennik Wschodni 21.02.2000
Wszystkiemu winna natura
Przyczyny awarii sieci energetycznych w Biłgoraju

Przynajmniej raz w tygodniu w Biłgoraju dochodzi do awarii s. sieci energetycznej i miasto jest właściwie odcięte od świata. Prąd nie dociera do mieszkań i instytucji, uniemożliwiając ich normalne funkcjonowanie - relacjonował oburzony mężczyzna, który zatelefonował do naszej redakcji w miniony piątek (18 bm.) w chwilę po powrocie ze sklepu, gdzie nie mógł dokonać zakupów, bo nieczynna była kasa fiskalna.

Czytelnik, który zdecydował się poinformować nas o bulwersującej go sytuacji, bezskutecznie próbował sam dojść przyczyn takiego stanu rzeczy. - Byłbym w stanie zrozumieć, że Biłgoraj jest w sposób szczególny narażony na permanentne awarie, gdyby był położony w strefie ciągłych huraganów albo na przykład gdzieś w Bieszczadach, gdzie linie są stare i wyeksploatowane - mówi! bilgorajanin. - Przecież teraz sytuacja jest zupełnie inna niż w połowie listopada, kiedy szalały śnieżyce i wtedy rzeczywiście trudno było sobie z nimi poradzić. Tymczasem wystarczy choćby niewielki opad śniegu, a nasze linie znowu są zepsute.

W Rejonie Energetycznym w Biłgoraju, podległym Zamojskiej Korporacji Energetycznej potwierdzono informację o piątkowej awarii, zapewniono nas jednak, że po zlokalizowaniu usterki natychmiast ją naprawiono i wszystko wróciło do normy w niespełna godzinę. - Trzeba przyznać, że rzeczywiście w podległym nam rejonie dość często zdarzają się awarie - wyjaśnił Stanisław Zań, dyrektor techniczny bilgorajskiego rejonu. - Trudno jednak nas obwiniać za taki stan rzeczy. Wszystkiemu winna jest natura. Obie linie w znacznej części przebiegają przez lasy. Drzewa bardzo szybko łamią się pod ciężarem śniegu. Kiedy gałąź opadnie na linię, natychmiast następuje przerwanie dopływu prądu. I na to nie ma rady, bo przecież drzew nie można tak po prostu powycinać.

(ak)

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: