Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Dziennik Wschodni 23.03.2000
Nie było róż, będą wybory
W niedziele referendum w sprawie odwołania Rady Miasta

Styl odwołania 67-letniego dyrektora Biłgorajskiego Domu Kultury zadecydował o niedzielnym referendum, za pomocą którego lewicowa opozycja chce odwołać Radę Miasta Biłgoraja.
W 27-tysięcznym Biłgoraju od pierwszych wyborów samorządowych w 1990 r. rządzą ludzie wywodzący się z "Solidarności". Dziś w 28-osobowej Radzie zdecydowaną większość ma koalicja AWS i prounijnej Biłgorajskiej Inicjatywy Samorządowej.

Biłgorajska burza rozszalała się jesienią ub.r., kiedy koalicja odwołała dyrektora Biłgorajskiego Domu Kultury, 67-letniego Czesława Nizia. Lidera miej-skiej orkiestry dętej, który posiadł już prawa emerytalne, zastąpiła 30-letnia Agnieszka Blicharz. Kiedy 3 listopada ub.r. burmistrz Biłgoraja wprowadził ją na urząd, większość pracowników domu kultury podjęła trwający prawie dwa miesiące strajk, który polegał na niewykonywaniu poleceń nowego dyrektora.

- Burmistrz nie podziękował za 47-letnią pracę w kulturze dyrektorowi Ni-zia. Nawet mu nie wręczy! wiązanki kwiatów. Niezgodnie z prawem, bez konsultacji ze związkami zawodowymi i stowarzyszeniami kulturalnymi, powołał jego następcę - Zenon Kowalik, lider powiatowej struktury OPZZ, inicjator referendum, przedstawia jeden z głównym argumentów przeciwko rządzącej koalicji. - Wojewoda lubelski uznał, że odwołanie dyrektora odbyło się zgodnie z prawem - prostuje burmistrz Oleszczak.

 Kolejne argumenty, którymi lewicowa opozycja podpierała pomysł referen-dum to m.in. obsadzenie ławników osobami niemal wyłącznie kojarzonymi z "S" oraz udzielenie niskoprocentowej pożyczki spółce cywilnej, w warunkach gdy sama Rada zaciąga kredyty komercyjne. Chodzi o prowadzącą katolickie liceum spółkę Credo, której współwłaścicielem jest przewodniczący Rady Miasta Mirosław Tujak. - Od pięciu lat Rada Miasta nie zaciągnęła ani jednego kredytu komercyjnego. Korzystamy z niskoprocentowych kredytów preferencyjnych - protestuje Tadeusz Ferens, zastępca burmistrza Biłgoraja.

Koalicja AWS-BIS oskarża inicjatorów referendum o "znieważanie i poniżanie konstytucyjnych organów, jakim jest Rada Miasta" podczas przedwyborczej kampanii poprzedzającej referendum. Według kodeksu karnego grozi za to do dwóch lat więzienia. Doniesienie w tej sprawie w połowie marca br. trafiło do biłgorajskiej prokuratury.

- Biłgorajska lewica czerpie impulsy z góry, gdzie SLD wciąż walczy z koalicją rządzącą - członkowie Zarządu

Miasta nie mają wątpliwości. Szczycą się wysokim budżetem, niskim bezrobociem, ściągnięciem do miasta kapitału: fabryką opakowań, rozlewnią win, wytwórnią mebli i drzwi; wprowadzeniem ulicznego monitoringu oraz Biłgorajską Agencją Rozwoju Regionalnego, która już szósty rok wspiera drobny biznes. W Biłgoraju nikt nie ukrywa, że atak lewicy na rządzącą w mieście koalicję to rewanż za próbę odwołania przed pól rokiem przewodniczącego Rady Powiatu Zygmunta Dechnika z SLD. W powiecie biłgorajskim rządzi koalicja SLD-PSL, a prawicowa opozycja bezskutecznie chce odwołać Dechnika.

Jacek Brzuszkiewicz

W tej kadencji samorządu terytorialnego niedzielne referendum (lo-kale wyborcze będą czynne od godz. 6 do 20) w sprawie odwołania rady będzie pierwszym w du-żym mieście. Dotąd na Lubelszczyźnie bezskutecznie przeprowadzano je w małych gminach: Kąkolewnicy, Wąwolnicy. Janowie Podlaskim, zamojskim Adamowie. By referendum było ważne, musi wziąć w nim udział minimum 30 proc. uprawnionych - w Biłgoraju ok. 5,9 tyś. osób. W obecnej kadencji samorządu w woj. lubelskim średnia, referendalna frekwencja nie przekroczyła 20 proc. W Biłgoraju, zdaniem burmistrza Oleszczaka, niedzielne referendum będzie - kosztowało ok. 25 tyś. zł.

JB

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: