Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Kronika Tygodnia 22.02.2000
"Dwupłatowiec" bez wódki ?
Wszystko wskazuje, że kilkunastu mieszkańców Biłgoraja zwycięsko zakończyło kilkuletnia batalię o zaprzestanie sprzedaży napojów alkoholowych w lokalu "Dwupłatowiec". Ze względu na uciążliwość funkcjonowania tegoż drink-baru, burmistrz Biłgoraja cofnął koncesję jego właścicielom na sprzedaż trunków.

Sprawa drink-baru "Dwupłatowiec", jest od dawna głośna w Biłgoraju, m.in. z powodu konfliktu międzyjego właścicielami, a sąsiadami z tej samej ulicy. "Dwupłatowiec" został otwarty 1 marca 1997 r., a już 10 marca kilkanaście osób wniosło skargę do władz miasta na uciążliwość tego lokalu. Okoliczni mieszkańcy od początku narzekali, że za dużo tam się popija i nietrzeźwi bywalcy lokalu po wyjściu stamtąd krzyczą na ulicy i wszczynają burdy. W niewybredny sposób zaczepiają przechodników, zagrażają bezpieczeństwu publicznemu, a nade wszystko mieszkańcy skarżyli się, że nie mogą spać, bo głośne, nocne libacje w "Dwupłatowcu" nie pozwalają na to. Domagano się nawet, żeby ten lokal zamknąć, bo jest usytuowany za blisko domów mieszkalnych. Gorszono się, że popija tam młodzież. Podejrzewano, że sprzedaje się alkohol nawet nieletnim.

Urząd Miasta w Biłgoraju od marca 1997 r. wszczął procedurę administracyjną celem wyjaśnienia zarzutów i rozwiązania problemu. Zaangażowano policję i straż miejską. Z raportów policji i straży miejskiej okazało się, że nie zawsze te skargi były zasadne. Gdy policja przyjeżdżała, to przeważnie było spokojnie. Sąsiedzi jednak nadal narzekali, że lokal daje im się mocno we znaki, mają "obsiusiane" płoty, zanieczyszczone przez gości "Dwupłatowca" chodniki, uszkodzono fragment jednej z posesji. Doszło nawet do rękoczynów.

Jednemu z sąsiadów drink-baru "puściły nerwy" i głośno zaczął uciszać "wesołych młodzieńców", którzy podchmieleni wyszli z lokalu w środku nocy. Za to został uderzony w głowę. Sprawa trafiła na sądową wokandę, a "oberwały" obie strony, ponieważ sąd ukarał grzywną oskarżonych za pobicie i pokrzywdzonego za to, że ich sprowokował. Tymczasem w Urzędzie Miasta "urosło" wielkie tomisko z dokumentacją na temat "Dwupłatowca". Nazbierało się w ciągu prawie trzech lat kilkanaście skarg, odwołań obu stron konfliktu z zaangażowaniem m.in. Samorządowego Kolegium Odwoławczego, a nawet NSA.

Sprawa ciągle była "w toku rozpatrywania", a oskarżający wnosili nowe zarzuty, relacjonując bieżące, niepożądane zajścia. "Dwupłatowiec" mimo to nieprzerwanie prowadził swoją działalność.

- Wydawało się już, że nie doczekamy się nigdy końca naszych kłopotów, tylko dlatego, że ktoS zarabia pieniądze na sprzedaży trunków i nie obchodzi go, że nam od kilku lat burzy spokój po nocach - skarżył się "KT" jeden z sąsiadów lokalu.

Wreszcie w listopadzie sprawą zajęła się Komisja Ładu, Porządku i Bezpieczeństwa Publicznego Rady Miejskiej Biłgoraja. Większością głosóww stosunku 4 do 3 komisja zajęta stanowisko, aby uniemożliwić sprzedaż alkoholu w "Dwupłatowcu".

Uzasadniono to tym m.in., że po dokładnym rozpoznaniu problemu skargi mieszkańców okazało się były zasadne, ponieważ zdarzają się tam przypadki zakłócania ciszy nocnej, niebezpieczne zaczepki przechodniów przez nietrzeźwych gości "Dwupłatowca". Wreszcie tego rodzaju lokal jest zagrożeniem dla młodzieży, która tam popija.

Komisja uznała, że działalność "Dwupłatowca" spowodowała naruszenie Ustawy o wychowaniu w trzeźwości, co stanowi podstawę do cofnięcia zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Na tej podstawie, w styczniu burmistrz Biłgoraja cofnął właścicielom drink-baru koncesję na sprzedaż alkoholu. Wygląda na to, że procedura administracyjna w tej sprawie, w ciągu ostatnich lat praktycznie już została wyczerpana. Teraz w "Dwupłatowcu" można spokojnie pogawędzić, bez rozweselających drinków, a mieszkańcy z sąsiedztwa wreszcie doświadczają niezmąconego snu.

Halina Olszewska

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: