Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Dziennik Wschodni 04.04.2000
0,4 zgłoś się
Po referendum w Biłgoraju

Referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Biłgoraju 13 okazało się nieważne, ponieważ nie wzięło w nim udziału 30 proc. uprawnionych do głosowania. Zabrakło 0,4 proc. głosów.
Inicjatorem referendum była Rada Powiatowa Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych w Biłgoraju. Uprawnionych do głosowania było 19569 osób. W niedzielnym referendum udział wzięło 29,6 proc. uprawnionych, czyli 5792 mieszkańców Biłgoraja. Do wymaganych 30 proc. zabrakło 0,4 proc., czyli 79 głosów. Spośród tych, którzy wzięli udział w referendum, tylko 133 osoby sprzeciwiły się odwołaniu rady. Pozostali chcieli zdecydowanie, aby radni ustąpili. W przypadku, gdyby zagłosowało jeszcze 79 osób, wyniki referendum stałyby się ważne i w mieście nad Ładą ponownie trzeba byłoby przeprowadzić wybory do Rady Miasta. Tak się nie stało: radni zachowali mandaty, a burmistrz Stefan Oleszczak nadal sprawować będzie swój urząd.

Pełnomocnik inicjatora referendum Zenon Kowalik również nie kryje zadowolenia...

Burmistrz Stefan Oleszczak jest zadowolony z wyników biłgorajskiego referendum...
- Jeszcze raz okazało się, że najtrudniej jest być prorokiem we własnym kraju - mówi burmistrz Biłgoraja, sprawujący ten urząd już trzecią kadencję. - Biłgoraj jest bardzo dobrze postrzegany na zewnątrz, o czym wiedzą wszyscy. Dochodzi jednak do referendum, które dzieli społeczeństwo i w zasadzie niczemu dobremu nic służy. Przed samym referendum spotykaliśmy się z nagonką personalną, co na pewno nie pomagało w normalnej pracy rady. Jednak 70 proc. społeczeństwa Biłgoraja, które nie wzięło w nim udziału, daje nam przepustkę do dalszego sprawowania władzy. Na pewno wyciągniemy stosowne wnioski. Sądzę przy okazji, iż koszty referendum jakie poniesie miasto, czyli ok. 25 tyś. zł, są dużo mniejsze od kosztów moralnych, jakie poniosło całe społeczeństwo naszego miasta.

Innego zdania jest Zenon Kowalik, przewodniczący Rady Powiatowej OPZZ w Biłgoraju, pełnomocnik inicjatora referendum:
- Idea referendum była jak najbardziej słuszna, a do jego przeprowadzenia zmusiło nas samo społeczeństwo Biłgoraja. Według nas uczestniczyło w nim naprawdę dużo ludzi, szkoda tylko, że ułamka procent zabrakło do odwołania rady. Sądzę, że wpływ na to miał fakt, iż w sposób dość perfidny i wręcz nieludzki członkowie komisji wymagali dowodów osobistych od osób, które znali. Inni mieszkańcy Biłgoraja po prostu bali się głosować ze względu na ewentualne późniejsze reperkusje. W sumie Rada Powiatowa OPZZ jest zadowolona z referendum, nadal jednak będziemy przyglądać się pracy rady i informować o wszelkich działaniach nasze społeczeństwo.

Niedzielne referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Biłgoraju nie wniosło niczego nowego. Zadowoleni zdają się zarówno ci u steru władzy, gdyż nadal będą ją sprawować, jak i opozycja, której do zwycięstwa zabrakło zaledwie 0,4 proc. głosów. Nasuwa się jednak pytanie, kto za to płaci? Jak powiedział inż. Mamoń w kultowym już "Rejsie": pan, pani, my wszyscy. Społeczeństwo...

Leszek Wójtowicz

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: