Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Tygodnik Zamojski 29.03.2000
Radość nad urną
Wszyscy powinni być zadowoleni. Opozycja ma satysfakcję, bo do zwycięstwa zabrakło jej tylko 0,4 proc. głosów, koalicja się raduje, bo dalej ma władzę

W referendum, które odbyło się 26 marca w Biłgoraju, nie przegłosowano wniosku o odwołanie Rady Miejskiej. Okazało się ono nieważne, ponieważ nie wzięło w nim udziału 30 proc. uprawnionych do głosowania. Radni zachowali mandaty, a Stefan Oleszczak fotel burmistrza.

- Chcę odwołania tej rady. W Biłgoraju jest coraz gorzej. Ciągle rośnie bezrobocie i nic się nie robi, aby je zmniejszyć. Nawet stan dróg w mieście pogarsza się z roku na rok - mówi mieszkaniec Biłgoraja

Inicjatorem referendum była Rada Powiatowa Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Radzie, w której przewagę ma AWS praż Biłgorajska Inicjatywa Samorządowa, zarzucano m.in. niezgodne z prawem powołanie Biłgorajskiego Centrum Kultury (w atmosferze kłótni odwołano b. dyrektora Biłgorajskiego Domu Kultury).

W Biłgoraju uprawnionych do głosowania było 19 569 osób. W niedzielnym referen-dum uczestniczyło 29,6 proc. uprawnionych, tj. 5792 mieszkańców. Do wymaganych 30 proc. zabrakło 0,4 proc., tj. 79 głosów. Wśród 5792 głosujących tylko 133 osoby (2,32 proc.) sprzeciwiły się odwołaniu rady. Pozostałe 97,68 proc. uczestników chciało, aby radni ustąpili. Oddano 62 glosy nieważne. W przypadku, gdyby zagłosowało jeszcze 79 osób, referendum stałoby się ważne i w Biłgoraju trzeba byłoby po-nownie organizować wybory do RM. .
Przewodniczący zaspali
14 lokali, w których można było głosować, otwarto o godz. 6.00. Wcześniej, bo o godz. 5.30 przewodniczący poszczególnych komisji obwodowych odbierali karty do głosowania. Wydawano je w Urzędzie Miasta, gdzie miała swoją siedzibę Miejska Komisja ds. Referendum. Zmiana czasu z zimowego na letni sprawiła, że niektórzy z przewodniczących zaspali i odbierali karty z opóźnieniem.

Najwięcej uprawnionych do głosowania mieszkańców Biłgoraja było w obwodzie wyborczym nr 1 (przewodniczącą komisji obwodowej była tam Helena Oleszczak, małżonka burmistrza Biłgoraja), który miał swoją siedzibę w budynku UM. Karty do głosowania przygotowano dla 2078 osób. Do godz. 9. zagłosowało tutaj 80 osób. O godz. 13. frekwencja wynosiła 13 proc. Najwięcej głosów oddano po południu.
Nikt nie głosował w obwodzie zamkniętym nr 14, czyli w szpitalu. Do głosowania uprawnionych było 38 pacjentów.

Skarga do sadu
Pomysłodawca referendum, Zenon Kowalik, przewodniczący Rady Powiatowej OPZZ, głosował o godz. 10. w UM. Zenon Kowalik, uważa, że członkowie komisji zbyt rygorystycznie wymagali dowodów, nawet od osób, które osobiście znali. Dlatego ludzie starsi odchodzili z kwitkiem i po raz drugi już nie przychodzili.

- Na pewno mielibyśmy 200 - 300 głosów więcej. Poza tym w referendum nie uczestniczyli pracownicy Urzędu Miasta. Burmistrz Oleszczak stal przed budynkiem UM. Niektórzy, widząc go, rezygnowali z głosowania. Będziemy odwoływać się do Sądu Okręgowego w Zamościu - tłumaczy Zenon Kowalik.

Miasto zapłaci
Wynik referendum przesądził, że nie będzie zarządu komisarycznego i nowych wyborów samorządowych.

Do Stanisława Schodzińskiego, przewodniczącego Miejskiej Komisji ds. Referendum, zgłosiła się tylko jedna osoba z interwencją. Wyborca twierdził, że widział wiceprzewodniczącą tejże komisji rozklejającą plakaty w mieście w sobotę, kiedy obowiązywała cisza przedreferendalna.
Niedzielne referendum będzie kosztowało Biłgoraj ok. 25 tyś. zł. Diety dla członków komisji pochłoną ponad 15 tyś. zł. Za pracę w komisji miejskiej dieta dla jednej osoby wynosi 181 zł. Natomiast członkowie komisji obwodowych otrzymają po 121 zł. Do tego dochodzą wydatki na opłacenie 10-osobowej obsługi administracyjnej referendum, dwóch samochodów służbowych, wyposażenie sal i wynajmu 13 lokali wyborczych. Budżet państwa pokryje tylko koszt druku kart do głosowania, tj. 700 zł.

Od początku obecnej kadencji samorządów w kraju odbyło się 15 referendów. W czterech przypadkach odwołano radnych. W woj. lubelskim udało się to w Komarowie. Na Lubelszczyźnie referenda odbywały się też w Kąkolewnicy (frekwencja 18,89 proc.), Wąwolnicy (28,53 proc.), Janowie Podlaskim (9,37 proc.) i Ada-mowie (28,2 proc.).

M. Pytkowska
Zenon Kowalik
przewodniczący Rady Powiatowej OPZZ w Biłgoraju.

Wynik referendum jest dla nas satysfakcjonujący. Za odwołaniem Rady Miejskiej opowiedziało się aż 99.6% osób biorących udział w głosowaniu. W Układzie komisji referendalnych Były bliskie osoby radnych lub ż nimi spokrewnione, jak również Dyrektorzy szkół podległych Zarządowi Miasta, co zapewne miało wpływ na wynik referendum. Radni powinni złożyć mandaty. Utracili zaufanie społeczne.

Stefan Oleszczak
burmistrz Biłgoraja

70 procent, społeczeństwa bojkotując referendum, daje nam legitymację do dalszego sprawowania władzy. Propaganda referendalna wykorzystywała pomówienia, wręcz oszczerstwa, w stosunku do pojedynczych radnych.

Chciałbym serdecznie podziękować tym wszystkim mieszkańcom Biłgoraja którzy darzą nas zaufaniem. Postaramy się nie zawieść nikogo.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: