Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Tygodnik Zamojski 12.01.2000
Czy te oczy mogą kłamać?
Policjant nie patrzy tam, gdzie się całują, tylko tam, gdzie się biją - tłumaczy komendant policji w Biłgoraju, Jan Blicharz

Na ekranie telewizora policjanci zobaczyli już m.in. chłopaka, który malował sprayem ściany, usiłowanie rozboju na dworcu PKS i próbę włamania.

U zbiegu ulic Lubelskiej i Kościuszki w Biłgoraju stoją dwie starsze panie. Rozmawiają zapewne o cenach w pobliskiej "Biedronce", bo, jedna drugiej pokazuje zakupy. Całą scenę rejestruje magnetowid w komendzie policji, kilka kilometrów dalej. Nad głowami kobiet wisi kamera, przez którą policjant patrzy na główną ulicę Biłgoraja.

- Nie podglądamy ludzi, tylko zdarzenia - zapewnia Jan Blicharz, komendant powiatowy policji w Biłgoraju.

Prymus w podglądaniu
Biłgoraj jest pierwszym miastem, w naszym regionie, w którym zdecydowano się na uruchomienie monitoringu miasta. System pięciu kamer, sterowanych przez policjanta, bezustannie podgląda życie na obszarze ok. 5 proc. Biłgoraja. Kamery ustawiono w miejscach najniebepieczniejszych - skrzyżowaniach, w pobliżu barów i dworca PKS.

- Nikt nie zdecyduje się na kradzież. gdy wie, ze jest obserwowany. Chciałbym, żeby przed Biłgorajem ustawić tablice z napisem "Miasto monitorowane" - mówi komendant Jan Blicharz. - Złoczyńca, który jedzie z innego miasta, będzie wiedzial, co go czeka i zawróci.

- Monitorowanie to nie jest sposób na przestępczość - mówi pani Janina, emerytka z Biłgoraja. - Bezpieczniej będzie tam, gdzie sq kamery, czyli pod Urzędem Miejskim, bankiem czy dworcem. Przestępcy przeniosą się tom, gdzie tych kamer nie ma - na obrzeza miasta.

Armata na muchę?
Wszyscy radni Biłgoraja głosowali za monitoringiem. W podzielonej Radzie taka jednomyślność zdarza się niezmiernie rzadko. Nie oznacza to, że rajcowie nie krytykują pomysłu.

- Na monitoring wydaliśmy 220 tyś. zl. Do tej pory złapalismy sprawce wykroczenia, wartości 300 zlotych. Na tyle wycenia się powtórne malowanie ściany, którą chłopak pomalował sprayem - mówi jeden z radnych.

Nikt nie zakłada jednak, że monitoring się zwróci. Co więcej, każdy dzień to dodatkowe koszty. Trzeba wydawać pieniądze na kasety, konserwację sprzętu.

Oprócz spray'owca, policjanci wykryli trzy inne przestępstwa - W tym m.in. usiłowanie włamania do sklepu, niszczenie koszy na śmieci oraz rozbój na terenie dworca PKS. W tym ostatnim przypadku młodzi ludzie próbowali wymusić od swego rówieśnika pieniądze. Gdy ten odmówił, zaczęli go bić.
- Dyżurny zobaczył zdarzenie, wysłał radiowóz i było zatrzymanie na gorącym uczynku - opowiada komendant Blicharz.

Kamera pomogła też rozładować 30 grudnia korek na ul. Kościuszki, obok Urzędu Skarbowego. Na śliskiej nawierzchni obróciło żuka, który zatarasował przejazd.

- Dwie minuty później na miejscu pojawil się policjant, który ręcznie pokierował ruchem i rozładował zator - mówi wiceburmistrz Ferens. - Dzięki kamerom, policja jest tam. gdzie potrzeba.

Kamera widzi więcej
Publicznej debaty nad zamontowaniem kamer w Biłgoraju nie było. Nikt nie krzyczał, że narusza to swobody obywatelskie. Nie słychać też protestów mieszkańców okolicznych bloków, na których skierowane jest oko kamery. Nawet przeciwnicy polityczni obecnej koalicji nie zaprzątają sobie tym głowy.

- Moim zdaniem, kamery nie ograniczają swobód obywatelskich. Oficjalnych skarg w tej sprawie nie było - mówi wicebunnista Ferens. - Zdarzają się jednak głosy krytyczne, bo wszystko podlega ocenie. Przy dwudziestu zdaniach pochwały jest jedno wątpiące w sens wydatkowania publicznych pieniędzy na ten cel.

Jednym z tych, którzy nie wahają się wypowiadać krytycznego zdania o monitoringu jest Zbigniew Reszczyński, prokurator rejonowy w Biłgoraju.

- Koszty zainstalowania monitoringu są niewspółmierne do efektów, a w zasadzie jednego efektu - psychologicznego - mówi prokurator Reszczyński. - Moim zdaniem, wystawienie pięciu policjantów dałoby lepszy rezultat. Ludzie widzieliby pracę policji

- Policjanci nie mogą być w tych miejscach 24 godziny na dobę, a kamera może - mówi komendant Blicharz. - Poza tym taśma stanowi dowód, a policjant może czegoś nie zauważyć.

Zdaniem prokuratora Reszczyńskiego, monitoring jest formą ingerencji w prawa obywatelskie. Ale nikt nie zastanowił się, jak daleką.

Jeśli pomysł okaże się dobry, a najwyższa w regionie skuteczność bilgorajskiej policji jeszcze się zwiększy, władze zamierzają rozbudować system. Technicznie możliwe jest jeszcze podłączenie 11 kamer. Wtedy na podglądzie byłoby od 15 do 20 procent miasta.

Andrzej W.Wnuk

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: