Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Kronika Tygodnia 28.03.2000
Czarownica z tarkami
Para oszustów grasuje po Zamojszczyźnie, podając się za pracowników "Kroniki Tygodnia". Pod pozorem fałszywego konkursu naciągają ludzi na kosztowne zakupy tandetnego sprzętu. W ubiegłym tygodniu nabrało się sporo osób w Biłgoraju.

- Młoda, ładna, bardzo wysoka blondynka z krótkimi włosami, wtargnęła do mojego domu - mówi "AT" Maria K. z Biłgoraja i opowiada całe zdarzenie. - Powiedziała mi: "Jestem z "Kroniki Tygodnia", która od 4 tygodni ogłasza konkurs na temat oglądalności TV "Polsat". Waśnie dzisiaj jest rozstrzygnięcie konkursu, jak pani dobrze odpowie na pytanie, to wygra pani atrakcyjną nagrodę. To wielka okazja" - zachęcała dziewczyna. - Pomyślałam, że "Kronika" jest poważną gazetą, znaną na tym terenie, więc uwierzyłam, choć coś mi mówiło, że to "podejrzana osóbka", ale była tak nachalna, że nie mogłam się jej pozbyć. Dobrze odpowiedziałam na jej pytanie, odgadując, że chodzi o aktora Stefana Friedmana. Wtedy blondynka z zachwytem zaczęta klaskać, gratulując mi wygranej i położyła na stole 3 tarki różnej wielkości, zapewniając, że "to czyste srebro". Następną wygraną był rzekomo "szwajcarski" zegarek, mikser do sałatek na korbkę i 5 misek oraz metalowa tacka. "To wszystko jest wysokiej jakości i warte jest 12 tyś. zł, ale z uwagi na to, że pani wygrała konkurs, piąci pani tylko 15% samego podatku" -mówiła blondynka. Pani Dorota, jak się przedstawiła szybko wyliczyła, że za tę wyjątkową okazję mam zapłacić "tylko 180 zł"- opowiada zbulwersowana swoją naiwnością Maria K.

Nie miała tyle pieniędzy w domu i wtedy owa Dorota podpowiedziała jej stanowczo: "Niech pani pożyczy od sąsiadki".

Poszła do sąsiadki i pożyczyła. Blondynka chwyciła pieniądze i szybko wybiegła z domu do busa, w którym czekał na nią wspólnik. Szybko odjechali.

- Omamiła mnie jak czarownica, wiedziałam, że złe robię, ale nie mogłam się z tego wycofać, a potem zaczęłam się jej bać, była natarczywa, bezwzględna. Wtedy byłam w domu tylko z dziećmi - mówi pani Maria.

Szybko okazało się, że rzekomo srebrne tarki, to tandeta za parę groszy. Podobnie rzecz się miała z lichym zegarkiem i z całą resztą "wielkiej okazji" me wartą więcej jak 50 zł.

- Wstydzimy się przyznać, że ulegliśmy stówom tej oszustki, której podobno już szuka policja, bo ludzie to wszystko im zgłaszali. Podeszła nas ta blondynka podstępnie, omamiła i wyciągnęła pieniądze za zwykły szajs. Wierzyliśmy jej, że skoro jest z "Kroniki Tygodnia", to ma uczciwe intencje. Wykorzystała do swoich celów autorytet gazety - mówią "KT" osoby, które w ubiegłym tygodniu dały się nabrać w ten sam sposób jak Maria K., sugestywnym wywodom oszustki. Niektórzy z nich domagają się ścigania owej Doroty, inni wstydzą się przyznawać do swojej naiwności. Grupa kobiet nie ukrywała, że boją się zeznawać, żeby się oszuści nie zemścili. Liczą na to, iż policja i tak się z nimi rozprawi, a "Kronika Tygodnia" ostrzeże, żeby inni się też nie nabrali. Okazuje się, że nikomu nie przyszło do głowy, żeby zażądać od oszustów okazania legitymacji prasowej, skoro przedsta-wiali się, że są z "Kroniki Tygodnia".

Halina Olszewska

PS. Personalia zostały zmienione.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: