Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/1995
Biłgorajska ciuchcia
Nie tak dawno, zaledwie przed kilkoma tygodniami, fetowano 150-lecie istnienia kolei w Polsce, przyjmując za początek budowę pierwszej linii kolejowej w Królestwie Polskim, zwanej Koleją Warszawsko-Wiedeńską. Mam tu na myśli kolej w ogóle, bowiem przedsiębiorstwo znane pod dotychczas używaną nazwą Polskie Koleje Państwowe (PKP) powstało dopiero w 1926 roku. Biłgoraj nie ma oczywiście powodów aby chwalić się takim jubileuszem. ani też sięgać do korzeni Kolei Warszawsko - Wiedeńskiej, ale 79-lecie to liczba nie bagatelna, chociaż nie okrągła, a poza tym jednak...?!

Zaczęło się to podczas pierwszej wojny światowej, w 1916 roku i chociaż nie od Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, to jednak założyli ją Austriacy, i kto wie czy pośród nich nie było wiedeńczyków`?! Mowa tu oczywiście o kolejce wąskotorowej łączącej Biłgoraj ze Zwierzyńcem. Nie przyświecał Im bynajmniej żaden zbożny cel, nie myśleli też o ułatwieniu życia mieszkańcom miasta i okolic, po prostu mieli na uwadze wyłącznie własne interesy i korzyści zeń płynące - wywieźć jak najwięcej drewna z tutejszych lasów. Bez względu jednak na motywy i Intencje jakie nimi powodowały, gdyby nie oni to kto wie czy, i kiedy, mielibyśmy u nas kolej. O normalnej kolei zaczęto mówić - i poczyniono również pewne działania - wprawdzie już w 1938 roku, ale bardzo wiele wody upłynęło w miejscowych rzekach nim te zamiary zostały zrealizowane. Wiele dowcipów i rysunków satyrycznych co pewien czas ukazywało się w regionalnej prasie na temat naszej kolei - przede wszystkim w latach sześćdziesiątych - rzeczywiście nie była to okazała kolej z prawdziwego zdarzenia. z dużym czy nowoczesnym parowozem ciągnącym niekończący się sznur wagonów. Była to bowiem kolejka wąskotorowa, z której uczyniono kolejkę uniwersalną, a więc przewożącą zarówno pasażerów jak i różnego rodzaju ładunki towarów. Kolejka, bo tak się o niej najczęściej wyrażano. lub mniej nobliwie, ale również z szacunkiem i przyjaźnie wąskotorówka - każdorazowo, kilka razy na dobę. pracowicie pokonywała przestrzeń nieco ponad dwudziestu kilometrów, pomiędzy Biłgorajem a Zwierzyńcem, a później z powrotem. wspinając się bardzo mozolnie na panasowiecką górę, ciągnąć kilka wagoników osobowych i towarowych, a wszystko to w "rekordowym" czasie dwóch i pół godziny. Może nieraz i denerwowało to, że najkrótszy odcinek z nieraz bardzo długiej podróży był pokonywany w najdłuższym czasie, ale nie było wyboru, gdyż była to w zasadzie przez bardzo długi czas jedyna i najważniejsza droga do połączenia ze światem, do przewozu podróżnych a także do zaopatrzenia miasta i regionu w potrzebne materiały, surowce i towary - to było coś co nazwać można by drogą życia. oknem na świat. Ci, którzy ją obsługiwali czynili wszystko, by kolej była niezawodna, chociaż bywało. zwłaszcza zimą, że "wyskakiwała" z toru, że nie mogła na porę dotrzeć do celu, ale w końcu przezwyciężała wszelkie trudności i przybywała. Na ogół jednak kursowała punktualnie, niestety, bariery szybkości nie sposób było przeskoczyć właśnie z uwagi na bezpieczeństwo podróżnych - wąskie i delikatne tory nie pozwalały na to.

Wąziutka linijka torów ciągnęła się w większości wśród lasów łącząc dwie krańcowe stacje. Biłgoraj i Zwierzyniec. zwany Białym Słupem. zaś po drodze usadowiły się takie stacyjki jak Rapy, Hedwiżyn, Bukownica, Tereszpol i Szozdy. W Hedwiżynie zawsze postój trwał nieco dłużej, gdyż tam napełniano zbiorniki tendra wodą. Dzisiaj. kiedy tysiące podróżnych każdego dnia przewija się przez peron dworca autobusowego w Biłgoraju, zapewne żaden z nich nie pomyśli nawet o tym, albo też nie wie, że tutaj gdzie dzisiaj podjeżdżają dziesiątki autobusów, gdzie rozłożyły się stoiska i budki handlowe. rozciągały się tory naszej ciuchci. Na placu zajętym przez dworzec oraz Jego otoczenie, na długości 200 m. rozciągały się niegdyś tory i rozjazdy stacji kolejowej w Biłgoraju. W miejscu dawnego magazynu kolejowego usadowił się obecnie rozłożysty dworzec autobusowy, a stojący obok. mały, niepokaźny, odrapany, nie rzucający się w oczy budyneczek to stacja kolejowa, gdzie oprócz biur kolejowych, kasy i poczekalni 2najdowało się również mieszkanie zawiadowcy stacji. W okresie międzywojennym, a także w pierwszych latach po wyzwoleniu. stacja kolejki w Biłgoraju była miejscem bardzo atrakcyjnym dla mieszkańców miasta, ponieważ w zasadzie cały ruch podróżnych odbywał się właśnie tędy - jeżeli ktoś przybywał to pierwsze kroki stawiał na biłgorajskiej stacyjce, a jeżeli opuszczał te strony to raczej również czynił to tutaj. Największy ruch pasażerski odbywał się zwłaszcza w godzinach wieczornych. z uwagi na dogodność połączenia w tym czasie z koleją normalnotorową w Zwierzyńcu, toteż ta właśnie pora była najdogodniejsza na spacer na stację, by zobaczyć kto przyjechał, kto odjeżdża. by kogoś powitać lub pożegnać, spotkać znajomych ewentualnie kogoś ciekawego poznać. Upływał czas, przemijały lata, następowały przemiany, miasto rozrastało się, przybywało ludzi, budowano drogi, modernizowano te. które istniały lecz były nieprzejezdne. powstawała regularna komunikacja samochodowa. Pracowita kolejka, pomimo pewnej modernizacji, już nie była w stanie podołać potrzebom i zadaniom, a z uwagi na swoją "opieszałość" w stosunku do autobusów. zaczęła się stawać coraz mniej atrakcyjna, aż nastał dzień. w którym znikła całkowicie z naszego pejzażu i z naszego życia. w które tak wrosła. 9 maja 1971 roku, w niedzielę, za służby ostatniego z zawiadowców biłgorajskiej kolejki wąskotorowej, pana Zenona Trojanowskiego, odjechał ze stacji w Biłgoraju ostatni skład. który odprawił dyżurny ruchu pan Julian Szozda.

Ogółem w historii kolejki wąskotorowej w Biłgoraju odnotowano , pięciu zawiadowców, z których najdłużej sprawował ten urząd pan Jan Strobel.

W cztery lata później nie pozostał już w tym miejscu najmniejszy ślad po kolejce z wyjątkiem pozostałego budynku stacji a w Jej miejscu stanął dworzec autobusowy. Dawna ciuchcia docierająca do samego centrum miasta znikła - przestała istnieć. Jeden z jej zachowanych egzemplarzy, wąskotorowy parowóz, dzięki zapobiegliwości byłego dyrektora PBKD Zbigniewa Stepanowa - stoi w Ośrodku Wypoczynkowym w Woli Dużej k. Biłgoraja. Do Biłgoraja dotarła kolej normalnotorowa. najpierw tylko na dawnym odcinku, później przedłużono trasę do Stalowej Woli. Od ponad dwudziestu kilku lat kursują pociągi z prawdziwego zdarzenia. zaś stacja wyniosła się na obrzeża, odsuwając się od miasta. I chociaż mamy wreszcie to co od dawna mieć chcieliśmy, co zaspokaja w pełni nasze potrzeby w zakresie transportu, to jednak z innej strony patrząc, to już nie jest to samo, to nie te same co dawniej atrakcje. Tamta kolejka była taka mała a równocześnie taka swoja, taka, rzec by można, bliska, familijna. Z tamtą kolejką związane były różne historie i przeżycia, czasami radosne innym razem bolesne. ale takie jest życie.

Nie jest to historyczny rys naszej wąskotorowej kolejki, czy zdarzeń z nią związanych, po prostu wspomnienie czegoś co było i przeminęło, tak jak wiele innych rzeczy, jednak przy okazji jubileuszu kolei w ogóle, nietaktem byłoby przemilczenie o naszej kolejce.

Ryszard Złamański

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: