Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Kronika Tygodnia 05.09.2000
Klient ma prawo...
Powiatowy Rzecznik Konsumentów w Biłgoraju zaskarżył uchwałę Rady Miasta Biłgoraja w sprawie podwyżki opłat za wodę i ścieki. Interweniuje, gdy naruszane są prawa konsumenta w zakresie reklamacji zakupionych towarów i usług.

Zenon Matysz, 29-letni prawnik i politolog 1 lipca br. został powołany na stanowisko Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Biłgoraju. Od początku instytucja rzecznika spotkała się z zainteresowaniem mieszkańców Biłgoraja i powiatu.

- Ludzie coraz częściej zwracają się o pomoc z różnymi sprawami -mówi rzecznik - zwłaszcza gdy mają problemy np. przy składaniu reklamacji na wadliwe towary, czy źle wykonane usługi. Obowiązany jestem podejmować stosowne działania na rzecz konsumentów. Zgodnie z definicją prawną - konsumentem jest każdy, kto nabywa towary! usługi do celów nie związanych z działalnością gospodarczą. Mam również prawo inicjować sprawy z urzędu, jeśli interes konsumentów zosta! naruszony. W pierwszych tygodniach mojej pracy stwierdziłem, że Rada Miasta Biłgoraja uchwałą z 31 maja drastycznie podniosła opłaty za wodę i ścieki dla gospodarstw indywidualnych. Woda podrożała o 17,5%, a ścieki ponad 40%. Jest to podwyżka absolutnie ponad poziom inflacji. W ramach posiadanych uprawnień rzecznika wniosłem tę sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Lublinie. Spółka PGK w Biłgoraju nie ma istotnej konkurencji w zakresie doprowadzania wody i odprowadzania ścieków. Na wniosek spółki Rada Miasta systematycznie, co roku podwyższa opłaty, a konsument nie ma żadnego wyboru - powiedział "KT" rzecznik Małysz.

Na razie sprawa toczy się w trybie administracyjnym i niebawem zapadnie decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Lublinie, od której stronom będzie przysługiwało prawo odwołania do Sądu Antymonopolowego.

Najczęściej przychodzą do rzecznika klienci sklepów obuwniczych, którzy mają problemy z reklamacją wadliwych butów. Okazuje się, że często sprzedawcy mówią przy zakupie iż przysługuje 3-miesięczny termin gwarancji na buty i zwykle nie wydają na to żadnego dokumentu. Potem bywają kłopoty. gdy zachodzi konieczność reklamacji.

- Klient powinien być wyraźnie poinformowany przy zakupie o przysługujących mu uprawnieniach z tytułu rękojmi za wady. Konsument ma prawo decydować czy skorzystać z przysługującego prawa gwarancji, czy może korzystniejsze są uprawnienia z tytułu rękojmi za wady. Mam prawo w uzasadnionych przypadkach kierować sporne sprawy na drogę postępowania sądowego, względnie włączyć się do już prowadzonego postępowania wsadzie - mówi rzecznik Małysz.

Nie kryje, że wiele kontrowersji wzbudzają wywieszone w wielu biłgorąjskich sklepach tabliczki z napisami: „Zwrotów nie przyjmujemy". Wyjaśnia, że tę zasadę można stosować jedynie wtedy, gdy klient usiłuje zwrócić towar bez wad, tylko dlatego, że przestał mu się podobać. Natomiast sklepy muszą przyjmować reklamacje na towary wadliwe. Podobnie rzecz się ma z usługami. Oczywiście - jak podkreśla rzecznik - muszą być zachowane określone przepisami terminy i konieczny jest dowód zakupu. W ostatnim czasie rzecznik Małysz zajmował się m.in. sprawą nieuzasadnionej jego zdaniem eksmisji z lokalu. Sprawa jest w toku. W ubiegłym tygodniu rzecznik podejmował interwencję w spornej sprawie związanej z naprawą samochodu. Z ustaleń wynika, że właściciel samochodu oddał auto do naprawy, po czym odebrał je płacąc 150 zł za usługę, na co nie otrzymał rachunku. Ledwie ujechał 5 km za miasto, samochód znów się zepsuł, więc ów klient ponownie zaprowadził auto do warsztatu naprawczego. Tym razem właściciel warsztatu stwierdził, że uszkodzona jest głowica. Klient dostarczył ją na wymianę, czego dokonano mu bezpłatnie. Okazało się, że po przejechaniu ok. 10 km znowu samochód „nawalił". Po raz trzeci feralne auto trafiło do tego samego warsztatu do naprawy. Właściciel warsztatu zażądał ok. 200 zł. Właściciel samochodu nie chciał uiścić zapłaty, uzasadniając prawem do reklamacji „od początku źle wykonanej usługi". Wtedy mechanik oświadczył, że auta nie odda, dopóki nie dostanie pieniędzy. W tej sytuacji właściciel samochodu udał się do warsztatu ponownie, tym razem z Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów.

-Po dokładnym rozpoznaniu sprawy zapytałem, dlaczego mechanik nie wystawił formalnego rachunku do zapłaty, której żądał. Ostatecznie mechanik zdecydował się wystawie na piśmie 2 rachunki, za pierwszą i trzecią usługę. Samochód oddał, jednak klient uparł się, że skoro zapłacił za pierwszą naprawę, to w wyniku źle wykonanej usługi mechanik kolejne dwie naprawy powinien wykonać bezpłatnie, w ramach reklamacji. Mechanik zagroził, że będzie dochodził swoich roszczeń na drodze sądowej, ja zaś będę bronił praw konsumenta - opowiada rzecznik Małysz.

Biuro rzecznika przyjmuje interesantów codziennie od 7.30 do 15.30, w siedzibie Starostwa Powiatu w Biłgoraju przy ul. Kościuszki 87, w pokoju 106, tel. do starostwa 686-36-36.

Halina Olszewska

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: