Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Tygodnik Zamojski 14.06.2000
Udaje Greka?
Mieszkanka Biłgoraja naciągnęła 78 osób na pracę w Grecji

Od zainteresowanych zbierała 610 zł i 180 USD. Pieniądze miały pokryć koszty przejazdu i wynajęcie pośrednika, załatwiającego pracę w Grecji. Zapewniała, że będzie to stałe zatrudnienie przez trzy miesiące. Polacy mieli zrywać pomarańcze, mandarynki i oliwki.

Ogłoszenie o pracy w Grecji 32- letnia Beata P. zamieściła w loalnej prasie, w październiku 1999 roku. Zgłosiło się 78 osób. Każda z nich miała zabrać 100 zł netto, pracownicy mieli mieć zapewniony obiad. Grek Thelo, znajomy Beaty, miał sięzająć zakwaterowaniem Polaków. Od każdego chętnego biłgorajanka pobierała po 200 zł na koszty podróży.

Termin wyjazdu wyznaczono na 20 listoapda. Tego dnia wszyscy musieli wpłacić jeszcze po 410 złotych. Kobieta zapewniała, że są to pieniądze na opłacenie przewoźnika.

W konsekwencji, Polacy pojechali do Grecji dwoma nie najnowszymi jelczami. Jednego z nich, tuż przed podróżą, trzeba było jeszcze naprawiać. Mimo to, uczestnikom udało się dojechać do Aten.

Zgodnie z poleceniem Beaty P., każdy z wyjeżdżających do pracy zabrał ze sobą 180 USD, na opłacenie pośrednika w Grecji, który miał zorganizować pracę. W Atenach Beata P. zebrała gotówkę i zniknęła.

Uczestników podzielono na grupy i przewieziono do Argos i Kiweri. Każdy z Polaków przepracował zaledwie dziesięć dni. Wszystko co zarobili, musieli wydać na opłacenie noclegów i wyżywienia. Po miesiącu, wrócili do kraju.

Dowiedzieli się, że ich podróż kosztowała 25 600 zł, czyli 330 zł za osobę. Ok 19 tys. zł zatrzymała Beata.

Prokuratura Rejonowa w Biłgoraju zarzuciła kobiecie oszustwo. Grozi jej od sześciu miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Jeśli podobne sprawy nie trafiają do prokuratury, to tylko dlatego, że sami poszkodowani boją się o nich mówić. Wiedzą, że ich pobyt za granicą i praca są nielegalne. Dwa lata temu do pracy przy zbiorze pomarańczy i mandarynek do Grecji wyjechało ponad 40 osób.

W innym przypadku, kilkudziesięcioosobowa grupa wyjechała do Holandii (zrywanie tulipanów). Zdarzyło się, że kilka osób wyjechało do Włoch (miały one zostać zatrudnione jako pomoce domowe, pośrednik chciał je umieścić w domu publicznym). Za każdym razem okazywało się, że ludzie padali ofiarą zwykłych naciągaczy. Nie było pracy, czasem i noclegu. Pieniądze, a nawet i paszporty zabierał pośrednik. Później zniknął.

M. Pytkowska

Personalia zostały zmienione

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: