Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Kronika Tygodnia 14.08.2000
Odchodzące pejzaże
Mirosław Łazur z Biłgoraja maluje świat prryrody zmieniający się w czasie następujących po sobie pór roku. "Uwiecznia" na obrazach poświatę nocy i promienny ranek, białą zimę "w słońcu", konie, lasy i łąki. Ocala od zapomnienia wiejskie chaty pod strzechą.

W lipcu, Mirosław Łazur zaprezentował swoje malarstwo olejne na wystawie w biurowcu Przedsiębiorstwa "Black Red White" w Biłgoraju. Artysta jest pracownikiem kontroli tej firmy, natomiast przygoda z pędzlem jest jego wielką pasją od dzieciństwa, która niejednokrotnie przynosiła mu nagrody w rozmaitych konkursach plastycznych.

Na ostatniej wystawie kilkanaście profesjonalnie dopracowanych dzieł artysty wzbudziło powszechny zachwyt i natychmiast znalazło nabywców.

- Za pracę pt. "Wiejska zagroda", w 1989 r. Otrzymałem w konkursie Hrubieszowskiej Jesieni pierwszą nagrodę - mówi Mirosław Łazur, wskazując jeden z obrazów z chatami.

Opowiada, że potrzebę rysowania i malowania odczuwał już w wieku kilku lat. Do tej pory w jego domu rodzinnym zachował się zeszyt z całkiem udanymi rysunkami, które powstały gdy miał zaledwie 5 lat.

- Nauczyciele w szkole podstawowej długo nie chcieli uwierzyć, że sam malowałem zadane prace, bo były "za ładne" jak na mój wiek. Pod koniec podstawówki już malowałem techniką w oleju - wspomina artysta.

Wtedy zamierzał kształcić się w średniej szkole plastycznej, a na egzamin wstępny przygotował z wyobraźni pejzaże afrykańskie: Nauczycieli zamojskie go liceum plastycznego dziwiło skąd taka tematyka, skoro tam nie był. Ostatecznie jednak, Mirosław wybrał LO w Szczebrzeszynie, ale nadal pracował nad doskonaleniem stylu swojego malarstwa.

- Zawsze fascynowała mnie przyroda, stanowiąc inspirację do kolejnych obrazów i... pisania wierszy- mówi artysta, który "wypowiada się" również w poezji. Urodził się we Frampolu, . gdzie w pobliskich Kondratach jego matka polonistka pracowała w szkole. Potem, rodzina przeniosła się do Latyczyna, gdzie sięgają korzenie protoplastów artysty. Malowniczy Latyczyn urzeka Łazura do dziś.

- Tam, w Latyczynie, upłynęło moje dzieciństwo. To była stara wieś, sięgająca początków XIV wieku. Pamiętam; że były tam ciekawe ludowe tradycje i stare drewniane chaty pod strzechami. Z ciekawością zaglądałem do nich. Dom mojej rodziny położony był w malowniczym: miejscu nad łąkami. Bawiłem się z kolegami w trzcinach, łopianach, między leszczyną. Miałem wtedy krajobrazy Chełmońskiego "na żywo ". Zachowałem tamte pejzaże , w pamięci i przenoszę je na płótno - mówi Łazur Chciałbym utrwalić na obrazach odchodzące polskie pejzaże zwierzył się artysta "KT".

Halina Olszewska

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: